Co zrobić żeby nie być nadubranym?

A oto fragment listu Przemysława H., do którego chcę się w tym miejscu ustosunkować:
„Osoba przestrzegająca zasad etykiety zdecydowanie wyróżnia się w tłumie. Zjawisko to jest szczególnie rozpowszechnione wśród ludzi młodych – widać to szczególnie na wyższych uczelniach. Podam kilka przykładów:
– chodzenie na co dzień w marynarce w przypadku dwudziestokilkuletniego mężczyzny rzuca się w oczy, a krawat wywołuje często nieukrywane zdziwienie;
– poszetka w kieszeni marynarki – jest to zjawisko tak rzadkie, że
zapytano mnie nawet czy idę na wesele albo jakiś bankiet;
– smoking do opery – znam osobę, która ubrawszy się do opery w smoking
czekała na znajomego przy wejściu – w efekcie tego jedna osoba udająca
się na występ (nikt oprócz tego znajomego nie miał na sobie smokingu)
pomyślała, że to parkingowy i podała mu kluczyki do samochodu;
– odpowiedni ubiór do kościoła – garnitur jest zjawiskiem rzadkim, ale
nie budzi jeszcze większego zdziwienia;
– odpowiedni ubiór na egzamin – w przypadku egzaminów ustnych jeszcze
bywa przez większość osób przestrzegany, ale na egzaminie pisemnym
jest już tragicznie – ostatnio byłem jedyną osobą z ponad
pięćdziesięciu na sali, która miała na sobie garnitur;
– odpowiedni ubiór młodych wykładowców – może nie powinno się oceniać
ludzi po ubiorze, ale wykładowca przychodzący na zajęcia w
wyciągniętym T-shircie ze śmiesznym nadrukiem, jeansach i adidasach,
kiedy ja siedzę w koszuli i marynarce, naprawdę nie robi dobrego
wrażenia;
– wielkie zdziwienie i oburzenie niektórych osób pracujących w
państwowym urzędzie, kiedy kierowniczka nakazała stosowny ubiór (kilka
osób zrezygnowało z pracy „przecież nie będę codziennie chodził/a w
garniturze/spódnicy”. (…) Jak rozwiązać taki stan rzeczy?”

Savoir vivre nie rozwiązuje do końca sytuacji, które pojawiają się w XXI wieku. Ten wiek jest bowiem za bardzo, jak na razie, prostacki. Takim nierozwiązanym do końca problemem jest dziś kwestia ubioru. Savoir vivre mówi o tym, że człowiek nie może być niedoubrany (ubrany mniej elegancko i odświętnie niż wszyscy pozostali uczestnicy spotkania – w domu, restauracji, teatrze itd.). Ten postulat savoir vivre zawsze było łatwo spełnić. I dziś jest łatwy do spełnienia.
Savoir vivre mówi też o tym, że człowiek nie może być nadubrany (ubrany bardziej elegancko i odświętnie niż wszyscy pozostali uczestnicy spotkania – w domu, restauracji, teatrze itd.). I ten postulat trudno dziś, osobom, które wybrały savoir vivre jako sztukę życia, spełnić. Gdybyśmy go spełniali literalnie chodzilibyśmy prawie na okrągło w ubraniach z lumpeksu.
Cóż wiec zrobić żeby w takich wypadkach być zgodnym z savoir vivre, pogodzić wszystkie jego wskazania i dobry smak.
Są, według mnie, trzy sposoby rozwiązania tego problemu.
1. W niektórych sytuacjach wybierać bardzo dyskretna elegancję. Oto przykład. W kinie, w godzinach południowych, była premiera filmu. Większość osób przyszła ubrana jak z lumpeksu. Niektórzy, jak to zaobserwowałem postarali się jednak o to, by za bardzo od reszty nie odstawać, a zarazem zachować swój dobry smak. Mężczyźni ubrali się zatem w sztruksowe spodnie i sportowe marynarki oraz kolorowe, dyskretne koszule i takie krawaty. Nie odstawali, ale zachowali formy. Podobnie możemy ubrać się na śniadanie w restauracji pięciogwiazdkowego hotelu, które goście rano wyglądają jakby wybierali się właśnie na działkę pracowniczą.
2. Jest taka zasada savoir vivre: jeżeli pojawia się sytuacji, w której musimy złamać jedną zasadę savoir vivre, by wypełnić inną wybieramy złamanie zasady mniej ważnej. Jestem głęboko przekonany. Jeżeli zatem pojawiamy się w operze i mamy do wyboru albo ubrać się tak jak trzeba i wyglądać w swoim smokingu jak kanarek wśród wróbli albo ubrać się jak reszta i pojawić się w operze jak „barbarzyńca w ogrodzie sztuk”, to lepiej wybrać opcję pierwszą, zachować heroicznie wierność zasadom savoir vivre i etykiety i dawać im publiczne świadectwo. Nawet, gdy 99 osób łamie zasady savoir vivre i nie przestrzega etykiety ja jako ta setna osoba nie mogę czuć się z nich zwolnionym.
3. Można tworzyć grupy tych osób, dla których savoir vivre jest sztuką życia i w takich grupach udawać się do opery, restauracji. W takich też grupach można, przynajmniej od czasu do czasu, organizować spotkania towarzyskie. Wtedy nie będzie tego problemu, a im większa grupa tym skuteczniejsze, przy okazji, promieniowanie savoir vivre. Może uda się nam takie grupy organizować poprzez ten blog. Wspaniale by było.

http://www.savoir-vivre.com.pl/

Moje książki

14 odpowiedzi na „Co zrobić żeby nie być nadubranym?

  1. Szymon Naporowski pisze:

    Dzień dobry !
    Jestem przeciwny równaniu w dół ! Obecnie ubranie się schludnie i czysto wg zasad może być odebrane jako nad ubranie się , dlatego wolę ubierać się wedle własnego sumienia i gustu (przy okazji klasycznej męskiej elegancji ) a nóż kogoś zainspiruję do zmiany z t-shirtów i trampek na koszule i oxfordy ( kilka osób z mojego otoczenia ponoć dzięki mnie zwróciło uwagę na swój ubiór … więc może to nie jest tragiczny pomysł ? )

    Pozdrawiam
    Szymon Naporowski

  2. Mikołaj Piątek pisze:

    Witam!
    Rozważając nadubiór bądź niedoubiór w towarzystwie osób starszych niż wiek (załóżmy) 30 lat, nie jest to aż tak dużym problemem. „Schody” zaczynają się dopiero wtedy,gdy taki młody człowiek jak ja (18 l.) chce przestrzegać swoich zasad ubioru. Swoich w tym przypadku oznacza poważnych. Tłumacząc – zakładam garnitur przy każdej okazji,a obecnie nawet przymierzam się do zakupu kapelusza z prawdziwego zdarzenia. Doskonale doświadczyłem już kpiny,zdziwienia i niezrozumienia ze strony rówieśników. Czasem jednak nawet szacunku. Moją radą jest więc : przed każdym wyjściem w eleganckim stroju proszę wziąć głęboki wdech i od razu przygotować się na to,że na pewno znajdą się ludzie,którzy wybuchną śmiechem na Państwa widok. Przy tym natomiast proszę pamiętać o tym jak dobrze Państwo wyglądają 🙂

    Pozdrawiam
    Mikołaj

  3. Niestety w Pana grupie wiekowej dominuje kult „garniturów” spod znaku trzech pasków & co. Proszę się jednak nie zniechęcać.

  4. jdas pisze:

    W przypadku przestrzegania podstawowych zasad elegancji, a nawet zwykłej schludności, nadubranie jest w dzisiejszych czasach stanem praktycznie permanentnym, skoro ubiorem standardowym jest dres, wymięta bluza, poszarpane spodnie i inne łachmany. Myślę, że w takiej sytuacji zasada, że człowiek nie może być nadubrany nie obowiązuje. Można ją stosować na przyjęciach i innych uroczystościach gdzie obowiązują wymogi odnośnie stroju np. obowiązkowy garnitur wieczorowy.

  5. krajski pisze:

    Ma Pan rację. Pisałem już o tym. W sytuacji, gdy wszyscy lamią zasady etykiety problem „nadubrania” nie występuje. Pojawia się on, gdy wszyscy są „strojni”, a ktoś jest o kilka stopni bardziej „strojny”. Pojawia się zatem wtedy, gdy wszyscy są w smokingach, a jeden we fraku.

  6. h_motyka pisze:

    Dzień dobry,
    a cóż zrobić z 18-letnią kobietą? Zawsze uważałam, ze akurat w kwestii ubierania się mężczyźni mają zadanie o wiele łatwiejsze. (Osobiście jest amatorką mężczyzn ubierających koszule i marynarki na co dzień). Czy ma Pan jakąś poradę dotyczącą stroju codziennego do liceum?

  7. krajski pisze:

    To bardzo trudny problem. Zareaguję za jakiś czas.

  8. Magdalena pisze:

    Witam,
    Niestety muszę się zgodzić z Koleżanką. Dla Panów pełno jest poradników z zakresu mody męskiej. Dla Pań wręcz przeciwnie. Nie licząc pozycji P. Kwaśniewskiej ( która bardzo ogólnie mówi o zasadach ) oraz pozycji „Lady. Kobieta elegancka” ( zbyt dużo o historii stroju), nie mamy w czym wybierać. Brak nam wskazówek, które kiedyś były codziennością. Brak nam takiej „złotej setki” która powinna się znaleźć w każdej kobiecej szafie. Brak nam wskazówek dress code kiedy i i jak nosić „ta złotą setkę”.

    Czy mógłby Pan polecić dobrą literaturę dla Pań z tego zakresu?

    Pozdrawiam serdecznie
    Magdalena

  9. krajski pisze:

    Pomyślę.

  10. Kasia pisze:

    Mam wielu kolegów (mamy po 20 lat), którzy na zajęcia chodzą w strojach sportowych koordynowanych. Z jednym z nich nawet byłam w sklepie dobierać fular, bo jest to miłośnik tej części ubioru męskiego. Sama zaś ubieram się dość elegancko, ale dopiero teraz zaczęłam zmieniać swoje przyzwyczajenia i zmieniłam kurtkę na elegancki płaszcz. W Krakowie, jak się wyjdzie na ulicę, można zauważyć wielu ludzi w garniturach. Nie są to jedynie urzędnicy, ale również pracownicy naukowi, studenci czy zwykli krakowianie. Kobiet elegancko ubranych jest również bardzo wiele i nie trzeba takich wypatrywać ze świecą. W przyszłym tygodniu wybieramy się z narzeczonym na bal i wypożyczamy smoking, a ja szykuję suknię. Myślę, że wcale pod tym względem moje pokolenie nie jest ubogie – umiemy się ubrać. Gorsi dopiero nadchodzą.

  11. D. Mazur pisze:

    Szanowny Panie Doktorze!
    Mam problem dotyczący właśnie nadubrania. Chodzi konkretnie o wesele i moją partnerkę. Zasugerowałem jej mianowicie założenie długiej sukni, jako stroju odpowiedniego na tego rodzaju uroczystość. W odpowiedzi otrzymałem argument, że nikt poza panną młodą na wesele nie zakłada długiej sukni. Na dodatek się na mnie obraziła. I tu pojawia się moje pytanie – czy nalegać na założenie długiej sukni (partnerka stwierdziła, że długą suknię ma tylko czarną, a taka rzekomo przynosi pecha Młodej Parze i kategorycznie nie wchodzi w grę – a na nową jej zwyczajnie nie stać), czy może ustąpić? Wiem tylko, że ja na pewno nie zmienię garnituru wieczorowego na wizytowy. Jak wybrnąć z tej sytuacji (jeśli nie uda mi się nakłonić partnerki do sukni wieczorowej), żeby w garniturze wieczorowym nie być nadubranym wobec partnerki ubranej wizytowo?
    Dodam, że odmowa pójścia na wesele byłaby dużym nietaktem, ponieważ partnerka jest jednocześnie moją narzeczoną.
    Z wyrazami szacunku

  12. krajski pisze:

    Niebawem odpowiem.

  13. Maria Floriańska pisze:

    Przyznam, że po pierwszym czy drugim razie nie czułam się na studiach w żaden sposób zobligowany na egzaminach pisemnych do jakiegokolwiek szczególnego stroju. A to dlatego, że:
    — rzadko byli obecni sami wykładowcy
    — były to testy (na arkuszach podobnych do tych z Lottoj
    — osoby nadzorujące także nie odznaczały się żadnym szczególnym ubiorem.
    W tej sytuacji uznałam, że swobodny strój typu casual nie jest dla nikogo w żaden sposób rażący ani nawet nikomu potrzebny. Skoro uczelnia traktowała anonimowo słuchaczy („podaj numer indeksu i zaznacz odpowiedzi na karcie egzaminacyjnej”), to jaki jest sens próby zaznaczenia — poprzez uroczysty strój — atmosfery, której nie ma?

  14. Maria Floriańska pisze:

    PS. Przepraszam, nie zauważyłam automatycznej poprawki słownika elektronicznego i zmiany formy czasownika „zobligowana” na meskoosobową.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s