Czy będziemy jeszcze gośćmi hotelu „Las Woda”? Część I

Nasza przygoda z tym hotelem zaczęła się w maju 2012 r. Wtedy znalazł się tam dla nas tylko pokój i wtedy wykryliśmy, że naszym lokum będzie apartament dla nowożeńców, jedyny z tarasem. Już tego roku spędziliśmy w nim kilka dni jesienią. Każdego prawie (chyba bez 2018) roku bywaliśmy w tym apartamencie. Gdy był zajęty przekładaliśmy przyjazd do hotelu tak, by trafić do niego.
Na tym tarasie wygrzewaliśmy się w słońcu wiosną i jesienią, jedliśmy, niekiedy, śniadania zamawiane do pokoju. Na nim wieczorami patrzyłem w rozgwieżdżone niebo i paliłem papierosy.

Hotel zaczął się rozbudowywać, zbudowano domek sześcioosobowy, nowy basen odkryty, obszerną część konferencyjną, w której, ku mojej radości, były dwie luksusowe palarnia. Zacząłem z nich korzystać w zimne poranki i wieczory. Menu restauracyjne nie było nigdy zachwycające (dobre były obiady serwowane na sposób bufetowy), ale wybór był spory i zawsze coś dla siebie można było znaleźć.

Rezerwacji dokonywałem zawsze w ten sposób, ze dzwoniłem kilka dni przed i rezerwowano mi apartament bez żadnych warunków, w trakcie tej rozmowy, jako stałemu gościowi.

Obsługa zawsze była profesjonalna, sympatyczna, życzliwa, grzeczna, a nawet serdeczna i uchylała nam nieba.

W tym roku po negatywnych przeżyciach z dwoma czterogwiazdkowymi hotelami w wakacje (opisałem to na blogu) pojechaliśmy (wczoraj) na 24 godziny do hotelu „Las Woda”.

I tu zaczął się nasz horror.

Najpierw zadzwoniłem do recepcji. Długo pertraktowałem, bo „nasz” apartament był zajęty (początkowo chcieliśmy w nim zanocować z czwartku na piątek) powtarzając, że chodzi o apartament z tarasem.
W końcu stanęło na nocy z poniedziałku na wtorek.
Tego samego dnia otrzymałem niejasnego maila z prośba o zaliczkę. Zadzwoniłem do recepcji, wyjaśniliśmy sprawę (dostałem 100 zł rabatu i nie wiem dlaczego). Mail, którego dostałem miał przycisk, który poprzez przelewy24 przekierował mnie na moje konto. Zapłaciłem. Następnego dnia dostałem maila od hotelu, ze nie zapłaciłem. Zadzwoniłem i po kilku minutach pertraktacji przekonałem recepcję, ze najlepiej będzie, gdy prześlę im mailem potwierdzenie wpłaty z mojego banku. Wysłałem im to potwierdzenie. Następnego dnia moja skrzynka wypełniła się jednobrzmiącym mailem w 5-9 egzemplarzach, że nie zapłaciłem zaliczki. Zadzwoniłem do recepcji, a oni powiedzieli, że to automat i że wszystko jest w porządku. Dostałem maila od Przelewów 24, że w dniu 15 października hotel dostał swojej pieniądze. Dostałem maila od hotelu, że przedpłata została dokonana.

Gdy już opuszczałem hotel dziś, czyli 22 października kazali mi zapłacić całą sumę. Powiedziałem, ze mają moje potwierdzenie, ze połowę już wpłaciłem. Kazali mi czekać i po jakimś czasie powiedzieli, że oni nie mają żadnych tego śladów na swoim koncie, a zatem muszę zapłacić całą sumę, a jak przyjdzie przelew ode mnie to mi zwrócą te pieniądze. Zapłaciłem dla świętego spokoju i tylko wyraziłem zdziwienie. Na to usłyszałem : „Takie są czasy” (ani słowa przeprosin).

To jednak nie wszystko.

Reszta będzie w kolejnym wpisie. Zapowiadając go powiem tylko, że bez słowa przeprosin otrzymaliśmy inny apartament bez tarasu i słońca oraz widoku. Moją uwagę, że zamawiałem apartament z tarasem pomięto milczeniem stwierdzając jedynie, ze nie mogę go zając, bo na tarasie kładzie się kafelki.

Cdn.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i opisy hoteli. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Czy będziemy jeszcze gośćmi hotelu „Las Woda”? Część I

  1. nakreche pisze:

    Uwaga nie na temat, ale ważna. Proszę NIGDY nie płacić klikając na link z emaila nawet jeśli zobaczy Pan normalnie wyglądającą stronę przelewy24, payU albo innego generatora płatności. W ten sposób ludzie tracą dziesiątki tysięcy a nierzadko całe oszczędności w danym banku.

  2. bpawel pisze:

    Panie Doktorze, ale proszę zrozumieć „mentalność” tych hoteli. Oni i tak będą mieć klientów, więc nie muszą dbać o standardy i się starać. Przeciętny gość i tak tego wszystkiego nie zauważy, a jak zauważy to pominie milczeniem. Wydaje mi się, że przez przeciętnego Polaka pańskie uwagi zostałby odczytane jako „wielkopańskie fochy”. Zresztą standardy stoją teraz na marny poziomie dosłownie w każdej branży, poczynając od żywności, a kończąc na remontach. Skoro klienci nie wymagają, to nie trzeba się starać. A ci, którzy się domagają, są traktowani jako „roszczeniowe książęta”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s