Życzenia

Znowu nie będę oryginalny i złożę Czytelnikom bloga te same życzenie co w zeszłym roku:

Życzę wszystkim Czytelnikom, którzy obchodzą te święta jako katolicy (a są to przecież katolickie święta) wszelkich Łask Bożym, w tym łaski Wielkiej Kultury.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Pani Profesorowa, Pani Senatorowa

Pan T.M.I.O. napisał: W naszej kulturze przyjęło się, że żona niejako współdzieli pozycję męża. Mamy więc generałową, profesorową, prezesową, sędzinę i tak dalej. Czy tych tytułów używa się tylko w sytuacjach towarzyskich czy może w oficjalnych kontaktach na polu publicznym, biznesowym też można ich używać? Czy może mógłbym w sądzie mógłbym klientkę przedstawiać właśnie jako profesorowa Iksińska, czy raczej powinienem powiedzieć pani Iksińska? Nadmienię, że właśnie tak została mi owa profesorowa przedstawiona przez osobę trzecią, sama klientka nie ma żadnych problemów z używaniem wobec niej tego tytułu.

Ten sposób tytułowania stosują jeszcze potomkowie ziemian i arystokracji oraz ci, którzy pochodzą ze starych rodzin (szlacheckich bądź mieszczańskich). Teoretycznie on nadal obowiązuje. W praktyce jednak jest jak rzadki ptak.

Zauważmy, że jego geneza jest związana z wkładem żony w karierę męża. Ta kariera była kiedyś zawsze wspólnym dziełem. żona wspomagała męża, popychała go, dyscyplinowała, służyła mu wciąż pomocą i radą i gdy osiągnął dany tytuł często to ona podejmowała decyzje.

Kobiety kryły się w cieniu, ale miały satysfakcję i często to one rządziły „światem”.

Opublikowano Tytułowanie | Dodaj komentarz

Jak restauracje tracą klasę i poziom

Widziałem już w swoim życiu wiele restauracji, które w od momentu powstania zyskiwały popularność, bo wszyscy (właściciele, kucharz i kelnerzy) wyłazili wprost ze skóry, by dogodzić klientom, a jedzenie było wyjątkowe. Widziałem jak poziom tych restauracji i ich klasa wzrastały, by od pewnego momentu zacząć spadać. Klientów było wielu i zaczynano ich lekceważyć. Poza tym wzrastała chciwość i pazerność i zaczynano oszczędzać na wszystkim kosztem oczywiście klienta.

Jedną z najbardziej cenionych przeze mnie restauracji był od 10 lat „Złoty Okoń” pod Serockiem. Jeździłem tam wielokrotnie ze znajomymi czy ze specjalnymi gośćmi. Restauracja specjalizuje się w potrawach z ryb polskich słodkowodnych. Poza tym ma również wiele innych, nierybnych zup i dań.

W ostatnich latach już nie warto tam było jeździć w soboty czy niedziele, bo były tłumy, kolejki, długi okres oczekiwania na potrawy. Dalej jednak jednak jeździliśmy tam w tygodniu i wszystko było najwyższej klasy.

Coś jednak zaczęło się psuć od początku tego roku. Byliśmy w ostatnią gorąca sobotę.
Kolejka oczekujących na kelnera, który zaprowadzi ich do stolika się wydłużała, a były wolne stoły (i to nie chodzi o te, które zostały zarezerwowane).
Kolega zamówił rosół z kołdunami i stwierdził, że są niewyraziste”.
Żona dostała do sielaw surówkę z białej kapusty i była niesmaczna.
Ja dostałem kartofle z grilla za 8 zł, które nie były z grilla, były zimne i tylko dwa (w tym jeden malutki)

Kelnerka wciąż podawała potrawy mojej znajomej siedzącej obok mnie podają je mi przed nosem (stała z drugiej mojej strony).
Wreszcie przyniesiono mi okonki (nie pytając mnie o to ile ich chcę) w takiej ilości, że ledwo je zjadłem i musiałem dopłacić 20 zł (w karcie podawano cenę na 200 gram, a okonki są małe tak, że te 200 gram, około, łatwo wyodrębnić).

No cóż, smutno. Będę teraz im patrzył na ręce i szukał nowej rybnej restauracji.

Opublikowano Restauracja | Dodaj komentarz

Pies w restauracji

Pani LadyM napisała: Restauracje dla właścicieli czworonogów.
Są takie restauracje w dużych miastach, do których można wchodzić ze zwierzętami, np z psem.
Do takiej restauracji wybrały się dwie panie, w tym jedna z psem. Rzeczony pies, dobrze wychowany, siedział pod stolikiem, upięty na smyczy, która leżała obok niego.
I tu nastąpiły dwie sytuacje, które nie powinny mieć miejsca:
1. W pewnym momencie do psa podeszło jakieś „wolne i swobodne” dziecko i zaczęło psu odpinać smycz. Pani „bez psa” zwróciła dziecku uwagę, że nie wolno, ale do dziecka to nie dotarło. Matka nie zareagowała na to, ze dziecko gdzieś chodzi i zaczepia cudze psy oraz przeszkadza obcym ludziom. (Ciekawe, co by zrobiła, gdyby pies ugryzł dzieciaka w trakcie odpinania smyczy. Są psy, skądinąd łagodne i dobrze ułożone, które nie lubią dzieci.)
2. W pewnym momencie do lokalu weszła bardzo elegancka pani z dużym psem. Pies podszedł do stolika naszych dwu pań i zjadł z talerza resztkę naleśnika. „Pani bez psa” była zbulwersowana. Nie tyle zachowaniem psa, co jego właścicielki. Natomiast druga pani stwierdziła, że to nic takiego i bywając w takich miejscach należy się z tym liczyć.
Otóż uważam, że akurat nie! Jeżeli udajemy się z psem w takie miejsce obowiązkiem naszym jest nad nim zapanować, tak by nie był dla nikogo uciążliwy. (Pomijam już fakt, że pies w miejscu publicznym powinien być w kagańcu, bez względu na jego łagodność, bo tak stanowi prawo.) Analogicznie, jak nad dzieckiem, które zabieramy ze sobą do lokalu

Oczywiście odpowiadamy z dzieci i psy i musimy dopilnowywać, by nikomu nie przeszkadzały, nie zakłócały w żaden sposób. Spokoju.

Dziecko lub pies może zrobić coś nie stosownego i rodzic dziecka czy właściciel psa nie zdąży zareagować by zapobiec temu działaniu. Jest jednak zobowiązany do jak najszybszej reakcji, zmiany sytuacji i powinien przeprosić i, ewentualnie, pokryć szkody.

Ani dziecko a ni pies nie powinni samodzielnie przemieszczać się po sali restauracyjnej.

Opublikowano Restauracja, Zwierzęta | 3 komentarzy

Czy można dopraszać na wesele?

Pani Sylwia napisała: Piszę w sprawie zaproszeń na ślub i wesele. Z narzeczonym mamy ograniczony budżet dlatego nie możemy zaprosić wszystkich członków rodziny i znajomych. Chcielibyśmy mieć wszystkich ale nie damy rady w związku z tym mamy pewien pomysł. podzieliliśmy gości na dwie grupy. Gdy dostaniemy potwierdzenia od pierwszej grupy to wtedy (jeżeli ktoś z pierwszej grupy nie skorzysta z zaproszenia) dopraszamy gości z drugiej grupy. Jest tylko mały problem. Wiemy, że goście z drugiej grupy dowiedzą się o tym, że są dopraszani a to dlatego: w pewnej rodzinie jest dwóch dorosłych synów. Jeden ożenił się i mieszka oddzielnie a drugi jest kawalerem i mieszka z rodzicami. Kawaler jest w pierwszej grupie gości więc jego brat dowie się, że dostał zaproszenie później. Jak na taką sytuację zapatruje się savoir-vivre? Może w ogóle nie dopraszać gości i poprzestać tylko na tej pierwszej liście gości?
Proszę o pilną odpowiedź ponieważ niedługo musimy rozesłać zaproszenia.

To normalne, że niekiedy w związku ze ślubem jest ograniczony budżet i trzeba ograniczyć liczbę gości.

Należy to jednak zainteresowanym wyjaśnić. Tym z drugiej grupy wysłać list z zaproszeniem na sam ślub i wyjaśnieniem sytuacji oraz koncepcją pomysłu (jeśli odmówi ktoś z I grupy zostanie zaproszony ktoś z II grupy).

Do niektórych osób z drugiej grupy bardziej „obraźliwych” dodatkowo zadzwonić, wyjaśnić, być serdecznym.

Na pewno nie powinno się „chować głowy w piasek”, bo to może spowodować negatywne skutki.

Opublikowano Ślub i wesele | Dodaj komentarz

Złe nazwisko na zaproszeniu

Pani Monika B. napisała: Otóż tydzień temu moja kuzynka przywiozła do mojej mamy zaproszenia na ślub i zostawiła również zaproszenie dla mnie. Jak się okazało w zaproszeniu dla mnie, jest moje imię ale obce nazwisko. Niestety nie jest to błąd literowy a całkiem inne nazwisko na tę samą literę się zaczynające. Moja mama jest zdania że to zwykły błąd a ja czuję się nieco urażona faktem iż kuzynka nie sprawdziła co odebrała z drukarni. Moja mama zapytała już swoją siostrę tj. mamę panny młodej i nie ma na liście gości innej Moniki więc nie jest to błąd typu dwie osoby o tym samym imieniu i pomylone zaproszenia. Czy powinnam sprawę przemilczeć, czy zadzwonić do kuzynki i poinformować o błędnym nazwisku? Dodam tylko, iż nie utrzymujemy bliskich kontaktów z tą częścią rodziny, jednak jest to córka mojej chrzestnej i raczej wybiorę się na to wesele.

Wpadka kuzynki była wielka jak Giewont. Jeśli jest „normalna” to poinformowanie jej o tym spowodowałoby jej głęboki stres i bardzo negatywne emocje (typu: „Jak mogłam zrobić taką głupotę. Nie daruję sobie”). Lepiej przemilczeć, zapomnieć i złożyć na karb stresu przedślubnego.

Opublikowano Ślub i wesele, Żenujące | 4 komentarzy

Jeszcze raz o dzieciach na przyjęciu – wypowiedź Pani Lady M, pod którą się podpisuję

Jak pamiętam z dzieciństwa nigdy nie byliśmy zabierani przez rodziców na przyjęcia do ich znajomych, nawet jeżeli tam były dzieci. Zdarzało się to bardzo wyjątkowo, np. u chrzestnych rodziców któregoś z nas – wtedy dzieci miały osobny stół. Oczywiście nie do pomyślenia było łażenie do głównego stołu i marudzenie. Jeżeli w domu były przyjęcia typu imieniny rodziców itp. nigdy w nich nie uczestniczyliśmy. Zakazane nawet było wchodzenie do pokoju, w którym byli goście. Dodam, że byliśmy dziećmi „szkolonymi” i np. wrzaski, zwracanie na siebie ogólnej uwagi, wtrącanie się do rozmów dorosłych, grzebanie rękoma w talerzu, tudzież wszelkie tego typu, powszechnie dziś obserwowane zachowania bezstresowo wychowywanych dzieci, żadnemu z naszej trójki nawet by do głowy nie przyszły.

Nie jestem starą zgredką, ale bardzo drażni mnie zabieranie dzieci wszędzie, także np. do restauracji. Po czym te dzieci biegają po lokalu, wrzeszczą, zaczepiają innych gości, uniemożliwiają prowadzenie rozmowy oraz spożycie posiłku w spokoju.
W wychowaniu dzieci słowo „nie wolno” powinno być stosowane od zarania. W odpowiednim momencie należy do tego dołożyć wyjaśnienie -„dlaczego nie wolno”.

Opublikowano Dzieci, Przyjęcia | Dodaj komentarz