Ręce przy stole

Ten problem zgłosił Pan Bartłomiej Baran:
Stare powiedzenie mówi, że butelek i łokci nie stawiamy na stole. Rozumiem, że kwestia tychże łokci odnosi się do zasad zachowania przy stole, przy którym spożywamy posiłek. A jaka reguła panuje w innych sytuacjach, np. typu: w biurze, na konferencji, gdy mamy przed sobą stół, czy wysuwany pulpit (jak na uczelniach przy siedzeniach)? Podsumowując:
Do sytuacji spożywania posiłku
1) Czy możemy na stole kłaść ręce poziomo (łokcie też się na nim wtedy znajdą)?
2) Czy możemy na stole kłaść ręce pod kątem 45 stopni, mając na uwadze, że łokcie będą znajdować się tuż za stołem lub też przy jego końcu?
Do sytuacji pozostałych:
3) Analogicznie jak 1)?
4) Analogicznie jak 2)?
5) Czy możemy stawiać łokcie w sposób ścisły, czyli ręce w górze, z łokciem utwierdzonym na stole?

Ręce podczas posiłku kładziemy na stole w taki sposób, że wyprostowane dłonie są prostopadle do powierzchni stołu, a łokcie są kilka centymetrów poza stołem.

Wskazania etykiety zawsze są racjonalne.
Ta pozycja jest najładniejsza – najszlachetniejsza.
Widać ręce – gdy nie widzimy rak drugiego człowieka odczuwamy niepokój i rozpraszamy się
Nie ma gestykulacji – podczas gestykulacji można uderzyć sąsiada, zdradza ona to czego nie powinniśmy zdradzać, nieprzygotowana gestykulacja świadczy o niższym poziomie kultury i braku słownictwa.
Łokcie na stole to znak arogancji
Przy stole prezydialnym siedzimy podobnie 0 dłonie stole, ale mogą tam być w różny sposób.
obrona_bryt_nitarska_1

Opublikowano Mowa ciała i zmiana miejsca | Dodaj komentarz

Wielka wpadka Obamy

Ten porblem zgłosiła Pani Lucyna: Szanowny Panie, chciałabym usłyszeć Pana opinię na temat sytuacji ciekawej z punktu wiedzenia dyplomacji i sv. Chodzi o nieudany toast prezydenta USA podczas bankietu z królową Anglii. Prezydent zaczął przemawiać i zasygnalizował, że wznosi toast za królową i ni z tego ni z owego dały się słyszeć pierwsze takty „God save the Queen”. Niezrażony Obama kontynuował przemowę, którą zakończył słowami „Za królową!” i wzniesieniem kieliszka. Wszyscy oczywiście już wstali (do hymnu), ale nikt, za przykładem królowej, nie wzniósł kieliszka. Obama stał chwil kilka jak do toastu, reszta, jak zaklęta i całkowicie obojętna na Obamę, do hymnu. Cała sytuacja wygląda na wyreżyserowane wpuszczenie Obamy w maliny, bo z jakiej racji hymn miałby przerywać przemowę prezydenta, szczególnie, jeśli jeszcze przed hymnem zaznaczył, że wznosi toast? Pytanie, jakie mi się nasuwa to, to czy taka sytuacja była do uratowania?

Krótki film: https://www.youtube.com/watch?v=pNRXGRFJdDY

Jestem głęboko przekonany, że była to wielka wpadka Obamy.

Dlaczego?

Bo przy takich spotkaniach są szczegółowe scenariusze, które mają obie strony. W scenariuszu musiał zatem być hymn i ściśle określenie kiedy on będzie grany.

Niezależnie jednak od wszystkiego prezydent Obamy po usłyszeniu pierwszych taktów hymnu powinien natychmiast odstawić kieliszek i przybrać postawę zasadniczą.
Jego zachowanie w tym momencie jest niezrozumiałe. Postawiłbym hipotezę, że podyktowała je skrajna arogancja.

Opublikowano Protokół dypolomatyczny | Dodaj komentarz

I jeszcze raz o kapeluszach

Tym razem problem zgłosił Pan Jasza: Skoro temat już się pojawił, pozwolę sobie zadać również pytanie w podobnej tematyce. Co należy zrobić z tym kapeluszem, gdy już go zdejmiemy? Powiem szczerze, że mam często z tym problem, szczególnie w okresie zimowym. Nie wszystkie miejsca mają szatnie i często dochodzi do sytuacji, że w jednej ręce trzymam teczkę (prawie zawsze ją noszę, ponieważ przechowuję tam ważne leki) a w drugiej płaszcz i jeszcze na nim kładę kapelusz. Nie znalazłem innego rozwiązania, ale wyobrażam sobie, że nie wyglądam w takiej konfiguracji zbyt elegancko. Bardziej jak jakiś obwoźny handlarz, obłożony towarem, niż przeciętny mężczyzna.

Pan Jasza ma racje. Wszędzie powinni nam umożliwić powieszenie płaszcza i kapelusza. Jeśli to jest niemożliwe gospodarze powinni odebrać od nas płaszcz i kapelusz i się nimi zaopiekować. Jeśli to nie nastąpi pozostaje, niestety tylko takie rozwiązanie jakie opisał Pan Jasza.

No cóż żyjemy w czasach wszechobecnej proletaryzacji.

Opublikowano Mowa ciała i zmiana miejsca, Ubiór | Otagowano | 4 komentarzy

Jeszcze raz o zdejmowaniu kapelusza w pomieszczeniach

O tym napisał Pan Paweł: Czy można prosić o uściślenie? W jaki sposób stosuje się powyższą zasadę w budowlach, które składają się z dużej zadaszonej przestrzeni, z której wchodzi się do konkretnych lokali (np. w przejściach podziemnych, w halach dworcowych)? Jak zachować się w budynku wyposażonym w szatnię w drodze pomiędzy wejściem, a szatnią? Co z klatkami schodowymi w kamienicach?
W zasadzie zdejmujemy kapelusz wtedy, gdy wchodzimy na teren, który przynależy budynkowi. I tak np. w ogródkach kawiarenek na świeżym powietrzu zdejmuje kapelusze i siadamy przy stoliku.

Pan Paweł ma jednak rację wyrażając swoje wątpliwości. W budowlach opisanych przez niego możemy zdejmować kapelusz dopiero po wkroczeniu do opisanych lokali. Możemy też iść w kapeluszu klatką schodową (ale nie np. w operze). Wchodząc jednak do lokalu posiadającego szatnię (np. idąc do restauracji hotelowej przez hotel) zdejmujemy kapelusz po przekroczeniu drzwi do budynku.

Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości zdejmujmy kapelusz.

Opublikowano Mowa ciała i zmiana miejsca, Ubiór | Otagowano | 2 komentarzy

Spotkanie z szefem i jego żoną na koncercie

Ten problem zasygnalizowała Pani Justyna Mam następujące pytanie: wybieram się na koncert z synem, będzie tam również mój szef z żoną. Czy powinnam syna przedstawić najpierw szefowi czy najpierw jego żonie? Żona szefa jest zaledwie kilka lat starsza od mojego syna, czy wypada mu mówić do niej „ty”?

Szef jest najważniejszy, ale żona szefa, ze względu na szefa, jest zawsze ważniejsza (bo dla niego jest najważniejsza) , a poza tym jest taka zasada, ze żona właśnie jako żona szefa (niezależnie ile ma lat) jest najważniejsza. Najpierw zatem witamy się z nią i jej w pierwszym rzędzie przedstawiamy kogoś. Jako żonie szefa zawsze mówimy jej „pani”.

Opublikowano Etykieta biznesu (nstytucji), Precedencja, Przedstawianie się | Dodaj komentarz

Gdy ktoś nas tyka wbrew naszej woli

Ten problem poruszył Pan Kazimierz Krynicki: Co zrobić w sytuacji, gdy ktoś bez pytania przeszedł z nami „na ty”, a my sobie tego nie życzymy? Zastanawiałem się, co by zrobił człowiek najwyższej klasy, szukając wielkodusznej metody, ale czy nie jest to ten przypadek, w którym wielkoduszność schodzi na dalszy plan, a priorytetem staje się prawo kategorycznego, choć ubranego w odpowiednią formę, domagania się powrotu drugiej osoby do formy „per pan”?

Trzeba by to jakoś ładnie i serdecznie (może żartobliwie) opakować tak, by nie spowodowało :kwasów”. Wszystko zależy od kontekstu i charakteru tej osoby.

Ja być może wybrałbym formę pokornej prośby: Wie Pan jakoś dziwnie się czuję, gdy Pan mówi do mnie „ty”. Czy jednak moglibyśmy być na „pan”?

Opublikowano Tytułowanie | 4 komentarzy

Raz jeszcze: jak zwracać się do teściów?

Ten problem zasygnalizowała Pani Linda: Aha, dziwi mnie jeszcze komentarz Pana Krajskiego do Pani Azalii – zwracać się do teściów w 3 osobie, ale tylko POCZĄTKOWO? To ja do własnej matki tak się zwracam (np. „niech mama weźmie”). Czy Pan uważa, że to coś złego? Bo ja byłam zawsze tak nauczona, że mówienie do rodziców jak do kumpli („weź to”) to przejaw złego wychowania – od tego już niedaleko do mówienia po imieniu. Rodzicom należy się szczególny szacunek, i tyle.

Nie wiem czy dobrze rozumiem Panią Lindę. Chodziło o to, że ktoś mnie zapytał czy może się do teściów zwracać w trzeciej osobie, a ja napisałem, że tak, ale tylko początkowo.

Obyczaj, którego w tym wypadku nakazuje się trzymać etykieta jest taki, że mówimy tak do mamy jak i do teściowej „mamo”. Forma typu „niech mama weźmie…” jest tak samo dobra jak każda inna. Jeśli jednak używamy wciąż wyłącznie 3 osoby do teściowej może to spowodować różne „kwasy”. Teściowa zacznie bowiem się zastanawiać się dlaczego unikamy bezpośredniej formy „mamo” i może wyciągnąć takie wnioski, że zrobi się jej przykro albo się obrazi.

Opublikowano Tytułowanie | Dodaj komentarz