Życzenia świateczne

Na te katolickie święta składam wszystkim Czytelnikom katolickie życzenia:

Niech Zmartwychwstały Chrystus obudzi w nas to,

co jeszcze uśpione, ożywi to, co już martwe,

niech światło Jego słowa prowadzi nas

drogami wiary przez każdą chwilę naszego życia.

Reklamy
Opublikowano życzenia | Dodaj komentarz

Czy można życzyć „bon apetit”?

Osoba, która się podpisała tylko „:)” napisała: Uważam, że życzenie „dobrego apetytu” to bardzo nietrafiona kalka językowa, która brzmi równie śmiesznie, co nadinterpretacja słowa „smacznego” jako „może być niesmaczne, ale ma Wam smakować”. Jeśli jest tak dużo osób, które czują się urażone życzeniem smacznego, to może pora zacząć edukować dzieci w szkołach na ten temat, by używać innych, grzecznych zwrotów towarzyszących rozpoczynaniu posiłku, bo przecież o to dokładnie chodzi – o bycie miłym i kulturalnym. Jednak osobiście nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że określenie „dobrego apetytu” brzmi lepiej od „smacznego”. Niestety, moim zdaniem, brzmi to absurdalnie.

Dziękuję bardzo za ten wpis. Dzięki niemu uświadomiłem sobie, że nie napisałem tekstu (sprawdziłem to, który korygowałby przedstawiane przeze mnie wcześniej stanowisko.

W dawnych tekstach kierując się rozstrzygnięciami podręczników pisałem, że nie można mówić na rozpoczęcie posiłku „smacznego”, ale można mówić (tak rozstrzyga kilka podręczników) „bon apetit”.
Zmieniłem zdanie, gdy ks. Jochemczyk, którzy od wielu lat posługuje we Włoszech opowiedział mi o pewnym wydarzeniu ze swojego życia. W regionie w którym jest proboszczem w 4 parafiach i dziekanem posługuje wielu włoskich kapłanów, pochodzących z rodzin arystokratycznych. Oni nadają ton w perspektywie savoir vivre.

Pewnego razu ks. Jochemczyk szedł ulicą w sąsiednim mieście i natrafił na znajomego proboszcza, który jadł obiad przy stoliku restauracyjnego ogródka. Podszedł do tego proboszcza, przywitał się i powiedział „Bon apetit”. Proboszcz wstał wyraźnie oburzony i wyjaśnił ks. Jochemczykowi powody swojego oburzenia: „Słów bon apetit mogą używać prości ludzie. Oni jedzą, by zaspokoić głód lub podpowiada im to apetyt. Dla nas posiłek jest zawsze tylko wydarzeniem artystycznym, dokonuje się w perspektywie sztuki kulinarnej. Jemy z tego powodu, z którego słuchamy koncertu Mozarta. Nie mów do mnie nigdy bon apetit”.

To „dla nas” dotyczy wszystkich ludzi ze świata savoir vivre.

Ten proboszcz mnie przekonał. Nie mówmy nigdy ani „smacznego” ani „dobrego apetytu”, ani „bon apetit”.

Opublikowano Stół | Dodaj komentarz

Savoir vivre, palenie papierosów, katolicyzm

Gdy poruszam na tym blogu temat palenia papierosów, które to palenie jest integralnym elementem świata savoir vivre zawsze wywołuje burzę, w tym agresję i odsądzanie mnie od „czci i wiary”.

Zadziwia mnie ten antynikotynowy fanatyzm. Często reprezentują go ci, którzy prezentują się jako katolicy i w swoich wypowiedziach odwołują się do katolicyzmu nauczając, że palenie to… grzech.

Z ich wypowiedzi można by wyciągnąć wniosek, że katolik nie może być w pełni w świecie savoir vivre, gdy w tym świecie zezwala się na palenie papierosów, a nawet stwarza dogodne warunki dla palaczy, gdy np. gospodarze przygotowują na przyjęcie jedno z pomieszczeń jako palarnię lub zezwalają gościowi honorowemu na palenie w salonie.

Ostatnio zaglądałem do „Katechizmu Kościoła Katolickiego” i przy okazji przeczytałem, przez przypadek, jego punkt 2290. Oto on: „Cnota umiarkowania uzdalnia do unikania wszelkiego rodzaju nadużyć dotyczących pożywienia, alkoholu, tytoniu i leków. Ci, którzy w stanie nietrzeźwym lub na skutek nadmiernego upodobania do szybkości zagrażają bezpieczeństwu drugiego człowieka i swemu własnemu – na drogach, na morzu lub w powietrzu – ponoszą poważną winę”.

Zauważmy, że są tu zrównane pożywienie, alkohol, tytoń, leki i jazda samochodem, a kluczowym terminem jest termin „nadużycie”.

Tak więc zjedzenie czegoś na przyjęciu, wypicie alkoholu, zapalenie papierosa to coś co mieści się w obrębie pobożności.

A więc, zwracam się do katolików antynikotynowych fanatyków – cóż wy na to?

Opublikowano Filozofia savoir vivre | Dodaj komentarz

Spinka do krawata

Autor poprzedniego „Protokołu dyplomatycznego” Edward Pietkiewicz pisze o spinkach do krawata jako o czymś normalnym. Autor nowego „Protokołu dyplomatycznego” Tomasz Orłowski odrzuca w ogóle możliwość używania spinek. Są dzisiaj i tacy, którzy mówią, ze spinki do krawata przystroją tylko kelnerom i to tylko dlatego, by im krawat nie wpadł do zupy.
Przez lata potarzałem wskazania Orłowskiego. Ostatnio zmieniłem zdanie. Kupuję krawaty starannie, jeśli tylko można i mi się podobają klasyczne, jedwabne. Coś jednak chyba jest z nimi nie tak. Zauważyłem to szczególnie podczas swoich wystąpień telewizyjnych. Występując w jakimś programie i widząc się cały czas na monitorze zauważyłem, że krawat mi się wciąż przesuwa a to w lewo a to w prawo (musiałem go poprawiać. Niekiedy też spostrzegam ostatnio, że mi się przekręca i na widoku jest ta jego część, która powinna przylegać do koszuli.

Te wszystkie problemy można rozwiązać jednym ruchem raz na zawsze doprowadzając do tego, ze krawat będzie leżał idealnie.

Właśnie idę do sklepu kupić sobie dyskretną spinkę do krawata.

Opublikowano Dodatki męskie, Ubiór | Dodaj komentarz

Spożywanie posiłku przy gościu

Podpisujący się jako „Zakłopotany” napisał: Szanowny Panie, byłbym bardzo wdzięczny za wskazanie, jak należy zachować się w następującej sytuacji:
Domownik (dorosły syn) spożywa posiłek, zaś do gospodarza domu (matki) niezapowiedzianie przybywa jego znajomy – domownik i ów wyraźnie starszy od niego znajomy znają się od dawna, choć niejako tylko „z widzenia”; z racji niekorzystnych warunków mieszkaniowych znajomy gospodarza i sam gospodarz siadają do stołu, przy którym spożywa posiłek domownik. W jaki sposób w takiej sytuacji powinien przywitać się rzeczony domownik ze znajomym gospodarza? I czy coś zmieniłoby się, gdyby ów domownik (syn) byłby współgospodarzem domu na równi z drugim współgospodarzem (matką)?

Ta sytuacja nie powinna w ogóle nastąpić. Albo domownik spożywający posiłek powinien w sposób niezauważalny dla gościa przenieść się z jedzeniem do innego pomieszczenia (nawet do kuchni) albo należałoby zaproponować gościowi posiłek. Jeśli ten by odmówił i tak należałoby się z jedzeniem przenieść do innego pomieszczenia.
Powitanie z gościem powinno nastąpić w taki sposób w jaki nastąpiłoby, gdyby domownik nie spożywał posiłku.
Gdyby syn był współgospodarzem niczego by to nie zmieniło. Największy błąd popełniała tu matka, która powinna zaproponować posiłek lub wyjaśnić, że nie ma już czym poczęstować gościa i poprosić syna, by przeniósł się do innego pomieszczenia.. Syn też popełnił błąd, bo powinien się przywitać i opuścić pomieszczenie wraz z talerzem.

Opublikowano Przyjmowanie gości, Savoir vivre na co dzień, Stół | 4 Komentarze

Gdy kobieta jest wyższa od mężczyzny

Osoba podpisująca się jako „makr” napisała: Jak w świecie savoir vivre jest odbierany związek mężczyzny z kobietą, która jest wyższa o około 15 cm? Czy wszystkie zasady dotyczące bliższej relacji z kobietą powinny zostać analogicznie zachowane (dla przykładu trzymanie parasola przez mężczyznę w czasie spaceru w deszczu)?

Fakt, że kobieta jest wyższa od mężczyzny zmienia w zasadzie tylko, jak dowiadujemy się z podręczników savoir vivre, zachowania podczas jednej sytuacji: to ona powinna nieść parasol.
Jest jednak ogólna zasada: ten kto może pomaga temu, co nie może, np. silniejszy pomaga nieść walizkę słabszemu. Jeśli kobieta jest wyższa pomaga zatem np. niższemu mężczyźnie i sięga po coś co jest na tyle wysoko, że on nie dosięga.

Opublikowano Savoir vivre na co dzień | 4 Komentarze

Ach, ci agresywni, niegrzeczni i barbarzyńscy przeciwnicy palenia – czego przeciwnicy palenia szukają w świecie savoir vivre?

Od kiedy tylko w Europie pojawił się tytoń pojawił się również w świecie savoir vivre, w świecie elit w postaci: fajek, cygar, cygaretek, tabaki i wreszcie papierosów. Traktowano go tak jak traktowane dobre wina, koniaki, likiery.

W pierwszym okresie pojawienia się tytoniu i jeszcze długo potem tytoń był „konsumowany” tak jak właśnie koniaki, likiery czy desery. Pojawili się jego znawcy, smakosze, który wypalili jedno cygaro, fajkę czy papierosa raz na kilka dni uznając to jakie wielkie doznanie smakowe i estetyczne.
Do dziś w dobrych hotelach są specjalne palarnie, w których z karty można zamówić cygaro czy cygaretkę, również te o najwyższej jakości kosztujące kilkadziesiąt a nawet kilkaset złotych za sztukę.

W kodeksie towarzyskim, wskazaniach etykiety jest wiele zaleceń dotyczących palenia. I tak np. zaleca się, by gospodarze wykładali w palarni w specjalnych ozdobnych pudełkach kilka gatunków papierosów najwyższej jakości. Etykieta nakazuje, by w takiej sytuacji goście absolutnie nie sięgali po swoje papierosy.

Według „świętego” i to nie tylko w savoir vivre, ale w obyczaju polskim i w każdym kraju europejskim, prawa gościnności (które dotyczy nie tylko domów prywatnych, ale i hoteli, kawiarni, restauracji, instytucji innego rodzaju) należy dbać o gościa i starć się, by mógł zaspokoi swoje potrzeby czy zrobić to co lubi lub do czego jest przyzwyczajony. Stąd wskazania w podręcznikach o ustanowienie palarni dla gości palących.

Pod wpisem „Ta barbarzyńska Warszawa” dotyczącym palenia w restauracjach pojawiło się wiele, często napastliwych, najczęściej niemerytorycznych komentarzy (część ze względu na język i obraźliwe treści byłem zmuszony skasować).

Drobny przykład. Jeden z czytelników użył argumentu, że tak jak zabrania się jazdy samochodem z prędkością 200 km na godzinę na publicznych szosach tak powinno się zabronić wszędzie palenia papierosów.
Skomentowałem to jako totalitarne zapędy (narzucanie innym swojej woli i opinii na siłę).

Przykład wydaje się być całkowicie nietrafiony. Jeśli bowiem ktoś jeździ po specjalnym torze, na którym nie ma innych użytkowników, oprócz tych, którzy chcą jeździć 200 km na godzinę to dlaczego im tej jazdy zabraniać? Jeśli ktoś pali w wyznaczonych do tego miejscach, gdzie niepalący nie powinni się pojawiać to dlaczego mu tego zabraniać.

Pani podpisująca się jako Telimena napisała: „Od kiedy uleganie niszczącym zdrowie nałogom jest podstawową potrzebą, a nie grzesznym przywiązaniem, z którym należy walczyć? Gdzie się podziały przykazania?”. Z tej wypowiedzi moglibyśmy wycia gnąc wniosek, że ta pani jest osobą wierzącą i uznaje, że wiara palenia zabrania i palenie potępia. Pani się zagalopowała i zaprezentowała jako ktoś kto rozstrzyga za Kościół. Czy wiara zabrania i potępia picia wina, koniaku, likieru, wina czy wódki? Wszystko zależy od ilości, miejsca, czasu i okoliczności, oraz skutków.

Pani Telimenie i jej podobnym polecam artykuł autorstwa jednego z kapłanów, który znalazłem na portalu wiara.pl pt. „Czy święty może palić?” ( https://kosciol.wiara.pl/doc/1980551.Czy-swiety-moze-palic/2 ), w którym znajdujemy między innymi zdjęcie już kanonizowanego papieża Jana XXIII z papierosem w ręku. Jan XXIII nie był jedynym papieżem lubującym się w wyrobach tytoniowych. Pius X palił cygara i wielu osobom (zapewne palącym), w tym ks. Sapiesze (późniejszemu kardynałowi) dawał w prezencie pudełko cygar.
Cygara palił też Pius XI. Papierosy palił ks. Popiełuszko. Papierosy palił św. Albert Chmielowski (jego ostatnie życzenie przed śmiercią było: „Siostro, papierosa”), bł. Jerzy Popiełuszko. Palaczem fajki był bł. Piotr Jerzy Frasatti itp., itd.

Specjalnie dla Pani Telimeny wypowiedź ks. Wojciecha Parfianowicza:

Palenie nie musi stać się przeszkodą do świętości, choć niesie w sobie takie ryzyko. Nie zawsze też jest grzechem ciężkim, choć czasem nim bywa.

Katolicy, którzy walczą z paleniem tłumaczą to tym, że ci ludzie nie wiedzieli o szkodliwości palenia. Cienki to i nietrafny argument. W żaden sposób nie można go już nawet użyć wobec Piusa XI czy bł Popiełuszki i św. Jana XXIII. A poza tym co to ma do rzeczy? Wszystko zależy od tego ile tych papierosów w danym dniu i życiu się wypali. Wiele z tego co spożywamy w większej ilości może nas zabić. Na pierwszym miejscu jest tu alkohol (np. wino!!!!), ale dalsza lista jest bardzo długa, a zatem choćby: kawa, herbata (herbatą zawsze narkotyzowali się więźniowie, używa się też jako narkotyku w krach arabskich) słodycze, tłuste i kaloryczne potrawy.

I co, gdyby odwiedził Was, moi kochani totalni przeciwnicy palenia, Jan XXIII, ks. Popiełuszko czy Frassati? Wyrzucilibyście ich z domu na podwórko, gdyby zapytali, gdzie mogą zapalić?

Niezgodne z savoir vivre jest palenie w obecności niepalących bez ich zgody.

W tym samym jednak stopniu niezgodne z savoir vivre jest zmuszanie palących do tego by nie palili lub komentowanie tego faktu, że palą.

Cywilizacja i kultura europejska to cywilizacja i kultura wolności, szacunku dla drugiego człowieka, wyrozumiałości i , jeśli trzeba, wyrzeczenia na rzecz drugiego, gdy ten zaspokaja swojej potrzeby. To nie jest kultura zakazów i narzucania swojego widzi mi się (swojej racji) siłą, poprzez np. mnożenie przepisów prawnych.

Cywilizacja i kultura europejska to cywilizacja i kultura savoir vivre, gdzie drugi jest autonomiczny i ważny i nie wkracza się w jego życie, ale pozwala mu się żyć tak jak chce.

Dziś na obszarze Europy zaczyna dominować za sprawą Niemiec i UE cywilizacja i kultura bizantyjska, w której totalitaryzm w wielu sferach i ograniczanie osobistych praw i wolności są codziennymi narzędziami.

Fanatyczni przeciwnicy palenia i palaczy nie powinni zatem szukać swojego miejsca w krainie savoir vivre i próbować przerabiać savoir vivre na swojej kopyto.

Niech sobie wytworzą jakąś swoją własną receptę na życie, nadadzą jej oryginalną, nową nazwę i się tej recepty trzymają.

Na mnie niech nie liczą.

Opublikowano Palenie | 12 Komentarzy