Jak zarezerwować hotel?

Pan Chris napisał: Jak wyszukuje pan hotele? Używa pan stron internetowych, które je wyszukują i pozwalają na dokonanie rezerwacji czy jakoś inaczej?

Do hoteli sobie znanych dzwonią i rezerwuję pokój, którego numer podaję. Pytam się czy nie ma w hotelu wesela lub innej podobnej imprezy i ilu będzie gości w hotelu (nie lubimy z żoną tłoku; bardzo lubimy wypad na jeden dzień z niedzieli na poniedziałek – jesteśmy sami w hotelu i dopieszczeni).

Jeśli nie znam hotelu czytam uważnie jego stronę internetową, sprawdzam położenie na mapie, czytam opinie. Potem dzwonię do jego recepcji i szczegółowo przepytuję (część pytań rodzi mi się w trakcie analizy strony internetowej, mapy i opinii o hotelu; np. w jednym wypadku założyłem, ze droga przy której jest hotel może być bardzo ruchliwa i takie pytanie zadałem recepcjoniście; w innym wypadku na stronie internetowej hotelu, który leżał nad jeziorem nie było mowy o kąpielisku; zapytałem recepcjonistę; przyznał, ze kapać się można 3 km od hotelu). Pytam o wiele rzeczy (np. czy dany pokój ma wspólny balkon z innym; czy pod nim nie ma wejścia do hotelu – ludzie potrafią tam w nocy stać, palić i głośno rozmawiać; czy pokój nie jest nad kuchnią – oczywiste względy).

Jeśli w hotelu są specjalne promocje może tak być, że nie uzyskamy o nich pełnej informacji inaczej niż w bezpośredniej rozmowie telefonicznej.

Reklamy
Opublikowano Hotel | Dodaj komentarz

Pan Tomek o zegarkach

Pan Tomek napisał:

„Każdy kto chce dokładnie przeanalizować styl osoby stojącej obok, powinien pamiętać aby spojrzeć również na jego lub jej zegarek”. Zgadzam się w 100% dlatego mam kilka zegarków w swojej kolekcji ! Dobieram je odpowiednio od okazji i stroju. Muszę przyznać ze wiele osób kiedy widzi mnie z różnymi zegarkami jest bardzo ciekawych ile ich posiadam i jakiej są marki. Na szczęście nie muszą to być zegarki na grube miliony gdyż już za 200 – 300 zł można wybrać coś ciekawego.

Opublikowano Dodatki męskie | Dodaj komentarz

Rękawiczki latem

Pan Robert postawił takie pytanie: Czy rękawiczki ozdobne u kobiet nadal są wymagane? W jakich sytuacjach?

Nie jestem pewny czy kiedykolwiek (oprócz bardzo dawnych czasów i wąskich środowisk) były wymagane bezwzględnie.

Są one jednak znakiem, manifestacją klasycznej elegancji, ale i specjalnym uwieńczeniem i ozdobą ubioru.

Opublikowano Dodatki kobiece | Dodaj komentarz

O ubiorze w upał

Przetaczam tu tylko trzy głosy.

Pani Monika: W wakacje w Tajlandii zwiedzaliśmy z mężem kompleks świątyń ubrani w długie spodnie. Po całym dniu w takim stroju uznaliśmy, że właściwie nie jest nam wcale bardziej gorąco niż w krótkich spodniach, a wręcz wydaje się momentami chłodniej, bo palące słońce nie ma bezpośredniego dostępu do skóry. Rozumiem więc dlaczego letni garnitur przy pewnych temperaturach jest dobrym rozwiązaniem, ale żeby to zrozumieć trzeba chyba najpierw spróbować. Wydaje się, że im więcej odsłonimy ciała tym chłodniej nam będzie, a jednak tak nie jest, tylko w Polsce niewielu zdaje sobie z tego sprawę, bo jednak panująca moda sprawia, że raczej się rozbieramy, niż zakładamy przewiewne ubrania.

Jdas: Wbrew pozorom, w jasnych, lnianych, długich spodniach jest znacznie chłodniej niż w krótkich spodenkach. Wielokrotnie sprawdzone, nawet w okolicznościach śródziemnomorskich upałów.

Panu Dariuszowi W. warto także polecić koszule z lnu, ew. bardzo luźno tkanej bawełny (włoska specjalność, ale można czasem w Polsce dostać). Na nic się zda lniany garnitur, jeśli koszula będzie sztuczna albo z gęsto tkanej bawełny (czyli niestety jak większość, jakie można u nas kupić; ostatnio jest z tym jednak coraz lepiej). Do tego polecam jednorazowe wkładki przeciwpotne pod pachy, zabezpieczają koszulę przed nasiąkaniem. Trzeba również dobrze dobrać rozmiar kołnierzyka, na pewno nie może być „na styk”, bo wtedy w upał będzie za gorąco. Najlepiej gdyby był pół numeru za duży w porównaniu do tego co nosimy zimą.
A sam garnitur najlepiej lniany, a jeśli nie możemy takiego nosić do pracy jako zbyt nieformalnego (i nie mamy w pracy klimatyzacji), to zostają lużno tkane wełny typu tropik, ew. moher dla zamożniejszych. Takie garnitury są niestety niej trwałe, ale nosimy je tylko w upały.
Z wyrazami szacunku
M.J.G.

Opublikowano Ubiór | Dodaj komentarz

O czereśniach, kawiorze i snobiźmie

To zagadnienie poruszył Pan bpaweł: Chciałbym jeszcze nawiązać do wpisu o czereśniach, po przeczytaniu którego zadzwonił do mnie mój brat (jakiś czas temu namówiłem go do czytania Pańskiego bloga). Był zaniepokojony, że wymienił Pan różne zalety czereśni (głównie ich „prestiż”, wytworność, unikalność), ale zupełnie nie odniósł się Pan do tego, jak one smakują, a przecież po to one są – żeby smakowały! Mój brat odniósł wrażenie, że świat s-v to świat snobizmu. Zapytał nawet, czy jeśli kawior z bieługi stanie się pospolity, to przestanie Pan go jeść (kawior przestanie być wytwory i unikalny).
Podjąłem próbę polemiki, ale mam wrażenie, że nie udało mi się tego właściwie wyjaśnić.
Chciałbym poprosić o odniesienie się do tej kwestii. Myślę, że chodzi tutaj o kwestie zasadnicze.

Brat Pana bpawła wyraźnie czegoś chyba nie rozumie. Tekst, w którym była mowa o czereśniach był tekstem o uroczystych przyjęciach.

Nie pisałem o smaku czereśni, bo zakładem, ze każdy go zna i każdy zdaje sobie sprawę z tego, ze na przyjęciu wszystko musi być szlachetne – najwyższej jakość, a zatem też najszlachetniejsze i bardzo dojrzałe czereśnie.

Takie przyjęcie wydajemy na czyjąś część lub z okazji jakiegoś ważnego wydarzenia. Chcemy nim podkreślić wyjątkowość chwili i szczególny szacunek dla gościa honorowego.

Na takich przyjęciach, ale i na wszystkich przyjęciach, podajemy coś wyjątkowego, rzadkiego, coś czego nie jemy każdego dnia.

Czereśnię same w sobie nie są jakimś wyjątkowym owocem. Zależy zresztą co kto lubi – kwestia gustu. Należy jednak przyznać, że tak jak np. maliny, truskawki, poziomki itp. należą do owoców szlachetnych, szczególnie gdy chodzi o najszlachetniejsze i dojrzałe ich odmiany. Czereśnie w sezonie mogą być owocem, którego mamy już dość. W zimie jednak możemy tęsknić za czereśniami. Poza sezonem stają się czymś rzadkim, unikatowym, czymś co trudno zdobyć, a jeśli je zdobędziemy to dużym nakładem sił i kosztów. I to właśnie podkreśla uroczystość chwili, fakt jak bardzo zależy nam na danej osobie, jak bardzo ją szanujemy i chcemy jej sprawić przyjemność i radość, jak ważnym wydarzeniem jest to przyjęcie.

Podanie czereśni na przyjęciu poza sezonem na nie to również fakt kulturowy, silny sygnał w ramach tzw. komunikacji społecznej, bo odwołanie się do tego faktu jakim było jedno z najsłynniejszych przyjęć Lukullusa.

Nie można porównywać czereśni z kawiorem z bieługi. Czereśnie to taki rozrywkowy przebój kulinarny w stylu piosenki Maryli Rodowicz, kawior z bieługi to obiektywnie Bach, Mozart, Chopin w dziedzinie kulinarnej, coś co jest na czele światowej, biorącej pod uwagę obiektywne kryteria, listy najwspanialszych rzeczy do jedzenia.

Kawior można jeść co dzień bez znudzenia. Oczywiście ktoś może nie lubić kawioru. To kwestia jego gustu. Ja bym jednak takiego człowieka żałował, że nie może mieć tej wielkiej radości jaka towarzyszy spożywaniu kawioru.

Oczywiste też spożywam kawior bardzo rzadko (z przyczyn finansowych), ale ciułałem grosz do grosza do mojej skarbonki na kawior (nie odczuwając tego finansowo) i na wakacje do Nałęczowa (2 miesiące) zabieram pół kilograma kawioru z kiety (tylko 240 zł; niestety z bieługi to by wyniosłoby jakieś 12 000 zł i na to zdecydować się nie mogę).

Wychodzę tu z tego samego założenia jak pewna Rosjanka, którą zapytałem: „Jak często jada Pani kawior z bieługi?” Powiedziała ona: „Odrobinę i raz na 10 lat”. Zapytałem „Dlaczego?” Odpowiedziała: „Bo gdybym jadła częściej to bym się rozsmakowała i uzależniła. Kupowałabym ten kawior, a to by mnie zrujnowało. Gdybym nie kupowała ciągle bym za nim tęskniła i byłabym w związku z tym smutna”.
Termin snob, przypomnijmy, powstał n skutek wpisywania dawno temu do indeksów angielskich renomowanych uczelni słów przy nazwisku sine nobilitate (bez szlachectwa – bez szlachetności), w skrócie s.nob. Pojęcie powstało z takiego zjawiska, że ci ludzie na tych uczelniach starali się nabyć szlachetność, naśladowali zatem szlachciców. I to jest bardzo dobre, godne pochwały zjawisko: wzrastać.
Oczywiście byli też tacy, którzy albo robili to bardzo nieudolnie albo wcale nie chcieli być szlachetni, a tylko chcieli za takich uchodzić i naśladowali tylko ubiór, gesty, sposoby zachowania, co w konsekwencji dawało raczej efekt negatywny.

Jeśli brat Pana bpawła sprowadzi w styczniu czereśnie na przyjęcie na cześć Pana bPawła, bo tylko chce zaimponować swojemu szefowi, który będzie na nim obecny będzie snobem w tym negatywnym znaczeniu.

Jesli jednak sprowadzi je po to, by okazać Panu bpawłowi szczególny szacunek i pokazać wszystkim jak bardzo kocha i ceni brata będzie snobem w tym dobrym znaczeniu – zachowa się jak człowiek szlachetny.

Opublikowano Filozofia savoir vivre, Przyjęcia | 1 komentarz

Kolor marynarki na nieformalne wyjścia

To zainteresowało Panią Róże: Mam pytanie odnośnie marynarki dla mężczyzny. Jaka marynarka będzie odpowiednia na mniej formalne wyjście np wyjście do kościoła, urodziny, niedzielny spacer? Chodzi mi o coś co pasowałoby również do dżinsów. Jak skrojona powinna być taka marynarka? Ile guzików? Jaki kolor powinna mieć aby pasowała mniej więcej do różnych pór roku? Czy granatowa czy bardziej beżowa?

Jedna uwaga na początek.

Do wymienionych przykładów nie pasuje wyjście do kościoła.
Jeśli katolik udaje się do kościoła na Mszę Święta to ubiera się nie tylko dla ludzi, którzy tam są okazując im w ten sposób szacunek i podkreślając ubiorem uroczystość chwili, ale również dla Pana Boga. Msza Święta jest uroczystym spotkaniem z Chrystusem, ale i z całą Trójcą Święta (w Trójcy Jedyny) – jest spotkaniem z samym Bogiem. Dla katolika prezydent, królowa, papież niewiele znaczą w porównaniu z samym Bogiem. Ubierając się na spotkanie z kimś poprzez ten ubiór wyrażamy stosunek do niego. Jaki jest nasz stosunek do Boga?

Opisana przez Panią Różę marynarka to element ubioru weekendowego ( to jego elementem mogą być dżinsy). Panuje tutaj pełna dowolność w ramach dobrego smaku i zakreślonych przez podane niżej zasady. Krój powinien być raczej sportowy, nietypowy, kolorystyka dowolna (byle nie była krzykliwa). Marynarka powinna kolorystyka pasować do ubioru osoby towarzyszącej (żony, narzeczonej, itd.), do pory roku (cierpło- marynarka jasna aż do białej; zimno ciemniejsza) i do otoczenia (gdy np. udajemy się w lesiste tereny jesienią marynarka powinna mieć podobne kolory).

Opublikowano Ubiór, W Kościele | Dodaj komentarz

Garnitur w upał

Ten problem podjął Dariusz W.: Bardzo proszę o wyjaśnienie jak na dowolnie wybranego Boga miałbym założyć garnitur, koszulę, krawat i skórzane buty jak są 34 stopnie, palące słońce, gorąco bije od murów, od asfaltu, od stojących w korkach samochodów i nawet w sandałach, przewiewnych krótkich spodniach i jeszcze bardziej przewiewnej koszulce bez rękawów jestem cały mokry?

A jak chodzą Arabowie w jeszcze większy upał? Zakładają krótkie spodenki? Nie. Zakładają długie, białe, przewiewne szaty. Na lato zakładany letnie garnitury, w ciągu dnia białe lub z pastelowego koloru, z cienkiego, przewiewnego materiału.

A co powiedzieć o żołnierzach. Nie chodzą w krótkich spodenkach.

Styl życia i kultura kosztują. A więc też trochę potrzeba wyrzeczeń.

Można oczywiście przyjąć, nikt nie zabrania, inną sztukę życia, np. taką jaką preferują kultywujący swoje tradycje Aborygeni (mała przepaska na biodra).

Opublikowano Filozofia savoir vivre, Ubiór | 6 Komentarzy