Czy można witać wnuczkę jako pierwszą?

Pani J. O. napisała: Niedawno zostaliśmy rodzicami i gdy widzimy się z rodzicami męża (u nas czy u nich) teściowa zawsze jako pierwszą wita 5-miesięczną wnusię Helenkę – czy to prawidłowa kolejność?

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź, ponieważ frapuje mnie ta sytuacja.
Z punktu widzenia savoir vivre jest to faux pas. Poza tym jest to kuriozalne. Jako pierwszą teściowa powinna oczywiście witać panią J. O.

Witanie niemowlęcia jako pierwszego można odczytywać jako przesłanie, jako manifestację: „Wnuczka jest dla mnie najważniejsza. Nikt tu więcej się nie liczy”. Może to sprawiać przykrość nie tylko matce dziecka, ale i ojcu.
Może to być nieświadome. Wiele już babć „oszalało” na punkcie wnucząt.
Mnie to by irytowało. Jak babcia tak kocha wnuczkę to powinna okazywać wdzięczność i szacunek jej rodzicielce.
Chyba trzeba po prostu zacisnąć żeby i robić dobrą minę do złej gry.

Opublikowano Precedencja | Dodaj komentarz

„Nie wręczył mi osobiście zaproszenia na ślub”

Oto co napisała Pani B. S.: Otóż w czerwcu mam ślub i wesele u mojego kuzyna (syn ojca siostry).
Ale zbulwersował mnie sposób dostarczenia zaproszenia.
Kuzyn mieszka w Gdańsku a ja w Elblągu.
Kuzyn fatygując się z zaproszeniem do mojego ojca, który nie mieszka ze mną (ponieważ mieszka na wsi 12 kilometrów od Elbląga) nie zajechał do mnie z tym zaproszeniem lecz dostarczył je po prostu ojcu.
Poczułam się zlekceważona, ponieważ nie mieszkam na drugim końcu Polski czy za granicą a Michał i tak wiem, że był w Elblągu.
Mój brat twierdzi, że jestem przewrażliwiona i nie mam racji.
Ja jednak twierdzę inaczej.
Uniosłam się honorem i uprzedziłam mojego ojca, że nie idę (choć żeby cokolwiek postanowić mam czas do 15 maja).
Kto ma słuszność: ja czy mój brat?
Proszę o w miarę szybką odpowiedź.

Formalnie nie można kuzynowi Pani B. S. nic zarzucić. Etykieta mówi, że osobiście wręczamy zaproszenia tylko tym osobom z najbliższej rodziny, które mieszkają do 50 km od nas.

Kuzyn Pani B. S. nie musiał zatem jeździć z zaproszeniem do Pani B. S. i do jej ojca. Uznał jednak, że w szczególny sposób uhonoruje ojca. Nie pomyślał, że ten „kij ma dwa końce”, ze jeśli już odwiedza ojca Pani B. S. to należałoby odwiedzić i Panią B. S. To byłoby naturalne i z klasą.

Ja bym mu wybaczył i zachowywał się tak jakby nic się nie stało. Sądzę, ze to z bezmyślności i pewnego braku bon tomu (wyczucia), a nie z braku szacunku.

Opublikowano Ślub i wesele | 3 komentarzy

Nocleg po weselu w jednym pokoju z obcymi ludźmi

Ten problem zasygnalizowała Pani Katarzyna R.: Chciałbym zapytać o rozmieszczenie gości weselnych w hotelu. Moja znajoma, która przybyła na wesele jako osoba towarzysząca, została postawiona w dosyć niekomfortowej sytuacji. Na miejscu okazało się, że będzie dzielić pokój nie tylko z partnerem, ale również z jego kuzynem i osobą towarzyszącą. Czy jest to w porządku?

To już jest nie tylko bez klasy, ale naruszenie podstawowych zasad savoir vivre i norm obyczajowych.
Pytanie co było powodem?

Skąpstwo czy brak miejsc w hotelu?

Jeśli brakowałoby miejsc należałoby zawiadomić gości, że miejsc jest mało i będzie się umieszczać gości w pokojach wieloosobowych. Wtedy, jeśli goście wyraziliby na to zgodę, powinno się w jednych pokojach umieścić panie w innych samych panów. To mogłyby być wtedy takie miłe niespodziewane „wieczory kawalerskie” i „wieczory panieńskie”.

Opublikowano Zachowania niewłaściwe, Zdziczenie obyczajów, Ślub i wesele | 1 komentarz

Zachowanie w filharmonii

Pani Katy napisała: Podzielę się doświadczeniem z otwartej niedawno nowej siedziby NOSPR w Katowicach. Przed wejściem do sali koncertowej rozdawane są karteczki z bardzo uprzejmą informacją, że oklaski są wskazane po zakończeniu koncertu oraz prośbą by publiczność powstrzymała się od klaskania między poszczególnymi partiami utworu. Tego nie było nawet w czasach PRL. Można zauważyć, że na tańszych koncertach publiczność ubrana jest niestarannie, czym koncert droższy, tym ludzie wyglądają bardziej wieczorowo, co cieszy. Dość często zdarza się przechodzenie w rzędach tyłem do ludzi, regułą jest, że mężczyzna puszcza kobietę przodem. Spotkałam się też z tym, że wchodzące do rzędu osoby mówią „dobry wieczór” do osób zajmujących miejsca, nigdy wcześniej się z tym nie spotkałam. Czy jest to poprawne zachowanie? Nie ma problemu telefonów komórkowych ani głośnych rozmów.

Oczywiście mężczyzna wchodzi zawsze tylko pierwszy pomiędzy rzędy – w ten sposób toruje drogę, skłania siedzących, by zabrali nogi, wstali.
Oboje idą bokiem, przodem do ludzi (wypinanie się na innych to zachowanie oczywiście naganne).

Nie witamy się w takiej sytuacji z obcymi ludźmi.

Opublikowano W teatrze | 2 komentarzy

Jak tytułować brata wujka?

Ten problem zgłosiła Pani Agnieszka: Mam taką zagwozdkę. Jak poprawnie należy zwracać się do rodzeństwa cioci czy wujka – oni weszli do rodziny przez ślub (ślub rodzeństwa naszych rodziców), zarówno ukochany jak i ja mamy właśnie takie osoby w rodzinie . Nikt nam nie mówił jak należy sie zwracać do tych osób .
Ukochany do siostry cioci zwraca się ciociu, może sama zaproponowała taką formę, a może tak się przyjęło.
Ja przeszłam bezpiecznie i staram się unikać bezpośrednich zwrotów ale mówię do brata wujka – pan. Mój tata nie wiedział co mi odpowiedzieć i powiedział „chyba pan”.
Niedługo jest ślub w mojej rodzinie, na którym będę musiała przedstawić rodzinie ukochanemu – To jest Pan X, brat wujka x?

Należy te osoby nazywać wujkiem i ciocia.

Te sprawy wyjaśnia dobrze Wikipedia:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Relacja_rodzinna#Linia_prosta_pokrewie.C5.84stwa

Opublikowano Tytułowanie | Dodaj komentarz

Kiedy dama nie wkłada lnianej odzieży

W książce „Być damą” autorstwa Candace Simpson-Giles znalazłem taką uwagę: „Dama nie wkłada lnianej odzieży przed świętami Wielkanocy ani po zakończeniu alta. To samo dotyczy białych bucików”.

Podzieliłem się tym z żoną. Ona stwierdziła: „Dama w ogóle nie wkłada lnianej odzieży (albo rzadko), bo lniana odzież wygląda po godzinie jak psu z gardła wyjęta”

A co Panie na to?.

Opublikowano Ubiór | 7 komentarzy

Publiczność w teatrze i savoir vivre

Po dniach ciężkiej pracy dzisiaj odpoczywałem: długi spacer po lesie i wizyta w Teatrze Dramatycznym w Warszawie na sztuce Szekspira „Miarka za miarkę”.
Dziś parę słów o publiczności.

Byłem przerażony. Oto zanotowane przeze mnie sprzeczne z savoir vivre zjawiska:
– duża liczba „działkowców” (takie mieli przynajmniej stroje jakby wracali działki);
– kobiety w kozakach (jesz cze w tak ciepłą porę);
– duża liczba osób przeżuwających (jedni gumę, inni np. suszone owoce);
-duża liczba osób z butelkami plastikowymi popijających różne płyny;
– „damy” przechodzące przez rzędy tyłem do siedzących;
– kobiety i mężczyźni wręcz lezący w fotelach;
-„damy”, które opierały nogi wysoko, o scenę;
– przed spektaklem głośne rozmowy, w tym przez telefony.

Opublikowano W teatrze | 3 komentarzy