Kto jest ważniejszy: sześćdziesięcioletni mężczyzna czy dwudziestopięcioletnia kobieta?

Ten problem zgłosił Pan Tomek K.:Mam pewien problem, który nurtuje mnie od lat.
Wyobraźmy sobie, że do drzwi podchodzą na raz 25 letnia kobieta i 60 letni mężczyzna. Czy mężczyzna z racji wieku może pierwszy przejść przez drzwi? Czy jest tutaj jakaś reguła, którą np.
.Anglicy czasem stosują „Beauty AFTER Age”?

Ten problem ma dwa rozwiązania.

W świetle procedencji mężczyzna będzie osobą ważniejszą.

Jeśli jednak ten mężczyzna będzie szarmancki przepuści kobietę.

Oba zachowania są prawidłowe.

Opublikowano Precedencja | 3 komentarzy

„Afera” z Krajskim w tle

Kilka dni temu rozdzwonił się w moim domu telefon. Okazała się, ze największe media piszą i mówią (od „Gazety Wyborczej” po TVN) o „aferze” w Białymstoku. Jeden z tamtejszych proboszczów wywiesił na stronie internatowej parafii wskazówki jak zachowywać się w kościele zaczerpnięte z mojej książki pt. „Savoir vivre w Kościele”.
Podobno część parafia była oburzona w stylu: „jak proboszcz śmie nas pouczać?”
Udzieliłem dziennikarzom kilku wypowiedzi.

Najkrócej: w parafii proboszcz jest gospodarze i to on, jak każdy gospodarz, określa zasady zachowania w miejscu, gdzie jest gospodarzem. Proboszcz nie domagał się niczego nadzwyczajnego, a tylko tego co nakazuje etykieta.

Opublikowano W Kościele | 4 komentarzy

Biskup i savoir vivre

Ostatnio obejrzałem w TVP INFO fragment programu katolickiego. Gościem był jeden z biskupów, który mówił o poezji ks. Pasierba.

Byłem zaszokowany. Biskup miał na nosie okulary do czytania i patrzył sponad nich na osobę prowadzącą program i na telewidzów.

Większość podręczników savoir vivre powtarza: nigdy nie patrz na nikogo sponad okularów. To niegrzeczne. Może być odczytane jako objaw lekceważenia.

Opublikowano Mowa ciała i zmiana miejsca, W Kościele | 4 komentarzy

Czy wdowa może nosić dwie obrączki?

Ten problem poruszył Pan Jan: Chciałem się zapytać co sądzi Pan o noszeniu przez wdowę dwóch obrączek, swojej i po zmarłym mężu. Spotkałem się z takim przypadkiem i zastanawiam się czy jest to właściwe. Dodam, że osoba którą znam nosi obie te obrączki na serdecznym palcu lewej ręki.

To jest stary zwyczaj, kiedyś bardo powszechny, z zakresu komunikacji społecznej. Kobiety- wdowy zakładały dwie obrączki bezpośrednio po śmierci męża na jakiś okres (czasami an całe życie). Była to informacja dla wszystkich mężczyzn: „jedynym mężczyzna mojego życia jest mój zmarły maż”. Mężczyzna, który chciałby z taką kobieta poflirtować rezygnował z ego po zobaczeniu tych dwóch obrączek.
W ramach etykiety ten zwyczaj się oczywiście akceptowało.

Opublikowano Historia savoir vivre, Savoir vivre na co dzień | Dodaj komentarz

Co zrobić jeśli ktoś nie chce z nami przejść na „ty”?

Pani Weronika pisze: Mam 43 lata, proponuję młodszej (25 lat) koleżance niższej hierarchią przejście na Ty. Podejmuję próbę trzykrotnie, ponieważ ze wszystkimi w pracy jestem na Ty.
Niestety, osoba cały czas mówi do mnie Pani.
Czy powinnam zacząć mówić do niej Pani ? Nie podoba mi się, kiedy młodszy mówi Pani, a starszy przechodzi na Ty. Tutaj jednak, odbieram to jako narzucenie swojego stylu. Byłaby to jedyna osoba w pracy, do której mówię na Pani.

Ta Pani nie narzuca Pani Weronice swojego stylu. Ta Pani trzyma się etykiety (pragnie dystansu). Jeśli nie chce przejść na „ty” trzeba by to uszanować i tylko jej mówić „pani”.

Opublikowano Tytułowanie | 2 komentarzy

Powracam na blog

Przpraszam wszuystkich Czytelników za tak długa neiobecność.

Miałem tyle pracy, zę wieczorem dosłownei upadałem na nos. Stąd moje milczenie.

Od dzisiaj chyba będzie lepiej.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Dom savoir vivre

Miałem wykład zamknięty w prywatnym domu. Było to bardzo ciekawe doświadczenie między innymi dlatego, że dom był wyjątkowy.

Było małżeństwo kochające się. Lekarze w pewnym momencie ogłosili jej wyrok: pożyje pani 3-6 lat.

Mąż zapytał ją wtedy: jakie jest twoje marzenie, które chciałabyś jeszcze spełnić?

Ona powiedziała: dom z pięknym ogrodem, w którym moglibyśmy przyjmować dziesiątki gości, robić dyskusje, wykłady, koncerty”.

On powiedział: „Zbuduję ci błyskawiczne ten dom i zrobię ogród. Daj mi tylko szczegółowy projekt”.

W krótkim czasie projekt był gotowy. Mąż zabrał się do roboty i zdążył: jeszcze kilka lat zona w tym domu żyła i toczyło się w nim bogate życie towarzyskie.

Na parterze domu jest ciągnący się przez całą jego długość olbrzymi salon. W jednym jego końcu, za zakrętem, jest kuchnia, w drugim duża biblioteka. Pomiędzy salonem i kuchnią, trochę z boku, jest oszklona z trzech stron palarnia na cztery osoby z widokiem z jednej strony na ogród, z drugiej na salon.

Praktycznie cała ściana salonu jest oszklona (wiele okien), ale w centralnym punkcie są to olbrzymie rozsuwane drzwi od podłogi do sufitu. Salon jest dokładnie na poziomie gruntu. Przechodzi się z niego na duży, pokryty gładkimi kamieniami taras. Taras przechodzi w trawnik. Latem goście siedzą (i jedzą) na tarasie i trawniku.
Trawnik stanowi polankę. Jest bowiem otoczony szczelną ścianą zieleni.
Przez zieleń przechodzi wąska ścieżka do ogrodu nr 2, który otoczony jest skałami. Jest w nim niewielki rzymski basen kąpielowy, do którego wchodzi się po szerokich schodach. Przed basenem stoją leżaki. PO skałach wiją się ozdobne rośliny.

Wąską ścieżka przechodzi się do ogrodu nr 3. Wchodzi się do niego przez drzwi. Jest otoczony wysokim ceglanym murem. Jest w stylu angielskim. To miejsce do modlitwy, medytacji czytania książek lub rozmowy w gronie kilku osób.
Przez zieleń przechodzi się do ogrodu nr 4, który składa się z trzech części: grillowej, lasku brzozowego i warzywnika.

Do domu można wrócić bokami posesji. Na jednym z nich jest sad, a na drugim ogród kwiatowy.

Posesja podzielona jest zatem w istocie na 6 ogrodów, aksli ogród nr 4 traktować jako trzy, to na 8 ogrodów.

Po zakończeniu oficjalnego przyjęcia goście mogą zatem rozbijać się na wiele grup i przechodzić od grupy do grupy.

Mój wykład był przed obiadem przy długim ciągnącym się przez cały salon stole. Siedziało przy nim ponad 29 osób. Po wykładzie nastąpił obiad. Dania i dodatki roznoszone był na półmiskach (zupa w wazach).

Po obiedzie była herbata, kawa i ciasta.

Przy nich toczyliśmy już zwykłe towarzyskie rozmowy.

Kilka osób spacerowało po ogrodach (było chłodno).

W pewnym momencie poczułem ukłucie zazdrości.

Opublikowano Savoir vivre na co dzień | 12 komentarzy