Savoir vivre, idea postępu i nowa klasa średnia

Na moje rozważania dotyczące proletaryzacji zareagowała Pani Moon Jolienne, która nas swoim blogu opublikowała szereg cytatów z moich materiałów i opatrzyła je krótkim, ale w pewnej perspektywie istotnym, komentarzem.
Przytoczyła następujące cytaty:
„Proces odproletaryzowania to proces trudny, żmudny i długi, ale może doprowadzić do tego, że życie w każdym jego szczególe może naprawdę być piękne.”
„Wielmożność (po łacinie magnificentia) to cnota, którą posiada człowiek, dla którego savoir vivre jest sztuką życia. Człowiek, który nie jest wielmożny nie może zaliczać siebie do klasy średniej.”
„Człowiek wielmożny to zatem człowiek, który nie żałuje na wszystko to, co wyznacza eleganckie i ‘światowe’ życie … ”
„Podręczniki savoir vivre chórem w zasadzie podkreślają, że elegancki mężczyzna, mężczyzną z klasą zakłada kurtkę jak idzie na narty albo do lasu na grzyby. To samo dotyczy kobiet.
Kurtka i każde inne wierzchnie ubranie uszyte z ortalionu czy materiałów w jakikolwiek sposób ortalionopodobnych to sygnał, że mamy do czynienia z proletariatem.”
„Po prostu, tak mi się wydaje, po proletariacku, żałują na futra, tak jak żałują na autentyczną biżuterię, po proletariacku źle by się w nich czuły. Po proletariacku nie odczuwają ich potrzeby”.
A oto jej komentarz:
„A co z ideą postępu? Mam mieszane uczucia”.
Idea postępu kojarzy mi się z komunistami. Wychowałem się w PRL-u i tam termin postęp odmieniany był codziennie przez wszystkie przypadki. Wartościowano wszystko używając określeń: „postępowe”, „wsteczne”.
Do idei postępu zawsze odwoływała się lewicą rozumiejąc przez niego stopień realizacji swoich postulatów.

Przypuszczam, że Pani Moon Jolienne nie o taki postęp chodziło, że to pojęcie rozumiała literalnie.
Co to znaczy jednak postęp?
Literalnie oznaczałoby to, że coś się polepszyło – „poszło do przodu”.
Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że nastąpił postęp techniczny.
Nastąpił postęp w dziedzinie higieny, opieki zdrowotnej.
Nastąpił post w zakresie, przynajmniej podstawowego, wykształceni.
Zwiększyła się liczba ludzi ze średnim i wyższym wykształceniem.
Nastąpił postęp w możliwości dostępu do dóbr kultury i nauki.
Polepszyły się też, przynajmniej w Europie, warunki życia najuboższych i tych, którzy nigdy nie mieli za dużo pieniędzy. Gwałtownie zwiększyła się konsumpcja artykułów przemysłowych
Już tu jednak pojawia się pewne „ale”. W wielu momentach postęp ten jest pozorny. Zwiększyła się konsumpcja artykułów spożywczych takich jak mięso, warzywa, owoce, soki, sery, słodycze itp., ale jakość tych artykułów drastycznie spadła, a wiele artykułów zostało w istocie zastąpionych czymś co w różnym stopniu jest namiastką (sok nie jest sokiem , śmietana śmietaną, a czekolada jest nie do końca czekoladą itp.)
Poziom ogólnej kultury, czytelnictwa, korzystania z dóbr kultury w pewnym momencie gwałtowne wzrósł, by równie gwałtownie opaść do, jak się wydaje poziomu z początku XIX w.

Pojawił się wtórny, często ukryty, analfabetyzm.
Stara arystokracja została zastąpiona nową (wielki biznes), a jej liczebność utrzymuje się na mniej więcej tym samy co kiedyś poziomie.

Zaniknął proletariat i klasa wyrobników wiejskich. Większość społeczeństwa to dziś ci, którzy kiedyś nazywani byli drobnym mieszczaństwem.
Klasa średnia, którą kiedyś była szlachta początkowo wzrosła liczebnie jako właśnie klasa średnia sensu stricto, by następnie zacząć się gwałtownie kurczyć tak w perspektywie wielkości dochodów jak również poziomu kulturowego, intelektualnego. Wielu jej przedstawicieli należy dziś zaliczyć do klasy najniższej. Skurczyła się bowiem gwałtownie liczba ludzi niezależnych materialnie (posiadających własne warsztaty pracy) na rzecz lepiej czy gorzej opłacanych wyrobników (pracowników najemnych). Ta przemiana pociągnęła za sobą zmiany w statusie społecznym, zmiany intelektualne i kulturowe (na gorsze).
Postęp zaczyna więc robić swoiste kółko. Wszystko powoli wraca do stanu sprzed dwustu lat, tylko że jest to nowa, inna, nowoczesna, materialnie na wyższym poziomie, postać tego stanu.
Jedno z pewnością się pogorszyło w tym nowym świecie: proporcje pomiędzy klasami.
Co prawda nie ma już w Europie tego co kiedyś nazywało się biedotą i tego, co wtedy określano jako proletariat. Pojawił się jednak nowy proletariat, o wiele bogatszy materialnie i bardziej wykształcony od tego, który był kiedyś, ale coraz bardziej przypominający go mentalnie, kulturowo, intelektualnie, w perspektywie gustów, stopniu samodzielności myślenia, preferencjach konsumpcyjnych (szuka podobnych przyjemności)
Klasa najbogatszych wzrosła dwukrotnie.

Klasa średnia zmniejszyła się wielokrotnie. Zaryzykowałby twierdzenie, ze nawet dziesięciokrotnie.
Czy odtworzenie klasy średniej godziłoby w postęp?
Sądzę to byłby właśnie postęp.
Czy odtworzenie klasy średniej odbyłoby się kosztem nowego proletariatu?
Materialnie rzecz biorąc nie. Już raczej kosztem najbogatszych.
Wzmocniona klasa średnia odzyskałaby swój status społeczny obniżając tym samy, chcąc nie chcąc status społeczny pozostałych.
Czy jednak te dzisiejszy status społeczny pozostałych, ta równość i demokracja, współuczestnictwo w decydowaniu, kształtowaniu opinii publicznej nie są dziś pozorem, mydleniem oczu.

Czy w istocie dzisiejszy ustrój społeczny Europy nie jest nową formą rządów zwanych arystokracja, gdzie o wszystkim decydują najbogatsi między innymi przez media, które są w ich posiadaniu, przez finansowanie partii politycznych, przez całkowite kontrolowanie gospodarki, a co za tym idzie wielu sfer pozornie pozagospodarczych takich jak kultura i szkolnictwo.
Savoir vivre jest integralnym elementem uposażenia klasy średniej (bo nie zawsze nowej arystokracji). Stopień odwoływania się do savoir vivre przez ludzi ujawnia, że z nowego proletariatu wyłania się ta klasa, do której zaliczano kiedyś bogatych chłopów i wzbogaconych przedstawicieli drobnomieszczaństwa.
Ta klasa nie ma żadnych, poza materialnymi, aspiracji, i nie wpływa w żaden sposób na kształt życia społecznego i kultury.
O tym decydują najbogatsi dzieląc kulturę w szerokim tego słowa znaczeniu (i nie tylko kulturę)) na elitarną i masową. Ta ostania zaczyna w coraz większym stopniu przypominać starą „kulturę” proletariacką, a zatem jarmark, cyrk i niewybredne knajpiane rozrywki związane ze sztuką przez bardzo małe „s”.
Postępu w perspektywie savoir vivre nie ma, choć należy przyznać, że w początkach XXI w. coś drgnęło i są warunki do tego, by był on wręcz lawinowy.

http://www.savoir-vivre.com.pl/

Moje książki

Reklamy

6 odpowiedzi na „Savoir vivre, idea postępu i nowa klasa średnia

  1. Zalgo pisze:

    „Czy w istocie dzisiejszy ustrój społeczny Europy nie jest nową formą rządów zwanych arystokracja, gdzie o wszystkim decydują najbogatsi między innymi przez media, które są w ich posiadaniu, przez finansowanie partii politycznych, przez całkowite kontrolowanie gospodarki, a co za tym idzie wielu sfer pozornie pozagospodarczych takich jak kultura i szkolnictwo.”
    Arystokracja to władza najlepszych, władzę najbogatszych nazywamy plutokracją, ewentualnie oligarchią.

    Co do postępu, to myśl konserwatywna dostarcza nam sensownego stanowiska – w historii zachodzi nie postęp lecz degeneracja. Co więcej, konserwatysta uważa, że świat nie może być idealny, więc nawet nie próbuje tworzyć utopii – takich jak komunizm czy demokracja, bo odejście od naturalnie wykształconej normalności kończy się katastroficznie.

  2. krajski pisze:

    Nie dam się tu wciągnąć w dyskusje ideowe, filozoficzne, polityczne, bo blog jest o savoir vivre. Nazwy arystokracja nie użyłem w znaczeniu technicznym tylko, by pokazać pewne koło, które historia zatoczyła, pewną prawidłowość polegającą na tym, ze nie da się uciec od istnienia stanów i jeśli kiedyś była arystokracja to teraz jest nowa arystokracja (tzn. stan, który spełnia takie same role).
    Podkreślam jeszcze raz. Na tym blogu pisze się wyłącznie o savoir vivre.

  3. Pingback: Savoir vivre i futra « Kratery

  4. Pingback: Savoir vivre i futra

  5. Tomasz Stępień pisze:

    Panie Krajski, Panie Krajski… „sensu stricte”… Od człowieka z Pańskim wykształceniem można chyba wymagać podstawowej znajomości łaciny, albo przynajmniej poprawnych form zwrotów łacińskich funkcjonujących w języku polskim…

  6. krajski pisze:

    Znowu to samo. Mam za sobą pięć lat łaciny na studiach i pracowałem, jako historyk filozofii na łacińskich tekstach (doktorat pisałem z tekstów św. Tomasza z Akwinu). To program w komputerze mi przeprawia (piszę „stricto”, a om zamienia na stricte” a ja nie zawsze pamiętam, że on to robi – może Pan to sam sprawdzić jeżeli ma Pan podobny program Word), a ja często, niestety, po napisaniu, nie robię korekty. Dlaczego Pan od razu przypisuje mi ignorancję?

    Już poprawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s