Przerwa wakacyjna 7-31 lipca

I znowu wciągnął mnie wir zajęć i to taki, ze pracowałem po 14 godzin na dobę, by zakończyć wszystkie prace przed wyjazdem do Nałęczowa.

Przepraszam za te moje zaniedbania. W sierpniu wszystko już z pewnością nadrobię.

Pozdrawiam wszystkich.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Katolik w piątek na przyjęciu

Pan Wojtek napisał: Jestem konsekwentnie podchodzącym do swej wiary katolikiem i przestrzegam postu piątkowego. Nie uczestniczę wtedy w „zabawach hucznych”, ale zdarza mi się np. przyjąć zaproszenie na obiad, kolację, posiłki biznesowe, (kiedyś ten problem wystąpił też na stypie). Czy łamię SV nie jedząc wtedy mięsa (np serwis amerykański, daniem głównym jest kotlet, czy pierś z kurczaka – czy można zostawić na talerzu nieruszony sznycel a zje c jedynie dodatki?)
Zachowanie takie często wygląda na ostentacyjne i złośliwe względem gospodarzy, ale zapewne rozumie Pan dylemat czy strzec swych zasad religijnych, czy przypodobać się ludziom…

Są tu dwa problemy.

Jeśli większość naszych gości to wyznawcy islamu i judaizmu musimy to brać pod uwagę przy ustalaniu menu nawet jeśli podejrzewamy, ze się oni bardzo „zeuropeizowali”. Nie podajemy zatem gościom, między innymi, wieprzowiny.

Jeśli organizujemy przyjęcie w piątek kraju o tradycjach katolickich również powinniśmy brać to pod uwagę. Albo zatem organizujemy przyjecie w którego menu znajdują się tylko warzywa, ryby, frutti di Mare albo robimy przyjęcie, w którym serwis jest familijny. W ramach serwisu familijnego stawia się na stół półmiski (np. jedne z rybą inne z wieprzowiną0 i goście sami sobie nakładają co chcą.

Jeśli jesteśmy katolikami i w piątek serwują nam mięso nie sygnalizujemy w trakcie przyjęcia naszej katolickiej postawy czy naszego oburzenia. Kroimy mięso i pozostawimy je na talerzu, tak by nie robić „afery” i nie rzucać się w oczy.

Możemy potem zareagować: delikatnymi uwagami lub w ten sposób, że więcej tego domu w piątek nie odwiedzimy.

Opublikowano Przyjęcia | Dodaj komentarz

W jaki sposób zmienia się etykieta?

W jednym z wpisów napisałem o dokonywanych przez autorów niektórych podręczników zmianach w etykiecie, które próbują oni narzucić czytelnikom.
Stwierdziłem: „…ale są to nieprawomocne prywatne próby zmiany etykiety.”

Na to zareagował Pan Wanderer: „A jakie zmiany są „prawomocne” i „nieprywatne”?

Zmiany w etykiecie nie dotyczą istoty i meritum tylko stanowią dostosowanie etykiety do nowych zjawisk w życiu społecznym, dostosowanie takie, które powoduje, ze duch etykiety (czyli filozofia savoir vivre) jest najlepiej realizowany. Zmiany te mają taki charakter, ze 100% autorów, autorytetów, praktyków (łącznie z dyplomacja) je przyjmuje.

Kilka przykładów,

Do I wojny światowej na przyjęciu typu herbata (o godz. 17,00) podawano do herbaty tylko ciastka. Wiadomo było, ze4r osoba zaproszona zjadła już obiad. Po I wojnie światowej wielu ludzi przychodziło na takie przyjęcie głodnych (bo nie zdążyli zjeść obiadu). Wprowadzono zatem jako obowiązkowy element przyjęcia kanapeczki.

Do czasu wynalezienia telefonu można było odwiedzić kogoś bez zapowiedzi, chyba, że ta osoba ustaliła, że gości przyjmuje tylko np. we wtorki i piątki.

Po wynalezieniu telefonu trzeb wcześniej zadzwonić.

Do czasu, gdy w skład noża wchodziła substancje wchodzące w reakcję ze szparagami, szparagi jadło się widelcem i palcami. Gdy pojawiły się noze ze stali nierdzewnej szparagi je się widelcem i nożem.

Maile konstruuje się tak jak listy papierowe, ale z jednym wyjątkiem. Nie należy na nich wpisywać daty, bo pojawia się automatycznie.

Opublikowano Filozofia savoir vivre | Dodaj komentarz

Jeszcze raz: jak mają się zwracać dzieci do partnerów swoich rodziców

Pani Kasia napisała: Mój problem dotyczy zwracania się mojego Partnera dzieci do mnie. Czytałam Pana opinie, różne komentarze na temat mówienia dzieci do partnerów/partnerek swoich rodziców w różnej formie, mimo to ciężko ocenić moją sytuację. Sytuacja u mnie wygląda tak, że nie mieszkamy z partnerem jeszcze razem, choć niebawem to nastąpi. Ja mam dzieci w wieku 5 i 6 lat. Moje dzieci mówią do mojego partnera Wujek. Dzieci mojego partnera są w wieku 15 i 18 lat, póki co zwracają się do mnie Pani (chociaż tak prawdę mówiąc jego córka zwraca się do mnie bezosobowo i to mi przeszkadza). Między mną a córką mojego Partnera jest różnica wieku 10 lat, ja mam 28 lat. Szczerze powiem, że ja zostałam w ten sposób wychowana, że uznaję bardzo mocno zasadę wyznaczania zdrowych granic jak i uczę dzieci tego, że poprzez mówienie do mojego partnera Wujek wyrażają szacunek, bo to nie jest ich kolega „Darek” (tak ma na imię). Ja nie wyobrażam sobie, żeby dzieci Partnera miały do mnie mówić po imieniu z tego względu, że nie byłoby zachowanego zdrowego dystansu. Nie chciałabym w przyszłości takiej sytuacji, że np. zwracając uwagę córce Partnera w jakiejś sytuacji usłyszałabym „Ty mi nie będziesz mówić co mam robić”, bo to by zabolało i mnie poruszyło. Osobiście uważam, że można mieć również dobre relacje gdy np. mówiliby do mnie Ciocia. Pytanie moje, czy ta różnica wieku jest na tyle duża, żeby córka partnera zwracała się do mnie w przyszłości „Ciocia”? Czy dorosłe dzieci partnerów same mają prawo decydować, o tym jak mają się zwracać do partnerów/partnerek rodziców? Czy może w przyszłości, gdy ta różnica wieku „zatrze się” pozwolić mówić sobie po imieniu? Dla mnie niezmiennym faktem jest to, że to są dzieci partnera, a nie moi „koledzy”. Czy powinnam z nimi porozmawiać o tym? Oczywiście zależy mi też bardzo na tym, żeby między nami nie popsuły się relacje, gdyż są jak najbardziej poprawne.

O tym jak ktoś ma się do ans zwracać decydujemy my sami.

W opisanej sytuacji najlepsza forma będzie „ciociu”.

Określenie „ciocia” nie ma nic wspólnego z wiekiem. To zwyczajowa forma w Polsce zwracania się przez dzieci do osób bliskich naszym rodzicom.

Gdy miałem 6 lat jeździłem często z ojcem na spływy kajakowe i wędrówki piesze po górach. Po jakimś czasie mówiłem do wszystkich uczestników wypraw „ciociu”, „wujku”. Pamiętam jak chwaliłem się innym dzieciom na podwórku, że mam najwięcej z nich cioć i wujków.

Używanie formy „ciocia”, „wujek” przez dzieci do osób bliskich ich rodzicom powoduje , ze zanikają wszystkie „zgrzyty” tak w porządku psychiki dziecka jak i porządku obyczajowym (savoir vivre).

Moim zdaniem ta forma „ciociu” powinna być już na zawsze tak jak w wypadku prawdziwych cioć.

Opublikowano Tytułowanie | Dodaj komentarz

Homoseksualiści i savoir vivre

Ten problem zgłosił Pan PPaweł; Niewątpliwie kwantyfikatora ogólnego przy zasadzie „tylko osobę przeciwnej płci” użył Pan jako nadmiernego skrótu myślowego. Pozwolę sobie więc doprecyzować, iż oczywistym jest, że osoba homoseksualna przychodzi z osobą towarzyszącą płci tej samej (chyba że z własnej woli wybiera inaczej). Natomiast istotnie, osoby o upodobaniach „konwencjonalnych” nie powinny przyprowadzać „kolegów z wojska”, ani tym bardziej rodziców (to już nawet bez względu na płeć) – gdyż w tym ostatnim przypadku dochodzi także krępująca różnica pokoleń.

W savoir vivre, etykiecie i protokole dyplomatycznym nie ma żadnych bezpośrednich „zapisów” na temat homoseksualistów. Oczywiście zdarzają się „nowoczesne” podręczniki’, które próbują tu wprowadzić jakieś zasady czy wskazania, ale są to nieprawomocne prywatne próby zmiany etykiety.

Pośrednie zapisy są takie: „Nie wolno manifestować swojej płciowości i czegokolwiek co jest związane z seksem. Tak wiec w savoir vivre kobietę traktuje się jako kobietę, mężczyznę jako mężczyznę, a homoseksualistę według płci rzucającej się w oczy/ Informowanie innych, że jest się homoseksualistą jest nie na miejscu (to informowanie o sferze intymnej, seksualnej).

Druga zasada: na przyjęciach uroczystych jest równa liczba kobiet i mężczyzn. Jeśli zatem na uroczyste, oficjalne przyjęcie zaproszony jest homoseksualista- mężczyzna z osobą towarzysząca ma przyjść z kobietą i ten fakt nie ma żadnego związku z jego skłonnościami seksualnymi.

Zauważmy, że na weselu usadza się przy stole rodziców państwa młodych blisko nich i nie bierze się pod uwagę czy pozostają oni nadal w związku małżeńskim czy nie, czy mają nowych „partnerów” czy nie. Jeśli uprą się i przyjdą na wesele z nowymi „mężami” czy „żonami” to i tak oni będą siedzieli obok państwa młodych, a ich nowi „partnerzy” gdzieś na szarym końcu wśród dalekich znajomych państwa młodych.

Podobnie jest z „partnerami” homoseksualistów.

N przyjęciach prywatnych, nieoficjalnych homoseksualiści mogą się pojawić w parach jeśli gospodarze wyraża na to zgodę i sobie tego będą życzyć.

Opublikowano Przyjmowanie gości, Przyjęcia, Ślub i wesele | 3 komentarzy

Czy osoba towarzysząca powinna dawać prezent młodej parze?

Ten problem zgłosił Pan XYZ: Mam kilka rozterek w kwestii uczestnictwa w weselach jako osoba towarzysząca, związanych z zaproszeniami, prezentami.

1. Jeśli młoda para na zaproszeniu nie wspomina nic o prezentach, to wtedy w domyśle można przyjąć za optymalne rozwiązanie podarowanie kwiatów oraz koperty z pieniędzmi?
Słyszałem o sytuacja gdzie było kilka żelazek, czajników jako prezenty.

2. Jak ze strony savoir-vivre wygląda kwestia finansowa zawartości koperty czy widełki są szacowane przez warunki rynkowe („koszt talerzyka”) czy zasobność zapraszanej osoby?
Słyszałem w życiu o pustych kopertach, kopertach z gazetami, nie podpisanych kartkach – domyślam się że są to złe rozwiązania, ale coś popycha ludzi do takich zachowań.

3. Jeśli para młoda zaprasza kogoś z osobą towarzyszącą i ta zapraszana osoba ma „chłopaka/dziewczynę” to jak powinna wyglądać kwestia finansowa i partycypacja w kosztach?
Przyjmijmy dwie możliwości w jednej sytuacji osoba towarzysząca „chłopak/dziewczyna” nie zna praktycznie młodej pary, w drugiej spotkała się z nią 2 razy.

Jakie rozwiązanie jest optymalne?

Rozumiem że kwestie finansowe zawsze są delikatną sprawą, ale jestem ciekawy czy istnieją w naszej polskiej kulturze jakieś zasady w tym temacie.

Pieniądze dajemy parom „na dorobku”. Jeśli mają np. trzydzieści parę lat, duży dom i mercedesa trzeb pomyśleć o jakimś prezencie, np. dziele sztuki.

Nie ma żadnych zwyczajowych „widełek”. Jest jednak zasada, że małych sum się nie daje (20-100 zł) Jeśli nie stać nas na więcej zrzucamy się z kilkoma podobnymi osobami na wspólny prezent (lub wspólną kopertę). Dotyczy to przede wszystkim studentów i bezrobotnych.
Jeśli osoba towarzysząca nie została imiennie zaproszona przez państwa młodych nie ma żadnych zobowiązań. Jest tylko osobą towarzyszącą, której ponadto wszystkie koszty (np. przejazdów) pokrywa ten kogo jest osobą towarzyszącą.

Opublikowano Ślub i wesele | 2 komentarzy

Czy mama może być osobą towarzyszącą dla córki na wesele?

Ten problem zgłosiła Pani podpisująca się jako Kitka: Zaprosiłam koleżankę z czasów liceum na swój ślub i wesele z mężem i dzieckiem 2-letnim. Koleżanka potwierdziła, że przyleci do Polski z dzieckiem (mieszkają za granicą) na tę uroczystość, ale zapytała czy może przyjść z mamą jako os. tow. zamiast męża. Pomysł mi się nie spodobał. Jak dać jej delikatnie do zrozumienia? Jakie argumenty? Pomocy!!

Propozycja jest niestosowna i niezrozumiała. Jako osobę towarzyszącą może przyprowadzić tylko kogoś przeciwnej płci. Absolutnie nie ma innej opcji
Jak bym odpowiedział, że chciałbym poznać męża koleżanki, a poza tym, na weselu założono, zgodnie z tradycją, obyczajem i oczekiwaniami rodziny równą liczbę kobiet i mężczyzn i inne rozwiązanie nie zostanie zaakceptowane przez rodzinę. Jeżeli nie może przyjść z mężem niech przyjdzie sama, a powstały w ten sposób problem będzie łatwiejszy do rozwiązania.

Opublikowano Ślub i wesele | 2 komentarzy