Odkryte pięty – czy to grzech

Ten problem wywołała Pani Edyta reagując na mój wpis pt. „Tak to się zaczyna”: Nie miałam na myśli tego, że szczegóły nie są ważne. Dziwi mnie jednak to, że niejako wkłada Pan niewielkie zaniedbania, „grzechy lekkie i ciężkie”, jeśli już używamy terminologii teologicznej, do jednego worka. Wiadomo, że powinno się dążyć do tego, by żyć jak najlepiej, jak najgodniej i jak najszlachetniej, ale na litość boską – odkryte palce i pięty to od razu barbarzyństwo?
Poza tym kwestia stroju ewoluuje w czasie o wiele bardziej niż kwestie etyczne i chyba dla chrześcijanina powinna być drugorzędna… 200 lat temu pewnie by się oburzano na to, że kobieta nie nosi spódnicy do kostek. Dziś jakoś savoir vivre to akceptuje. Może i odkryte pięty też zaakceptuje.

Odwołanie się przeze mnie do 10 przykazań było tylko przykładem. Nie zamierzałem tu mieszać etyki i etykiety.

Odkryte pięty i palce są akceptowane w savoir vivre i etykiecie w określonych sytuacjach. Nie są jednak akceptowane w wielu obszarach etykiety biznesu. Nie może ich mieć np. stewardesa czy pracownica banku. Nie są też akceptowane w protokole dyplomatycznym (poza wieczornymi przyjęciami).

Reklamy
Opublikowano Ubiór, Zachowania niewłaściwe | 8 Komentarzy

Hotel idealny

Na początku czerwca spędziliśmy z żona tydzień w hotelu Skipper w Rewie nad Zatoka Gdańską. Mam duże doświadczenie w takim wyborze hotelu, by nie było potem przykrych niespodzianek. Wiele nauczyłem się na swoich błędach. Znam dziesiątki pułapek, w które można wpaść w hotelu, co uczyni pobyt w nim tragedią albo chociaż jakoś stępi, zmniejszy radość przebywania w nim.
Hotel Skipper oglądałem przez 15 minut zima. Przeanalizowałem tez jego stronę internetową, porozmawiałem z obsługa, a potem jeszcze raz z recepcją i miałem bardzo mieszane uczucia.
Poszliśmy jednak na ryzyko. Zadecydowały dwa atuty hotelu, w tym drugi olbrzymi.
Pierwszy atut: dobry i w miarę szybki dojazd z Warszawy: Pendolino plus taksówka.

Drugi atut: hotel jest tak położony, że z dwóch jego stron wychodzi się wprost na plażę, a z wybranego przeze mnie pokoju z tarasem widać morze.

Był jeszcze trzeci atut: budowę tego hotelu rozpoczęto w 2015 r. Jest to więc tzw. nówka – czyściutki i nie zniszczony nigdzie.

Jednego się obawiałem: taras naszego pokoju był częścią wielkiego tarasu, na który wychodziło się z 7 innych pokoi. Recepcjonistka zapewniła mnie, że nasza część tarasu będzie latem oddzielona precyzyjnie i skutecznie od pozostałej części tarasu (co okazało się nieprawdą).

Chcąc minimalizować skutki negatywne wybraliśmy początek czerwca zakładając, ze będzie wtedy mało (przynajmniej mniej ) gości.

Radości wynikające z położenia hotelu był.,o co nie miara. Było jednak tez wiele horrorów. W jakimś sensie ten hotel okazał się najgorszym z możliwych (przynajmniej tych ponad 40, które odwiedzałem).

O tym jednak napiszę w jakimś późniejszym wpisie. Warto przeanalizować dla nauki to, co oferuje Skipper.

W tym wpisie chciałem podzielić się uwagami na temat hoteli w ogóle.

Hotel idealny to hotel:

którego właścicielem jest jedna osoba lub rodzina czy kilka działających jak jedna osób;

którego właściciel w nim mieszka i tylko nim się zajmuje;

którego właściciel jest hotelarzem czyli zna się na rzeczy;

był budowany jako hotel;

był projektowany przez architekta, który wie do końca co to jest hotel

ma duży i atrakcyjny wybieg odgrodzony od świata;

jest położony w atrakcyjnym miejscu;

ma piękny widok z okien;

ma profesjonalna obsługę we właściwej ilości;

ma gości na poziomie.

W życiu nie spotkałem takiego hotelu.

Byłem w trzech hotelach bliskich ideału.

Numer 1 (i długo nic) to hotel Adria (15 lat temu) na Słowacji.

Numer 2 (i numer jeden w Polsce) to czterogwiazdkowy hotel Jawor w Jaworzu koło Bielska Białej (między innymi nie był budowany jako hotel i jest pozbawionym okien bokiem do pięknego widoku)

Numer 3 to pięciogwiazdkowy hotel Belweder w Ustroniu Zdroju (mało profesjonalna obsługa).

Opublikowano Hotel | 3 Komentarze

Czy można jeść deser na leżąco?

Choroby barbarzyństwa, prostactwa i chamstwa toczą nasz świat jak termity drewniana budowlę i w coraz większym stopniu osłabiają obecność w naszym życiu nawet podstaw savoir vivre. Obserwuję ten proces od lat i z przerażeniem spostrzegam, że zmiany przyspieszają gwałtownie.

Jeden przykład. W ramach pobytu nad morzem odwiedziliśmy w czerwcu też i Gdynię. Na obiad poszliśmy do urokliwej restauracji greckiej, która mieści się w jednym z podwórek przy głównej ulicy (tej co biegnie równolegle do morza). Usiedliśmy w ogródku. Zaraz po nas przyszła elegancka para w średnim wieku. On był w garniturze, ona w kwiecistej sukience. Zamówili deser. Ona położyła się na ławce, która stała przy ich stoliku, wyciągnęła się jak długa na boku, a gdy kelnerka przyniosła lody i postawiła na stole kobieta zaczęła, z tej pozycji, trzeba przyznać, że bardzo zręcznie (jak małpka), je konsumować.

Jeśli ktoś nie widzi w tym nic niestosownego to…

Opublikowano Zachowania niewłaściwe, Zdziczenie obyczajów | 4 Komentarze

Tak to się zaczyna

Pani Edyta napisała: Upadek obyczajów a noszenie sandałów… Oburzanie się na coś tak błahego wydaje się niepoważne, zważywszy na to, że szeroko akceptowane społecznie są prawdziwe zbrodnie na dobrym wychowaniu. I tu Pani Edyta skupia uwagę na tych zbrodniach.

Przeraża mnie taka postawa: nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.

Życie składa się ze szczegółów. Skupieni na pożarze lasów zbudzimy się pewnego dnia i zobaczymy, ze nie tylko nie ma już róż, ale że nie pozostało nic z tego, co się nazywa kulturą, cywilizacja Europą. Z savoir vivre jest tak jak z moralnością. Nie można mówić, że gdy nagminnie łamie się V przykazanie to już nie ważne jest łamanie II, III, IX i X. Kto będzie nagminnie łamał II, III, IX i X przykazanie prędzej czy później złamie i V.

A tego Pani Edycie nie życzę.

Opublikowano Filozofia savoir vivre | 1 komentarz

Czy arystokracja jest ostoją savoir vivre?

Ten problem wywołał Pan Xawery: To idzie znacznie dalej i, doprawdy, nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Polecam przypadek księżniczki norweskiej Marthy i jej „chłopaka”. Ale to nie jest oczywiście przypadek tylko pewna polityka, sięgająca daleko poza „schlebianie”. I co w tej sytuacji? Czy arystokracja nadal ma być wzorem dla innych? Chyba wzorem postępactwa i koniunkturalizmu. W tej sytuacji krucha filozofia savoir vivre ulatuje jak dym, wraz z klasą która powinna być jej ostoją : )

Fakt, że arystokracja podupadła, w znacznej mierze się zdegenerowała, zlewicowała niczego nie zmienia w świecie savoir vivre. Savoir vivre to pewna spójna i konsekwentna filozofia, pewna recepta na życie wypracowana przez wiele pokoleń ludzi z różnych warstw i funkcjonująca w tych różnych warstwach (dwór, elity, szlachta, część mieszczaństwa).

Opublikowano Filozofia savoir vivre, Historia savoir vivre | Dodaj komentarz

Czy w niedzielę chodzimy w garniturze cały dzień czy tylko do kościoła?

To pytanie zadał Pan Konrad Włodarski.

W świecie savoir vivre mamy między innymi takie ubiory.

Roboczy (to taki codzienny do prac w domu czy ogródku). Na niedzielę się nie nadaje. Według podręczników savoir vivre (które nie są „modern”) nie nadaje się on nawet do pójścia do sklepu. Dziś wiele osób chodzi w takim stroju w dzień powszedni i w niedzielę.

Treningowy (do uprawiania różnych sportów, jazdy na rowerze, turystyki pieszej nizinnej czy górskiej). Na niedzielę się nie nadaje. Dziś wiele osób chodzi w takim stroju w dzień powszedni i w niedzielę.

Weekendowy. To ubiór przeznaczony na wyprawę w plener, na wycieczkę np. do Kazimierza nad Wisłą czy do Sandomierza. W wypadku mężczyzny to będzie np. lniany garnitur biały lub marynarka sportowa (lub skórzana kurtka), kolorowa koszula, skórzany krawat, zamszowe buty. Ten ubiór nadaje się na wycieczkę czy spotkanie w ogrodzie.

W niedziele w zależności od okazji zakładamy ubiór sportowy koordynowany (marynarka w innym kolorze niż spodnie), ubiór spacerowy (trzyczęściowy jasny garnitur – a więc z kamizelką) lub ubiór wizytowy, gdy idziemy do kogoś z wizytą (dwuczęściowy szary garnitur plus biała koszula).

Opublikowano Savoir vivre na co dzień, Ubiór, Święta | Dodaj komentarz

O upadku obyczajów, rajstopach i rodzinie królewskiej

Ten temat wprowadziła Pani Sunny: Słuchajcie, ale jak oczekiwać od kobiet noszenia rajstop, skoro nawet członkinie brytyjskiej rodziny królewskiej nie noszą rajstop nawet w sytuacjach wieczorowych (co widać na zdjęciach, gdzie do sukni wieczorowych zakładają sandały). Jak przemówić komuś do rozsądku w tej kwestii, skoro może się zasłonić autorytetem arystokracji brytyjskiej, która z założenia jest bardziej obeznana w świecie SV niż ja, bo arystokratką nie jestem.
Na grupach ślubnych, na których się udzielałam, promowałam nienoszenie sandałów do sukni ślubnych ani jako gość. Jednak wciąż zderzałam się ze ścianą i zdjęciami z internetu z księżną Kate w sandałach na balu. Poddałam się. Nie mam sił na walkę z wiatrakami
.

Savoir vivre, etykieta, etykieta dworska, protokół dyplomatyczny się nie zmieniły. Członkowie rodziny królewskiej maja wiedzę i praktykę z tego obszaru. Chcieliby, tego jestem pewny, zachowywać się jak rodzinie królewskiej przystało.

Dlaczego tego nie robią?

Wyrażę to ostro i bez ogródek: bo uznali, że muszą schlebiać pospólstwu.

Dlaczego muszą schlebiać?

Bo mamy tzw. (podkreślam: tak zwaną) demokrację i los wszystkich rodzin królewskich wisi na włosku – jest w rękach pospólstwa, które tak zostało „demokratycznie” wychowane, że irytuje się i złości, gdy ktoś „zadziera nosa”, ma wyższą (dużą wyższą) pozycję.

Rodzina królewska stosuje zatem nieustanny PR (pijar), by zachować swój status. W Wielkiej Brytanii jej tego typu problemy spotęgowały się od pojawienia, a następnie śmierci Księżnej Diany.
To schlebianie pospólstwu (czyli najniższym kulturowo warstwom społecznym) jest nieszczęściem dzisiejszych czasów. Zanikają krawaty, bo pospólstwo ich nie lubi. Kierownictwo konserwatywnej partii w Szwecji ich zakazało swoim działaczom ze strachu przed spadkiem poparcia. Niedługo rodziny Królewskie będą tańczyć w rytm disco polo, pić piwo wprost z butelek i zagryzać hamburgerami.

Jeśli dla kogoś księżna Katy jest autorytetem wtedy, gdy schlebia pospólstwo to Bóg z nim. Z takiej mąki savoirvivrowego chleba się nie zrobi.

Opublikowano Filozofia savoir vivre | 3 Komentarze