Kiedy składać życzenia urodzinowe?

Ten problem poruszyła osoba X: Czy prawdziwa jest taka wypowiedź: „podobno nie powinno się składać życzeń  urodzinowych przed terminem, taki jest pogląd wg savoir vivre’u”

Nigdy i nigdzie nie spotkałem się z takim twierdzeniem.

Życzenia składamy w danym dniu, a jak nie możemy tego zrobić robimy to wcześniej lub później. Lepiej wcześniej, bo jak zrobimy to później to ktoś może pomyśleć, że dopiero sobie o tym przypomnieliśmy.

P. S. Długo byłem nieobecny, bo parował mnie wir pracy, a jeszcze an dodatek dotknęło mnie pierwsze, ostre, jesienne przeziębienie.

Reklamy
Opublikowano Komunikacja, życzenia | Dodaj komentarz

Prezydentowa w spodniach

Jdas: Chciałbym zapytać, jak ma się w świetle s-v wczorajsze wystąpienie pani Prezydentowej, która na oficjalnym spotkaniu prezydentów Dudy i Trumpa pojawiła się w obcisłych spodniach. Moim zdaniem coś jest nie tak.

Nie widziałem tego. To byłaby kolejna wielka wpadka Prezydentowej.
Badania wskazują, że kobiety ubrane w spodnie odbierane są przez większość badanych jako nieprofesjonalne i niedecyzyjne – jako niższy personel.

Może Prezydentowa wzoruje się na Merkel, która złamała już chyba wszystkie wskazania etykiety, estetyki i stylistyki.

Opublikowano Być damą, Protokół dypolomatyczny | 2 Komentarze

Wykładowca bez savoir vivre

Napisała o tym Pani Karolina: Nie wiedziałam pod czym to dać, ale sytuacja, która miała miejsce jakiś czas temu jest dla mnie idiotyczna. Poszłam do wykładowcy na konsultację (wcześniej uzgodniliśmy termin, powiedziałam w jakiej sprawie pójdę, czyli wiedział, że to nie będzie rozmowa na minutę, tylko na ponad kwadrans). Weszłam do gabinetu, przywitałam się i odpowiedział. Przez cały czas siedział rozwalony (inaczej tego nazwać nie można), nawet nie zaproponował, abym usiadła, czego nie zrobiłam (jestem na to zbyt dumna?). Teraz zastanawiam się nad pewnym faktem. Co by było gorsze, gdybym po pięciu minutach usiadła czy może fakt, że nie zaproponował mi, abym to zrobiła? Może powinnam zapytać czy mogę usiąść? Czuję się dziwnie, bo jeszcze nigdy nie spotkało mnie coś takiego. Inni wykładowcy, nawet jak wpadałam na minutę, to proponowali, abym usiadła, jak było zimno, to jeden zaproponował herbatę, a tu zostałam potraktowana w sposób bardzo nieelegancki.

Trudno to sobie wyobrazić. To przecież szkoła wyższa była zawsze źródłem kultury, w tym tej codziennej. To wykładowcy wpajali ja studentom kształcąc nowa inteligencję.

Czy takie zachowanie wykładowcy można pozostawić bez echa? Czy w naszych szkołach wyższych maja się czuć bezkarnie barbarzyńcy. Można wymyślić 1000 kulturalnych sposobów, by nauczyć takiego człowieka przynajmniej ogłady. Czekam na pomysły.

Opublikowano Zachowania niewłaściwe, Żenujące | 1 komentarz

Telegramy, koszty i savoir vivre

Ten problem poruszył Pan Chris: Naprawdę nie wiem kto dzisiaj jeszcze korzysta z telegramów. Proponowane przez pana tu rozwiązania są jak najbardziej ciekawe i klimatyczne, ale trochę niedzisiejsze.
Swoją drogą dziwię się Poczcie Polskiej, że telegramy nadal oferuje. To się opłaca? Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale PP to jest przedsiębiorstwo i powinno się kierowa rachunkiem ekonomicznym.

To świetne słowo „niedzisiejsze”. Tylko zapewne inaczej rozumiem je niż Pan Chris. Podejrzewam bowiem, że Pan Chris rozumie to słowo jako synonim słowa „przestarzałe”, a to słowo tutaj zupełnie nie pasuje. Czasy mamy co prawda zgrzebne, proletariackie, przypominające sowiety – barbarzyńskie na nowoczesny i „czerwony” sposób. Europa jednak jeszcze się podniesie i powróci wyższa kultura.

Byłem ostatnio na pogrzebie. Przyszedł tylko jeden telegram, wzruszył. Telegramy świadczą o wielkim szacunku, wielkiej przyjaźni lub wielkiej miłości. I Bogu dzięki, że ten sposób ich wyrażania jest możliwy.

Musze tez Pana Chrisa pocieszyć (a może rozczarować). Co jak co, ale telegramy naprawdę się opłacają.

Poczta to, tak na marginesie, przedsiębiorstwo użyteczności publicznej. Jego celem nie jest zysk tylko utrzymanie prawidłowego funkcjonowania życia społecznego. Poczta daje jednak zysk, gdy najbardziej zyskowne usługi nie są przejmowane przez firmy nastawione tylko na zysk (które takich niezyskownych usług jak przesyłanie listów nie świadczą). Dziś mówi się o poczcie elektronicznej, ale gdy ta siądzie (np. w wypadku wojny) poczta będzie nadal działać (ona może działać w każdych warunkach).

P.S, Już po dokonaniu powyższego wpisu przeczytałem komentarz Pana Chrisa, w którym udzielił informacji, ze od października poczta nie będzie już wysyłać telegramów.

Na płacz mi się zbiera.

Opublikowano Komunikacja | Dodaj komentarz

Jak zorganizować imieniny w restauracji

Ten problem wywołał Pan Michał: Zamierzam zorganizować imieniny w restauracji. Chciałbym żeby był to imieninowy obiad w odświętnej atmosferze, w porze wieczornej. Mam zamiar zaprosić cztery pary. W związku z powyższym mam następujące pytania:
Czy godzina 20 jest odpowiednią porą na rozpoczęcie takiego obiadu?
Czy powinniśmy spotkać się przed restauracją, czy ja wraz z towarzyszką powinniśmy zjawić się wcześniej i oczekiwać na gości przy stoliku?
Jest jeszcze kwestia finansów. Restauracja klasyfikuje się cenowo w granicach tych średnich, jednak zaproszenie 7 osób i zapłacenie za samo danie główne oraz napoje to wydatek rzędu minimum 400-500 złotych, przy zamówieniu większej ilości dań rachunek może wzrosnąć nawet do 800-900 złotych. Jestem osobą młodą (przed trzydziestką) dość dobrze sytuowaną i stać mnie na oba rachunki, niemniej nie chciałbym odczuć, że – jakkolwiek małodusznie to zabrzmi – po prostu „za dużo wydałem” (Co do zasady nie mam z tym problemu, uważany jestem za osobę „z gestem”). Z uwagi na powyższe:
Czy mogę zasugerować gościom, że przewiduję zamówienie dania głównego i napojów, za które zapłacę? (Goście to moi serdeczni przyjaciele, rówieśnicy, którzy znają moją sytuację finansową i doskonale zrozumieją moje sugestie nie odbierając tego jako afrontu).
Czy może – skoro już decyduje się na wyprawienie urodzin w takim a nie innym lokalu – powinien zasugerować zamówienie minimum obiadowego jakim są przystawki, danie główne i deser?

Godz. 20,00 to w świecie savoir vivre i dyplomacji i według podręczników najodpowiedniejsza godzina dla rozpoczęcia obiadu.

Ja na miejscu Pana Michał zorganizowałbym w restauracji klasyczne przyjęcie. Na takim przyjęciu jest ścisłe określone przez gospodarza (w tym wypadku Pana Michała) menu obejmujące potrawy i napoje.
Ustalamy ile możemy poświecić gotówki na osobę, a następnie ustalamy z personelem restauracji, że obiad będzie serwowany według serwisu rodzinnego, a zatem dania będą podawane na półmiskach. Znakujemy w karcie odpowiednie dania i desery jakoś wykwintne, ale i dające się dzielić.
Na 7 osób zamawiamy np. 3 sałatki, (takie duże porcje, które serwuje się jako przekąski) 4 dania jednego typu, cztery dania innego typu, cztery desery jednego typu, cztery desery innego typu.
Kelnerzy przed każdym gościem kładą czyste talerze i stawiają na stole półmiski, z których goście sobie sami nakładają na talerze:
Najpierw sałatki.
Potem pierwsze drugie danie (4 takie same porcje) na jednym półmisku, na drugim np. młode kartofle do niego, na trzecim np. gotowane warzywa do niego.

Potem drugie drugie danie (4 takie same porcje) na jednym półmisku, na drugim np. kluseczki do niego, na trzecim np. surówki do niego.

Potem na jednym półmisku serwują desery np. dwa gatunki ciastek podzielone każde na pół.

Do tego wino i woda.
Na końcu kawa

Itp., itd. Wszystko zależy od sumy przez nas przeznaczonej na te imieniny i od tego, co jest w menu i jak ładnie to się da podzielić.

Trzeba tu, najlepiej wybrać taką restaurację, która będzie miała odpowiednie dania i będzie skłonna do spełnienia naszych życzeń.

Opublikowano Przyjęcia, Restauracja | 2 Komentarze

Czy rasista może być człowiekiem savoir-vivre?

H. Rambe: Szanowny Panie doktorze, śledzę pański blog z zaciekawieniem już od wielu lat i informacje znalezione na blogu niejednokrotnie mi się przydały, gdy bywając po raz pierwszy w nieznanych wcześniej sytuacjach byłem pewny, że wiem jak się zachować, by nie wyjść na prostaka. Mam w związku z tym pytanie (a właściwie dwa, podobne ale jednak nieco różne) które chciałbym panu zadać: czy rasista może być człowiekiem savoir-vivre? I odwrotnie, czy człowiek savoir-vivre może być rasistą? Jako, że filozofia ta wywodzi się bezpośrednio z czasów kolonialnych (pośrednio oczywiście sięga do fundamentów cywilizacji tzw. europejskiej) sugerowałoby to, że odpowiedź brzmi „jak najbardziej”. Bardzo jestem ciekaw zdania pana doktora na ten temat.

Mamy tu do czynienia z dwoma porządkami.
Pierwszy; przyjmujemy filozofię savoir vivre, kierujemy się nią w życiu i przestrzegamy drobiazgowo etykiety.
Drugi: posiadamy to, co nazywane jest dobrym wychowaniem, dobrymi manierami, przestrzegamy wskazań etykiety, bo mamy to „we krwi”.

Rasista, jak jak osoba reprezentująca konsekwentnie lewicowe czy liberalne poglądy, tak jak wegetarianin czy abstynent z wyboru (choć każdy z nich z innych powodów), może funkcjonować tylko w tym drugim porządku i to też nie w każdym przypadku.
Wystarczy tu przypomnieć o tym, że pierwsza zasada savoir vivre to zasada szlachetności, a druga to zasada miłości. Szlachetny człowiek nie będzie naruszał godności człowieka i zawsze zbrata się ze szlachetnym człowiekiem niezależnie od tego jakiej on jest rasy czy koloru skóry.
Przypomina to postawę katolika, dla którego kapłan to kapłan i nieważne z jakiego jest narodu, czy jakiej jest rasy.

Opublikowano Filozofia savoir vivre | Dodaj komentarz

O podróży poślubnej

Pani M. napisała: Szanowny Panie Doktorze, bardzo się cieszę, że trafiłam na Pana blog, dzięki zamieszczonym tutaj wpisom znacznie poszerzyłam swoją wiedzę na temat sv. Mam pytanie odnośnie podróży poślubnej, czy etykieta przewiduje kiedy ją zacząć przygotowywać ( tuż przed ślubem, czy już po nim?), kto ją organizuje (mąż, jako niespodziankę dla żony, czy wspólnie?), kto za nią płaci (mąż, czy wspólnie?), ile winna trwać?

Podróż poślubna ma być największym i najwspanialszym wydarzeniem, które pamięta się do końca życia. Trzeba zatem zaplanować je wspólnie, by nie było żadnych rozczarowań. Kto płaci? To obojętne.

W trakcie podróży poślubnej zachowania młodych powinny stanowić model, do którego będę się potem odwoływać przez całe życie odradzając wciąż „szaleństwo miłości”.

Miejsce (raczej jedno, anie wiele), w którym spędzą młodzi miesiąc miodowy powinno być wyjątkowe, ale również takie, by mogli tam co jakiś czas (np. co 5 lat) wracać i przypominać sobie jak do siebie powinni się odnosić – jacy są szczęśliwi.

Stara szkoła doradza, by kobieta używała w tym czasie tylko jednych (i to obficie) perfum (najlepiej chyba typu: romantyczne), a potem używała ich rzadko kierując poprzez nie uwagę i pamięć męża na miesiąc miodowy, przypominając mu, że ma do czynienia wciąż z tą sama kobieta za którą tak szalał i za która wciąż powinien szaleć.

Jedna ciekawostka.

Kilka lat temu poznałem niemieckie małżeństwo, które 40 lat temu pojechało w podróż poślubną do Włoch i nigdy już z niej nie wrócili. Osiedlili się w górach 20 km od morza, rzucili wszystko (żyją skromnie z wynajmu domu w Niemczech), urodziły się im tam i stały się dorosłe dzieci, a oni wciąż są w podróży poślubnej.

Wieczorami, trzymając się za ręce, siedzą na tarasie pod drzewem awokado i popijając wino patrzą się na morze i leżące w dole miasta. Teraz towarzyszy im tylko kot, który zafascynowany wciąż widokiem również wpatrzony jest w piękną panoramę.

Widziałem to.

Opublikowano Filozofia savoir vivre, Ślub i wesele | 1 komentarz