Kobieta w mini w kościele

Ten problem wywołał Pan Daniel pisząc: Czy można i w jaki sposób zwrócić uwagę koleżance, że nie powinna do kościoła przychodzić w zbyt krótkiej sukience, która nie zakrywa kolan. Za każdym razem spotykam się z niezrozumieniem, a czasami oburzeniem. Może robię to w niewłaściwy sposób lub mam uznać, że nie mam kompetencji?

Proponuje wydrukować poniższy tekst stanowiący fragment mojej książki pt. „Savoir vivre w Kościele. Podręcznik dla świeckich”, wręczyć go koleżance ze słowami: „Znalazłem taki ciekawy fragment książki, która ma imprimatur Kościoła”.

Jeżeli nasza wizyta ma uroczysty charakter ubieramy się w sposób uroczysty. Mężczyzna zakłada garnitur i płaszcz, kobieta strój do tego odpowiedni. Nikt nie idzie z uroczystą towarzyską wizytą w adidasach, dżinsach, spranym podkoszulku i podartej, starej kurtce.
Udział w niedzielnej Mszy św. ma rangę wyższą niż uroczysta wizyta towarzyska. Powinniśmy zatem ubrać się w sposób szczególnie elegancki i uroczysty okazując tym szacunek i gospodarzom (Bogu i proboszczowi) i pozostałym gościom (wiernym, wspólnocie parafialnej).
W świetle zasad savoir vivre i przepisów etykiety biznesowej ubiory kobiece dzielą się na dwie kategorie ze względu na rolę, jaką kobieta spełnia.
Może ona występować jako pracownik, reprezentant firmy, danego środowiska, jako naukowiec, dziennikarz czy po prostu jako człowiek. W takim wypadku jej ubiór, jak mówią specjaliści reprezentuje opcję „zero seksu” – spódnica nie jest krótka, ramiona, dekolt i plecy są zasłonięte, ubiór nie jest ani obcisły ani prześwitujący, buty zakrywają palce i pięty, biżuteria i inne ozdoby są bardzo skromne. Za najbardziej reprezentatywne dla takiego ubioru uznaje się kostium, garsonkę, sukienkę z marynarką, lub mniej odświętne – klasyczną szmizjerkę z długimi rękawami czy bliźniak.
Kobieta może też występować jako przede wszystkim kobieta. Emanuje wtedy kobiecością, podkreśla ją i uwypukla, odsłaniając niektóre partie ciała. W takim stroju udaje się na randkę, do kawiarni, na spacer, na bal, na wieczorne „rozrywkowe” spotkanie towarzyskie.
Kościół jest takim miejscem, w którym, tak jak zresztą w każdej poważnej instytucji, ten drugi typ kobiecego stroju nie uchodzi, jest nie na miejscu, może komuś przeszkadzać, może kogoś gorszyć, a nawet obrażać. Któraś z kobiet powie: „nie odpowiadam za ludzkie reakcje”. O, nie. W świetle savoir vivre odpowiadamy za nie. Nasz ubiór i nasze zachowania, jak uczy etykieta, mają być takie, by u nikogo nie wywoływać negatywnych reakcji, by powodować powszechną akceptację.
Poza tym należy pamiętać, że ubiór podkreślający kobiecość, uwypuklający ją może, co powinno być oczywiste, ściągać i rozpraszać uwagę mężczyzn, a przecież przyszli tu oni po to, by spotkać się z Panem Bogiem, a nie podziwiać kobiecą urodę.
Epatując ich swoimi wdziękami kobieta postępuje więc w taki sam sposób jakby przyszła do publicznej biblioteki i czytelni, gdzie obowiązuje cisza, bo wszyscy chcą w skupieniu czytać, i włączyła głośno przenośne radio.
Któraś z pań mogłaby powiedzieć: „Ja nie ubrałam się w ten sposób do kościoła tylko na spacer, który nastąpi zaraz po Mszy św.”. No cóż. W takim wypadku trzeba do kościoła ubrać się stosownie i potem stracić trochę czasu, wrócić do domu i się przebrać.
Kobiety wybierając się z wizytą towarzyską, a nawet do pracy malują się i perfumują. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie w każdej sytuacji jest to stosowne. Ostrzejszy makijaż jest stosowny tylko na wieczorne przyjęcie. Savoir vivre uczy, że gdy np. idziemy na obiad kobieta nie powinna zbytnio się perfumować, bo zapach perfum będzie dominował zapach jedzenia.
W kościele kobiety nie powinni epatować innych nie tylko swoją kobiecością – seksapilem, ale również w żaden inny sposób. Nie powinny rozpraszać ich, ściągać na siebie ich uwagi.
Tutaj ludzie przyszli do Pana Boga, a nie po to, by nam się przypatrywać czy zachwycać się naszym zapachem. To wszystko kobiety powinny brać pod uwagę ubierając się do kościoła. Ich strój powinien zatem być elegancki, ale bardzo skromny, makijaż, jeżeli w ogóle, to bardzo dyskretny. Perfum nie powinny używać.
Pamiętajmy, że w świecie savoir vivre obowiązują dwie zasady w odniesieniu do stroju: nie możemy być nie tylko „niedoubrani” (underdressed), a więc ubrani zbyt, w stosunku do innych, skromnie i za mało odświętnie, ale również nie możemy być „nadubrani” (overdressed), a więc ubrani zbyt, w stosunku do innych, strojnie.

Reklamy
Opublikowano W Kościele | Dodaj komentarz

Jak usadzać gości

To pytanie zadał Pan Łukasz N.: Jak powinno się sadzać gości przy stole na rodzinnym spotkaniu, bo wydaje mi się, że nie obowiązują wtedy takie reguły jak np. na weselu czy innym oficjalnym przyjęciu. Czy jako gospodarz powinienem siedzieć na szczycie stołu, czy powinienem to miejsce oddać, jako bardziej honorowe, Tacie lub Teściowi, gdzie posadzić Rodziców, a gdzie Teściów, albo siostrę z rodziną. Wiem, że jak w domu rodzinnym przyjmowaliśmy jakiegoś zacnego gościa to Tata sadzał go na szczycie stołu, a sam siadał po jego prawej stronie – czy tak powinno być?

Na miejscu gospodarza siada zawsze prezydent Polski. W innych wypadkach można kogoś tak posadzić jeśli chce się go w sposób szczególny i wyjątkowy uhonorować. Normalnie zasada jest taka, że po prawej stronie gospodyni sadzamy najważniejszego gościa płci męskiej, a jej lewej stronie gościa nr 2, po prawej stronie gospodarza zonę gościa nr 1, a po jego lewej stronie zonę gościa nr 2. Gość numer trzy siada obok zony gościa nr 1, a gość nr 4 obok żony gościa nr 2 itd.

Za gościa nr 1 należy uznać tatę, a za gościa nr 2 teścia, za gościa nr 3 męża siostry (usiądzie on obok mamy, która będzie siedziała po prawej stronie gospodarza).

Opublikowano Precedencja | Dodaj komentarz

Niepełnosprawni i savoir vivre

Pani Trykrotka napisała: Koleżanka jest osobą niepełnosprawną, kilka razy zrobiła mi łaskę, że pozwala sobie pomagać. Raz nie spełniłam jej oczekiwań i usłyszałam od niej, że „rada to nie jest pomoc”. Jeśli ona akceptuje pomoc, to na jej własnych warunkach. I tak często reagują inne osoby niepełnosprawne, są niegrzeczne i roszczeniowe. Jedna z koleżanek, gdy chciałam jej załatwić pracę, chciała dostawać pieniądze z PFRON, ale do pracy nie chciała chodzić, więc proponowała… obejście przepisów. Ale to oczywiście my, zdrowi, mamy znieczulicę…

Osoby niepełnosprawna powinny wciąż pamiętać, że savoir vivre i etykieta obowiązują je dokładnie w taki sam sposób jak każdego innego człowieka. Mogą i powinny oczywiście zwracać się o pomoc, ale w taki sam sposób jak każdy człowiek i w taki sam sposób reagować na odmowę.

Opublikowano Niepełnosprawni | Dodaj komentarz

Wymuszony prezent

Pani Trykrotka napisała: Dostałam od koleżanki smsa: „Kup mi proszę 2 kalendarze [tu tytuł], za jeden oddam ci pieniądze”. Zapytałam, zaskoczona, czy jeden z nich to ma być prezent dla niej (zawsze jej kupuję ten konkretny i ona sobie go bardzo chwali). Odpowiedziała, że tak. Kupiłam, ale powiedziałam jej: „Następnym razem zapytaj mnie, czy planuję prezent dla Ciebie. Możesz wtedy poprosić, żebym Ci kupiła ten kalendarz (a za drugi zapłacisz sama). Dzisiaj byłam zaskoczona formą Twojej prośby”. Koleżanka przeprosiła, przyznała, że nie pomyślała, co pisze. Jednak obraziła się, że karcę ją „jak małą dziewczynkę” i że to nie był powód do gniewania się. Przecież moja uwaga była delikatna. Zapytałam, jak jej zdaniem miałam odpowiedzieć, a ona oczywiście, nie miała pojęcia. A we mnie się gotowało.

Pani Trykrotka postąpiła właściwie. Pomiędzy koleżankami taka uwaga uchodzi (a nawet jest wskazana, gdy chcemy utrzymywać jak najlepsze stosunki) i nie ma co się gniewać.

Opublikowano Prezenty | Dodaj komentarz

Czy wypada poprosić o pokazanie sygnetu?

Ten problem poruszył Pan Marek Krawiec: Czy wypada dorosłego mężczyznę poprosić o pokazanie sygnetu rodowego, który nosi? W domyśle, czy wypada zapytać i oczekiwać, że go zdejmie i pokaże bliżej, czy to nie uchodzi? Jeśli wypada, w jaki sposób sformułować takie pytanie – prośbę?

Najlepiej powiedzieć: „Czy mógłby mi Pan pokazać ten sygnet. Interesuję się sygnetami”.
Można poprosić by zdjął go z palca, ale nie należy nalegać i nie reagować, gdy ten mężczyzna zignoruje naszą prośbę.

Opublikowano Biżuteria | Otagowano | Dodaj komentarz

Drastyczne spóźnienie na uroczystość i manifestowanie kaca

Pani Maja napisała: Miałam ostatnio pewne zdarzenie, które uznałam za zachowanie nietaktowne, nieodpowiednie natomiast zarzucono mi brak zrozumienia i powszechnie uznanego luzu.
Postaram się opisać sytuacje krótko:
Zaprosiłam grupę przyjaciół na obiad urodzinowy mojego syna – niedziela godzina 14:00, był to jego roczek. Szczególna dla nas rodziców chwila. Czworo z przyjaciół pojawiło się w stanie wskazującym na spożycie alkoholu dnia poprzedniego, byli po prostu na kacu. Przyjechali spóźnieni około 40 minut a od wejścia do restauracji tłumaczyli swoje spóźnienie „impreza” dnia poprzedniego.
Poczułam się bardzo urażona ale nie chcąc psuć atmosfery jeszcze bardziej przemilczałam. Po dwóch dniach zwróciłam się do jednej z par, a mianowicie żony aby poinformować ją, że takie zachowanie sprawiło mi przykrość. W odpowiedzi otrzymałam, ze to iż jestem matka nie daje mi prawa do stawiania również ich do pionu.
Nie zgadzam się z tym aby przyjechanie spóźnionym i „wczorajszym” na urodziny dziecka było czymś normalnym i abym czepiała się po prostu tego aby pokłócić się z kimś. Proszę więc o Pana opinie w tej sprawie. Zostałam w domu rodzinnym tak nauczona, że na spotkania stawiam się o czasie i w jak najlepszej kondycji z szacunku do osób, z którymi mam się spotkać.

Pani Maja ma w pełni rację.
Spóźnienie czterdziestominutowe i to do restauracji jest bez gorących przeprosin i wskazania uzasadnionych przyczyn jest obraźliwe i lekceważące, w najwyższym stopniu niewłaściwe.

Rzucający się w oczy (i zapewne jakoś nie ukrywany czy wręcz manifestowany) stan skrajnego „kaca” wystawia najgorsze świadectwo.

No cóż albo wybaczyć i zapomnieć albo zrezygnować z kontaktów. Wybór należy do Pani Maji

Opublikowano Przyjmowanie gości, Przyjęcia, Zachowania niewłaściwe | Dodaj komentarz

Jak się tytułuje zakonników?

Ten problem podjął Pan rigcz: Czy zakonników będących kapłanami (za wyjątkiem franciszkanów) nie tytułuje się ‚ojciec’?
Jezuici muszą być kapłanami, więc zwróciłbym się ‚ojcze dyrektorze’ (choć zwrot ten jest w Polsce mocno związany z ojcem Rydzykiem, ale jednak merytorycznie pozostaje poprawny.

Są tu dwie kwestie.

Pierwsza: zakonników-kapłanów tytułuje się „ojciec”. Zakonnicy, którzy nie mają święceń kapłańskich są braćmi i tak się ich tytułuje.

Druga kwestia:

Po Soborze Watykańskimi II przestawano w Europie używać tytułów „Ojciec” i Matka”. Tam używa się tylko tytułów :”brat” i „siostra”. W Polsce się to nie przyjęło.

Na stronie „jezuici” czytamy: „Wśród jezuitów swoją bardzo ważną misję, oprócz kapłanów, mają również bracia zakonni. Ich posługa, pomimo, że nieraz mniej spektakularna i przez to może czasem słabiej doceniana jest niezwykle ważnym wkładem w działalność Towarzystwa”.

Opublikowano W Kościele | Dodaj komentarz