Nakrycie głowy na pogrzebie

Pan jdas napisał: Byłem już w takim kościele, gdzie woda święcona, którą ksiądz pokropił wiernych natychmiast zamarzała w kontakcie z ławką. W takich warunkach to nie tylko rękawiczki, ale i należałoby zawiesić obowiązek zdejmowania nakrycia głowy przez mężczyzn, bo co zrobić w sytuacji gdy ktoś ma np. wrażliwe zatoki?
A tak na marginesie mam pytanie. Czy na pogrzebie mężczyzna zawsze musi zdjąć nakrycie głowy? Rozumiem, że jak jest ciepło to tak, ale w zimie przy kilkunastostopniowym mrozie? Tu mam wątpliwości.

W kościele mężczyzna ma obowiązek być bez nakrycia głowy.

Na pogrzebie, gdy jest bardzo zimno, zdejmujemy nakrycie głowy w momencie chowania zmarłego do grobu.

Opublikowano Pogrzeb i żałoba | Dodaj komentarz

Czy prezydent może nosić rękawiczki?

Pani Iwona napisała: Czy na oficjalnych państwowych uroczystościach prezydent, premier i inni przedstawiciele rządu i parlamentu nie mogą mieć założonych rękawiczek?
Nurtuje mnie to, gdy widzę np. podczas uroczystości 11 Listopada, gdy jest zazwyczaj zimno stoją z gołymi rękami lub co dla mnie gorsze, kulą ręce w rękawy.

To ciekawe spostrzeżenie.

Oczywiście powinni mieć skórkowe rękawiczki.

Opublikowano Protokół dypolomatyczny | Dodaj komentarz

Jak reagować na niewłaściwe zachowania personelu sklepu

Pan Łukasz napisał: Panie doktorze, jak pogodzić zasadę savoir-vivre’u mówiącą, że nie powinno się nikomu sprawiać przykrości, z chęcią korygowania niewłaściwych zachowań z jakimi spotykamy się w życiu codziennym? Bo chyba każdy z nas doświadcza na co dzień braku dobrych manier w naszym społeczeństwie. Mnie na przykład irytują kasjerki w sklepie, w którym regularnie robię zakupy. Otóż owe panie mają zwyczaj prowadzenia rozmów między sobą w obecności klientów. Oczywiście o sprawach prywatnych. „Wiesz, że u Kazika była w sobotę zarąbista impreza? – mówi młoda dama kasując moje produkty. „Wiem, wiem Aneta mi gadała wczoraj” – odpowiada druga kasjerka, a ja i stojący za mną w kolejce klienci chcąc nie chcąc musimy się temu wszystkiemu przysłuchiwać. Kiedyś postanowiłem udać, że przez roztargnienie uznaję, iż obsługująca mnie pani zwraca się do mnie i zapytałem: „Jakiego Kazika?” Kasjerka zrobiła urażoną minę i odpowiedziała, że mówi do koleżanki, a nie do mnie. Nic nie wskórałem i wesołe rozmowy przy kasach toczą się w moim sklepie nadal, traktowani jak powietrze klienci muszą się im przysłuchiwać, a ja się zastanawiam czy to przypadkiem nie przeszkadza tylko takim dziwakom jak ja…

Pisałem już o tym kilkakrotnie. Nie mamy prawa pouczać. Takie prawo ma w tym wypadku kierownik sklepu i do niego się zwracamy.

Oczywiście jeżeli niewłaściwe zachowanie nas dotyka w taki sposób, że trudno nam „uciec” reagujemy, ale grzecznie – w postaci prośby (np. głośna rozmowa przez telefon w przedziale kolejowym, a konduktor się nie pojawia).

Opublikowano Savoir vivre na co dzień | Dodaj komentarz

„Partnerzy”, homoseksualiści i savoir vivre – dla kogo jest ten blog (reakcja na niektóre komentarze)

Dziś mamy w Europie, i w coraz większym stopniu w Polsce, sytuację schizofreniczną – są dwa, często nieprzystawalne do siebie światy: „Stara Europa” i „Nowa Europa”. Ta nowa, bardzo młoda, jest agresywna i żąda dla siebie wszędzie i zawsze takich praw jakby była jedyną Europą. Ma za sobą media (to zresztą media ją wykreowały). Ta stara ma za sobą historię i dorobek setek pokoleń.

W tej nowej coś takiego jak: „partner”, „partnerka”, „para homoseksualna” to norma. W tej starej tych pojęć i zjawisk się nie akceptuje. Ta stara ma savoir vivre. Ta nowa swoich norm nie wypracowała. Korzysta ze starych w takiej mierze w jakiej jej pasuje dokładając swoje „wolnościowe” zasady.

Te „Europy” się krzyżują, ludzie, którzy je reprezentują spotykają się, razem pracują, pojawiają się na tych samych uroczystościach.

Powinni nauczyć się współżyć. Gdy przedstawiciele tych dwóch światów się spotykają na gruncie towarzyskim lub służbowym reprezentant „Starej Europy” nie powinien mówić „Homoseksualiści to zboczeńcy”, a reprezentant „Nowej Europy” nie powinien mówić „Homoseksualista to normalny człowiek”. Takie tematy się pomija.

Konflikt rodzi się też, gdy łamana jest podstawowa zasada, którą wypracowała „Stara Europa”, ale która jest tak uniwersalna, że wszyscy powinni ją przyjąć.

Zasada ta brzmi: zasady ustala gospodarz miejsca.

Zasadzie tej towarzyszy druga zasada: ustala je tak, by panował pokój, by wszyscy byli usatysfakcjonowani.

Gospodarz dobiera zatem według tych zasad gości.

Jeśli zaprasza „Starą Europę” wprowadza zasady „Starej Europy”.
Jeśli zaprasza „Nowa Europę” trzyma się zasad „Nowej Europy”.

Jeśli zaprasza obie „Europy” musi przyjąć zasady albo jednej albo drugiej.

Jeśli przyjmie zasady „Starej Europy” informuje o tym wszystkich gości (w podtekście: musicie się im podporządkować), a pewnych gości (którzy łamią nagminnie zasady „Starej Europy” lub, jak wie, nie zamierzają podporządkować się jej zasadom) eliminuje (nie zaprasza ich).

Goście reprezentujący „Nowa Europę” w takim wypadku mogą albo nie przyjść albo się podporządkować zasadom ustalonym przez gospodarza.
Na Zachodzie jest różnie. Ilościowo dominują chyba środowiska „Nowej Europy”. Sam jednak znam wiele środowisk zachodnich „Starej Europy”. W Polsce jak na razie „Stara Europa” dominuje i „Nowa Europa” musi to brać pod uwagę i trzymać się starych zasad albo zamykać się w swoim kółku.

Ja reprezentuję „Starą Europę” i według jej zasad (savoir vivre) traktuję wszystkich. Zadaję się jednak tylko z tymi, którzy nie godzą w „Starą Europę” i ją szanują (są wśród moich znajomych przedstawiciele „Nowej Europy”). Gdy znajdę się w środowisku „Nowej Europy” (z konieczności) nigdy nie łamię jej zasad, a jeśli złamią moje zasady (drastycznie) opuszczam to środowisko.

Ten blog jest dla „Starej Europy” i dla tych reprezentantów „Nowej Europy”, którzy chcą „Starą Europę” poznać, zrozumieć i chcą ją akceptować i szanować oraz brać pod uwagę jej normy i uczucia.

Opublikowano Filozofia savoir vivre | 4 komentarzy

Co zrobić, by nie zwracano się do ans przez „per ty”?

Pani M napisała: Od 3 lat mieszkam w bloku. Jeden z moich sąsiadów, który jest niewiele młodszy od moich rodziców, zwraca się do mnie „per ty”. Co więcej, sąsiad nie wywiązuje się z dżentelmeńskiej umowy, którą zawarliśmy. Mam 27 lat, jestem lekarzem i nie ukrywam, że przeszkadza mi to. Mam wrażenie, że nie jestem traktowana jako osoba równorzędna. Czy istnieje kulturalny sposób, aby to zmienić?

Tylko jeden: grzecznie i z uśmiechem poprosić: „Czy mógłby pan nie mówić do mnie per ty?”.

Opublikowano Tytułowanie | 3 komentarzy

Jeszcze raz o szlachcie i klasie średniej

Ten problem wywołała Pani Magda: Panie Doktorze, a czy można powiedzieć, ze w dzisiejszych czasach odpowiednikami szlachty są elity finansowe? Często są to ludzie, którzy osiągnęli sukces w latach 90 i często mają wszystko oprócz dobrych manier, wyczucia piękna. Jak Pan by sklasyfikował dzisiejszych milionerów?

Klasa średnia, która zaczęła przejmować rolę szlachty w początkach XX w. straciła na znaczeniu i zaczęła zanikać w latach siedemdziesiątych XX w., co spowodowało, ze społeczeństwa straciły podmiotowość (i wolność). Role klasy średniej zostały rozparcelowane: część przejął biznes, część politycy, część media (ich właściciele).

Biznes mógłby przejąć funkcję klasy średniej, ale zabrakło mu tego, co tu podstawowe: wolnego czasu, chęci i poczucia misji.

Najczęściej brakuje mu też ważnych czynników; kultury, savoir vivre, szlachetności i bogatego życia towarzyskiego. To życie towarzyskie według wskazań savoir vivre cementowało klasę średnią i powodowało, że mówiła jednym głosem.

Milionerzy zamykają się dziś w swoich małych światkach i żyją dla siebie.

Opublikowano Filozofia savoir vivre | 3 komentarzy

Czy „partnerka” szwagra należy do rodziny rodziny?

Pani Agata napisała: Mój szwagier rozwiódł się z żona i wychowuje samotnie syna. Niedawno wprowadzała się do niego „partnerka” ze swoim dzieckiem. Nie planują wziąć ślubu, a on nie będzie adoptował jej dziecka. Ta sytuacja jest dla mnie i mojego męża bardzo krepująca szczególnie podczas zjazdów rodzinnych, w których oni biorą udział. Uważamy z mężem, że jego partnerka i jej dziecko nie są częścią rodziny. Jak to wygląda ze strony savoir-vivre?

Pierwsze pytanie, ważne: kto spowodował rozwód szwagra – szwagier czy jego żona?

Jeżeli szwagier rzucił żonę to powinno się znia utrzymywać stosunki towarzyskie i „partnerka” szwagra „nie istnieje”.

Jeżeli żona rzuciła szwagra „partnerkę” szwagra można traktować i tak tylko jako „znajomą” szwagra. Nie ma żadnych podstaw by traktować ja jako część rodziny., bo przecież w każdej chwili może zniknąć z jej życia. Ta sytuacja zmieni się oczywiście, gdy będzie ze szwagrem już bardzo długo np. 10 lat.

Opublikowano Savoir vivre na co dzień | 7 komentarzy