Czy teść może nazywać naszą córkę jak chce?

Ten problem zgłosił Pan X. Mamy dwie córeczki, do starszej zwracamy się używając pełnego imienia bez zdrobnień, do młodszej Wiktorii często mówimy Wiki, jedynie mój teść mówi Wika.
Prosiłem teścia, żeby mówił tak jak my, albo używał pełnego imienia. Mnie nie podoba się zdrobnienie Wika i niezależnie od tego. czy jest to bardziej prawidłowe (na co powołuje się teść) czy nie, mnie się nie podoba. Mam więc pytanie czy postępowanie teścia, czyli upieranie się przy swoim zdaniu, mogę uznać za okazywanie braku szacunku w stosunku do mnie.
Żona tak nie uważa, twierdzi nawet, że nie mam prawa wymagać od teścia, żeby przestał mówić jak sam uznaje za stosowne.
Moi rodzice zawsze kierują się naszym zdaniem, mogą wyrazić swoją opinię, ale szanują nasze zdanie we wszystkich sprawach dotyczących mojej rodziny.
Teść mieszka obok nas i jest u nas codziennie, muszę więc słuchać niechcianego zdrobnienia zbyt często, żeby to zbagatelizować. Poza tym w innych sprawach również ma zawsze swoje zdanie, chcę się więc dowiedzieć, czy w innych sprawach również mogę oczekiwać od teścia zmiany zachowania.

To rodzice decydują jak ich dzieci są nazywane przez innych. Jeśli nie życzą sobie określonych zdrobnień powinno to być przez innych uszanowane.

Pamiętajmy, że jedna z podstawowych zasad savoir vivre brzmi: nie wywołuj swoim postępowaniem negatywnych skutków dla innych (irytacji, zdenerwowania, dyskomfortu). Teść Pana X takie skutki powoduje.

Ktoś powie, że pan X wywołuje takie skutki w teściu skłaniając go do tego, by inaczej nazywał jego córkę.
Po pierwsze, to jest córka Pana X,

Po drugie, czy na pewno dla teścia inny sposób nazywania córki Pana X był wielką przykrością i wiązał się ze zdenerwowaniem?

Opublikowano Savoir vivre na co dzień | Dodaj komentarz

W jaki sposób zaprosić na ślub narzeczonych, którzy na tym ślubie będą już małżeństwem?

Taki problem ma Pani Jula: Mam ślub w październiku. Moja kuzynka we wrześniu i nie wiem jak wpisać w zaproszeniu ich skoro w dniu mojego ślubu będą małżeństwem. Czy Anna Kowalska i Jan Nowak czy już Anna i Jan Nowakowie?

Obowiązuje data wysłania zaproszenia, a zatem „Anna Kowalska i Jan Nowak”.

Jest to logiczne i ostrożne. Ich ślub może zostać przełożony lub odwołany, a wtedy byłaby to bolesna gafa.

Opublikowano Ślub i wesele | Dodaj komentarz

Czy można do szefa mówić „ty”, czy szef może do nas mówić przy gościach „ty”?

Ten problem zgłosiła Pani Katy: W mojej pracy prawie wszyscy jesteśmy na „ty”. Ostatnio mój młodszy kolega został naszym przełożonym. Zwraca się nas nadal na „ty”, również w sytuacjach oficjalnych. W związku z tym ja (i inni pracownicy) także w ten sposób zwracam się do niego, chociaż wiem, że nie powinnam. Jednak wydaje mi się niezręczną sytuacja (zwłaszcza niekomfortowa dla mnie), kiedy ja (kobieta) mówię do szefa per „pan” a on – młodszy mężczyzna – mówi do mnie na „ty”. Stosunki między nami są bardzo dobre, prawie przyjacielskie, dlatego myślę, że może szef chce pokazać „na zewnątrz”, że ma w swoim dziale dobrą atmosferę. Jednak odczuwamy pewną niewłaściwość sytuacji wobec osób będących kontrahentami i klientami. Jak się zachować?

Przy osobach z zewnątrz powinno się w takiej sytuacji mówić do szefa „pan” (”panie prezesie”, „panie dyrektorze”), a on powinien mówić do pracowników „pani/pan”.

Gdy w firmie nie ma nikogo obcego można mówić na „ty”.

Opublikowano Etykieta biznesu (nstytucji), Tytułowanie | Dodaj komentarz

List od uczestniczki szkolenia savoir vivre

Witam,

Na początku chciałabym podziękować za prelekcję, którą Pan przeprowadził w mojej szkole, a w której miałam okazję uczestniczyć.

W dzisiejszych czasach niełatwo przekonać nastolatków i młodzież do „savoir vivre”. Gdy społeczeństwo degraduje jednostki do równego poziomu z trudem przychodzi nam myślenie na większą skalę, toteż dziękuję za wykład, który poszerzył moją percepcję. Historie, o których Pan opowiadał podczas spotkania przedstawiając je jako argumenty na określone zachowania; były interesujące. Uważam, że każdy z nas potrzebuje wiedzy praktycznej, gdyż jak to trafnie ujął Jim Rohn „Standardowa edukacja zapewni ci przeżycie. Samokształcenie – fortunę.”, przez co rozumiem, że gdy wszyscy posiądą tą samą wiedzę nikt nie będzie wart więcej niż ktoś inny, dlatego właśnie powinniśmy rozwijać swoje kompetencje. Uświadomił mi Pan, że stosując „savoir vivre” i język niewerbalny moglibyśmy uniknąć wielu mówiąc kolokwialnie „wpadek” w życiu, które nas drogo kosztowały. Doceniam Pana pracę. Wśród setek uczniów, którym jedynym motywem przyjścia na wykład było przeczekanie godzin lekcyjnych, znajdują się też tacy, którzy rzeczywiście wdrożą coś do swojego życia, lub zaczną kwestionować i wyciągać wnioski, które są nam niezbędne do samodzielnego myślenia.
Dziękuję za udostępnienie Pana książek w mojej bibliotece szkolnej. Powszechnie jest uważane, że zarówno rzeczy materialnych jak i niematerialnych, które otrzymujemy za darmo nikt nie szanuje. Z żalem mogę stwierdzić, że w większości przypadków rzeczywiście tak jest, ale wierzę, że istnieje odłamek społeczeństwa, który ową wiedzę szanuje i ma nieco inny światopogląd.

Przepraszam za ewentualne błędy językowe i niedociągnięcia interpunkcji w mailu. Jeszcze raz dziękuję za wszystko.

Pozdrawiam
Uczennica klasy 3
gimnazjum w Imielinie

Opublikowano W szkole i na uniwersytecie | Dodaj komentarz

Czerń jako symbol autorytetu i władzy

Ten problem podjął Pan podpisujący się jako defeatmodernism: No właśnie, co z tymi czarnymi garniturami? Większość osób twierdzi, że czerń nadaje się tylko na cmentarz (podobnie czarne krawaty), natomiast formalny garnitur wyjściowy dla np. prawnika to granat, albo szary (czy też grafitowy).
Z drugiej strony, o ile się nie mylę w którymś miejscu Pan doktor wspomniał, że czarny to stój biznesu i że chociażby prezesi dużych firm noszą czarne garnitury. Przyznam, że nie widziałem w żadnym filmie o prawnikach czarnego garnituru, politycy też nie występują w nich za dnia, chyba, że wieczorem, zgodnie z zasadą powtarzaną przez przeciwników noszenia za dnia-czarny źle odbija się w świetle dziennym.
Nie wiem już, co o tym myśleć-a uważam czarny garnitur za najładniejszy (jestem jednak zdecydowanie przeciw czarnemu krawatowi-po pierwsze w towarzystwie czarnego garnituru nie ma racji bytu-zlewa się z garniturem, sprawia toporne wrażenie)-a największym badziewiem są cieniutkie krawaciki tzw. ”śledzie” kojarzące mi się z podrostkami i popularne w towarzystwie błyszczących garniturów.
Ciekawe, czy dress code prezesów dużych firm zawiera zakaz czerni za dnia, czy też zakaz w ogóle, czy też prezes jako osoba mająca swobodę majątkową, niezależność może manifestować swoją inność, a nawet potęgę (słynne power suit-choćby z postaci Gordona Gekko-czarny garnitur, duże prążki, szerokie klapy, plus piękne szelki).
Co Pan doktor na to?

Odpowiem (w tym momencie) cytatem z książki z zakresu etykiety biznesu pt. „Mężczyzna sukcesu” (autorzy: Gross i Stone, wydawnictwo MUZA S. A.): „Kolor to kolejny sposób podkreślania własnej pozycji. Wśród garniturów nieustanie największym uznaniem cieszą się barwy ciemne, tak więc na szczycie palety kolorów znajdują się granat, szarość i czerń” (s. 120). W tym samym podręczniku zaleca się na wyjazdy służbowe (samolotem; mało bagażu) czarną marynarkę klubową (s. 167).

Tak przy okazji Piotr Mildner autor podręcznika „Podstawy etykiety czyli wiza do świata biznesu”, który bywa nazywany następcą Pietkiewicza tak pisze w tej książce: (opisując najpierw smoking jako black tie: „Black tie” (…) może także oznaczać czarny garnitur z kamizelką” (s. 41).

Opublikowano Ubiór | Otagowano | 16 komentarzy

Ostre potrawy i savoir vivre

Ten problem zgłosił Pan Wanderer: Ostre potrawy stoją w sprzeczności z dobrym gustem? Czy powinienem unikać takich potraw, aby nie narazić się na posądzenie o posiadanie złego gustu?

Świat kulinarny savoir vivre to świat potraw szlachetnych, najwyższej jakości. Dzielą się one zasadniczo na dwie grupy.

– najwyższej jakości i smaku surowiec – i tu przypraw w zasadzie się nie używa w ogóle lub odrobinę – kawior, homar, bażant itp.
– potrawy będące dziełem ludzkiego geniuszu kulinarnego – to raczej zestawienie smaków plus delikatne przyprawy.

Oczywiście na stołach savoir vivre pojawiają się niekiedy potrawy ostrzejsze, bardzo pikantne, ale jednak rzadko (np. flaki czy cynaderki po diabelsku).

Osoby o niskiej kulturze kulinarnej, których kubeczki smakowe nie odczytują wyrafinowanych smaków poszukują silnych bodźców, które daje sól, pieprz, ostra papryka, keczup itp.

Człowiek savoir vivre może oczywiście Lubic niektóre ostre potrawy, ale nie w ten sposób by tylko je jadł.

Człowiek savoir vivre to człowiek, którego menu jest bardzo zdecydowane. Gdy może je obiad z 12 dań (każdego odrobinę).

Opublikowano Stół | Otagowano | 5 komentarzy

Garnitur wieczorowy i inne podobne kwestie

Te problemy zgłosił Pan Jakub: Mam jedno zastrzeżenie co do zawartości Pana strony – proszę moją uwagę potraktować jako konstruktywną krytykę, pomoc, w żadnym zaś wypadku nie jak złośliwy komentarz, jakich tu pełno.
Interesuję się tematyką strojów męskich doby XX wieku. Mam pewną wiedzę na ten temat i na tej podstawie widzę w artykułach o elegancji co najmniej kilka błędów. Postaram się to wymienić:
1) To jest kwestia nomenklatury, ale skoro trzymamy się ściśle zasad SV sprzed stu lat i nie odstępujemy od nich na krok, należy zachowywać podobną konsekwencję na pozostałych płaszczyznach. Garnitur nie jest jest strojem formalnym. W żadnym wypadku. Garnitur, czy tego chcemy czy nie, jest strojem nieformalnym dziennym. Garnitur czarny nadaje się wyłącznie na pogrzeb, nie ma innych zastosowań. Wieczorem staje się zamiennikiem, substytutem smokingu.
Zastosowanie spodni sztuczkowych zmienia go w stroller (ang. black lounge), staje się wówczas strojem półformalnym dziennym.
2) Nie istnieje coś takiego jak „garnitur wieczorowy” – wieczorem (według naszych zasad) garnitur się nie używa. Ostatecznie, można zastosować garnitur wizytowy (nie: wieczorowy!), to jest ciemny, o podwyższonej formalności.
3) Garnitur wizytowy nie musi być wyłącznie szary. Są dwa możliwe kolory: grafit i granat (w różnych odcieniach, byle ciemne). Zarówno kolor niebieski, często nazywany w sklepach granatem, jak i jasne odcienie szarości – nie nadają się.
4) Zdekompletowana kamizelka ma taką samą formalność jak kamizelka wykonana z tej samej tkaniny co reszta kompletu. Wychodząc już z pola ściśle określonych zasad, a wchodząc w osobiste opinie – uważam wręcz, że jest bardziej formalna, a to przez to, że wywodzi się od stroju półformalnego i formalnego, gdzie nie stosuje się kamizelki skompletowanej.
5) Gentlemen nie chodzi z gołą szyją. Koniec, kropka. Krawat, muszka, fular – można to przecież wykonać w wersji bardzo nieformalnej (patrz: krawat typu knit). Postulowane przez Pana zestawy „dyskretnie eleganckie” stanowią rozwodnienie zasad. Rozumiem, że stara się je Pan pogodzić z realiami obecnemi – ale osobiście kwalifikowałbym to do oznak proletaryzacji, schodzenia schodek niżej.
6) Problem z ubiorem osób uczących się w ogólniakach i studentów nie leży w ubraniu, ale w psychice. Żeby nie być gołosłownym przedstawię się – jestem uczniem klasy maturalnej w jednej z białostockich szkół. Na co dzień chodzę w zestawie: normalne wełniane spodnie w kant, normalna wełniana marynarka (w innym kolorze niż spodnie; nie żadne sztruksy, welwety, łaty, etc.); koszula (często biała, zazwyczaj błękitna lub w paski), nieformalny krawat (knit lub wełniany), brązowe półbuty ze skóry licowej.
Przyznam szczerze, że ubieram się w ten sposób bardziej formalnie od nauczycieli i dyrektora. Młodzież – jak to młodzież, chodzi w bluzach i jeansach. Nie spotkałem się jeszcze z uwagami w stylu „coś się tak wystroił” czy złośliwymi śmieszkami. To jest kwestia charakteru, osoba silna psychicznie czy budząca poważanie wśród pozostałych może przyjść ubrana nawet niedorzecznie i nikt nie będzie jej krytykował. Poza tem – to jest również sprawa konsekwencji. Osoba o poglądach skrajnie konserwatywnych, rewizjonistycznych chodząca w jeansach i T-shircie to po prostu niespójność. Cytując mojego profesora od historii: „to się kupy nie bardzo kupy trzyma”.
7) Poruszany często temat wyboru między byciem underdressed a overdressed (proszę wybaczyć, ale zastosowane przez Pana spolszczenia nie przekonują mnie) jest oderwany od zasad. One bowiem ściśle to określają i nie ma nad czem dywagować.
Overdressed nie znaczy: ubrany wyraźnie bardziej formalnie od innych, ale: ubrany wyraźnie bardziej formalnie, niż wypada. To jest słowo kluczowe. Jeżeli do filharmonii przyjdzie 99 osób w swetrach i jeansach i jeden człowiek w smokingu, to 99% jest underdressed, a 1% jest ubrany poprawnie. Paradoksalnie – gdy 100 osób przyjdzie w rzeczonych „łachach” – to 100% jest underdressed.
Wszelkie próby łagodzenia rozdźwięku między osobą chcącą się ubrać poprawnie, a resztą, to schodzenie w dół, rozmywanie zasad, zniżanie się do poziomu niewychowanej masy.
Garnitur nie jest poprawnych strojem do opery czy filharmonii, jako że garnitur nie jest strojem wieczorowym, a jedynie jego substytutem. Oczywiście, założenie go nie będzie błędem. Podobnie zresztą jak zastosowanie sztucznego futra czy postawienie na stole ceramiki po 1,99zł/kg. To po prostu nie będzie najwyższa jakość, tylko zamiennik. Sto lat temu poprawnych ubiorem do opery był frak lub półformalna wersja smokingu. Nic się nie zmieniło.
Większość, gdy założy w zwykły dzień garnitur, pomyśli: „jak elegancko się ubrałem”. Gentlemen z zasadami będzie wiedział, że nie zrobił niczego więcej ponad to, co powinien. Garnitur to strój nieformalny dzienny do pracy, zażywania sportów (g. sportowy, spacerowy) i składania wizyt (g. wizytowy).
8) Serdecznie polecam lekturę strony: http://formalstyle.blogspot.com Jest to prawie pełne kompendium wiedzy na temat męskiej elegancji.

Jestem wdzięczny Panu Jakubowi za te uwagi i w znacznej mierze przyznaję mu racje.

Podane przez niego zasady są prawidłowe, ale jest to teoria i idealizm.

Marzyłbym o tym, aby wieczorem królował smoking u frak. Chciałbym, by w przyszłości tak było. Tak jednak nie jest i mam nawet wątpliwości co do tego czy tak jest w praktyce w dyplomacji (w teorii tak jest).
Oczywiście, że garnitur jest substytutem smokingu i fraka, ale praktyka, również w świecie, który ceni savoir vivre, jest taka, że dziś to on króluje w postaci „dark suit”.
Dalej zatem podtrzymuję to, co napisałem na stronie savoir-vivre.com.pl:
Garnitur ten tylko tym różni się od ubioru wizytowego, że jest czarny, gładki lub w delikatny wzorek i nosimy go zawsze z czarna kamizelką (koszula jest taka sama tylko zawsze już biała).

Jest to obecnie najbardziej popularny strój wieczorowy, zalecany przez większość podręczników na wszystkie uroczyste, wieczorne okazje ( zakłada się go obowiązkowo, gdy na zaproszeniu napisano: „dark suit”) z wyjątkiem tych, na które otrzymujemy zaproszenia z informacją: „cravate noire”, „black tie” – „czarny krawat” (należy założyć smoking) lub „habit”, „full dress”, „strój wieczorowy”, „cravate blanche”, „white tie” – „biały krawat” (należy założyć frak z białą kamizelką) oraz, oczywiście, tych, co do których mamy pewność (np. na podstawie informacji uzyskanych od gospodarzy przyjęcia), że będą tam obowiązywały stroje bardziej uroczyste niż czarny garnitur.

Przyznaję, że dokonałem pewnych uproszczeń w tym tekście, ale to tylko po to, by ułatwić sprawę czytelnikom.

Powinienem napisać, że „dark suit” to bardzo ciemny garnitur, w tym czarny (gładki lub w prążki). Nie zgodzę się z twierdzeniem, ze czarny jest tylko na pogrzeb tym bardziej, że dziś czarne garnitury dominują w wielkim biznesie i nie tylko.

Zgadzam się z tym, że w istocie wizytowy garnitur nie musi być szary i że może być w takich kolorach jakie podał Pan Jakub. Tutaj też uprościłem dla dobra czytelników. Stosując te inne kolory (jest przecież wiele ich odcieni) łatwo o wpadkę.

Podkreśliłbym, że jednak savoir vivre ewoluuje. Oczywiście wolałbym żeby tej ewolucji nie było, ale wymusza ją wiele realiów. W niektórych wypadkach jednak ta ewolucja jest niejako naturalna. Ona zawsze była. Smoking i frak tez przecież pojawiły się stosunkowo niedawno. Wcześniej smoking był strojem tylko d palenia. Dziś, gdy służy do innych celów stosuje się specjalną marynarkę do palenia.

Co do underdressed i overdressed mogę zgodzić się z Panem Jakubem tylko częściowo.

Po pierwsze, jestem za spolszczeniem tych terminów, bo spolszczyć je można na: nadebrany, niedobrany.

Po drugie, w przypadku opery Pan Jakub ma rację, ale do innych przypadków już się to nie stosuje.

To przecież gospodarze określają zasady jakie obowiązuje w ich domu.
Po rzekach Europy pływają bardzo eleganckie statki pasażerskie, na których obowiązuje bezwzględnie etykieta. Pan Jakub z pewnością stwierdziłby, że na kolację i bale po kolacji powinno się tam zakładać smoking lub frak, ale właściciele tych statków stanowią inaczej mówiąc o garniturach i używając terminologii rodem z biznesu.

Jeśli organizuje się przyjęcie w prywatnym domu (lub w instytucji) to gospodarze stanowią o typie stroju. Jeśli go nie określają, albo mówią o strojach dowolnych i ludzie przychodzą tam, na bardzo formalne przyjęcie, w garniturach, to przyjście w smokingu lub fraku byłoby nadebraniem.

Pamiętajmy, że etykieta stroju jest tylko elementem etykiety, a ta jest pochodna zasad savoir vivre. Nie powinniśmy się tak ubierać, by inni z tego powodu czuli się urażeni, obrażeni, wyszydzeni. Możemy na dane przyjęcie, jeśli stroje nam nie odpowiadają, po prostu nie przyjść.
Pamiętajmy też np., że gość weselny nie może być ubrany lepiej niż pan młody.

Pamiętajmy, ze dziś w Polsce byłoby bardzo trudno zorganizować przyjecie w naszym domu określając w zaproszeniu jako strój obowiązujący frak.

Bardzo cenię Pana Hrabiego Lucę Pavano, przyjaciela ks. Jochemczyka, który nosi cały dzień właściwe stroje formalne, tak jakby wciąż przebywał na dworze królewskim. To, moim zdaniem, heroizm i piękne świadectwo. Bardzo go za to cenię, ale to co robi to nie jest realizacja bezwzględnych wskazań etykiety i wciąż jest takim kanarkiem wśród wróbli, często nadebranym.

Nie zgodzę się, że „Gentlemen nie chodzi z gołą szyją”. Do koszuli krótkim rękawem niczego nie zakładamy. Jest wiele typów koszul, do których wymienione przez Pana Jakuba „ozdoby”, by żaden sposób nie pasowały.
Co do kamizelki mogę jeszcze raz powtórzy: z tego samego materiału co garnitur jest tylko w stroju spacerowym.

Opublikowano Ubiór | 10 komentarzy