W dniach 24 lipca – 10 sierpnia blog nieczynny – wakacje w Nałęczowie

Na wiele Państwa pytań nie zdążyłem odpowiedzieć. Niektóre czekają na odpowiedź tygodniami. Naprawdę nie mogłem. Spróbuję na nie odpowiedzieć po powrocie.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Uważajmy na słownictwo

Osoba podpisująca się jako Anonim napisała: Dość szybko prześledziłem dyskusję w sprawie „syna i dziewczyny” i przyszła mi do głowy myśl, aby Pan Doktor, oczywiście jeśli tylko będzie chciał, wyciągnął z niej widoczne uchybienia w etykiecie pewnych osób w rozmowie uczestniczących, które notabene łączy – chyba – pewien zły wspólny mianownik, związany – być może – z nieszlachetnym wcale „kultem” pracy, zaradności, gospodarności, samodzielności (który zresztą narzucany jest obecnie Polakom przez część wrogich im ośrodków medialnych – ludzie zawsze mają złą tendencję do nadawania materii roli ważniejszej od tej, jaką w istocie ona pełni, i dlatego szczególnie groźne jest szerzenie swoistego nowoczesnego konglomeratu idei utylitarno-pragmatyczno-praktycystycznych). Ja zauważyłem w tychże wypowiedziach jednak bezpodstawne, krzywdzące i zadziwiająco ochocze oskarżanie syna o „pasożytowanie”(a nawet nawoływanie w tym kontekście do „wyrzucenia go z domu” czy mówienie o jednak niepewnej wcale „aktywności seksualnej” albo kategorycznie negatywne ocenianie działania matki skutkującego „oddzieleniem” syna od dziewczyny?!), połączone ze słownictwem nie licującym z zasadami savoir-vivru w tej konkretnej sprawie: małolat, synek, chłop, darmozjad, chłopiec, przecinanie pępowiny. Taki „poziom” debaty osobiście przypomina mi niskie zwyczaje ludzi z różnych względów ze mną związanych, w mniej lub bardziej ewidentny sposób sytuujących się w sferze prostactwa, prymitywizmu, najmniej zaś rażącego braku jakiejś podstawowej normy etykiety, którego zresztą nie uznają za „zło”, tylko za rzecz „normalną”, czyli de facto dobrą. Owi ludzie (a przynajmniej miażdżąca większość z nich) bez nakazu sądowego nie potraktowaliby poważnie wskazówek savoir vivre, wątpię w ogóle, czy dobrowolnie skorzystaliby z jakiegokolwiek podręcznika savoir-vivru.

Podpisałbym się pod tym wpisem i dopowiedział: Niezależnie od tego z kim i kiedy prowadzimy dyskusję tak powinniśmy dobierać słowa i sformułowania i takich dokonywać ocen, by nikomu nie sprawić przykrości i nikogo nie zranić. Myślę, że tutaj takie przykrości i zranienia zostały dokonane. Słowa „małolat” czy „synek” w tym kontekście maja podobną wymowę. Może warto faktycznie te wypowiedzi poddać bardziej szczegółowej analizie.

Opublikowano Komunikacja | 7 komentarzy

Autorytet w firmie spoza hierarchii służbowej

Ten problem zgłosił Pan Kazimierz Krynicki: A czy w pracy zasada wagi szczebla służbowego jest bezwzględna czy ma wyjątki? Przykładowo, jest osoba najważniejsza lat 30 i dużo od niej starsza osoba jej podwładna, która ma 50-60 lat i w otoczeniu pracowników pracujących w jednym budynku, na jednym piętrze, tak naprawdę to ona – ta starsza osoba – ma prawdziwy autorytet, wiedzę, ale np. nie jest tak ambitna, nie ma już tyle siły, żeby pracować na wyższym stanowisku, wymagającym większej energii? Wtedy i tak zawsze ważniejszy jest ten, kto jest formalnie wyżej, czy są pewne wyjątki dla tego typu nestorów?

Zasadniczo w pracy funkcjonuje hierarchia służbowa. Może jednak oczywiście się zdarzyć, że pracownicy (i szef) uznają autorytet np. najstarszego pracownika, który w tej firmie pracuje od jej powstania i ma największe doświadczenie. Uznawanie takie autorytetu należy do tzw. obyczajów firmy, które rodzą się spontanicznie i powinny być akceptowane przez kierownictwo (o ile oczywiście nie zakłócają prawidłowego funkcjonowania firmy).

Opublikowano Etykieta biznesu (nstytucji) | 2 komentarzy

Posiłki dla sprzątaczki

Ten problem zgłosiła Pani Magda: Panie Doktorze, proszę o poradę jak zachować się w relacji z zatrudnioną przeze mnie panią do sprzątania. Raz w tygodniu przychodzi do mnie do domu na ok 7 godzin, podczas mojej obecności. Dotychczas wygląda to tak, że szykując posiłki dla siebie zawsze szykuje identyczny zestaw również dla niej i razem jemy, rozmawiając. Czasem jednak zdarza się, że zostaje mi obiad z poprzedniego dnia, który się marnuje, bo mam tylko jedną porcję. Lubię ją bardzo i z jednej strony chciałabym, aby czuła się u mnie dobrze, a z drugiej strony czasem czuję presję, bo wydaje mi się że ona też oczekuję posiłków (rano przychodzi bez śniadania, po południu prosto z innej pracy). Czasem mam gości w czasie jej pracy i wtedy już zupełnie nie wiem jak powinnam się w stosunku do niej zachowywać. Czy szykować dla niej np. deser lodowy i zapraszać do stołu? Czy raczej w drugą stronę, wyjść z gościem do innego pomieszczenia? Jak prawidłowo ułożyć te relacje?

Jest to trudna sytuacja. Najlepiej, jeśli występują pomiędzy nami a kimś drugim relacje służbowej zależności (szef-podwładny, nauczyciel akademicki-student, zatrudniajacy-zatrudniany) trzymać dystans i to znaczny.

Relacja Pani Mgda – osoba sprzątająca jest dokładnie taka sama jak relacja dyrektor firmy- szary pracownik.

Gdy np. dyrektor firmy rozmawia z pracownikiem a przychodzą do neigo goście pracownik wychodzi z gabinetu dyrektora.

W wypadku pani Magdy to powinno być, jeśli chce karmić „panią sprzątającą” podawanie jej posiłków w kuchni (sama jadłaby w takim wypadku w pokoju), szczególnie, gdy są goście. Jeśli pani Magda polubiła panią sprzątającą może, gdy jest sama, zaprosić ją na herbatę z ciastem i to tylko od czasu do czasu (żeby nie weszło to w zwyczaj) i zawsze już po pracy.

Spoufalanie się, traktowanie jak „normalnego” gościa może powodować wiele negatywnych skutków. Ludzie są dziwni i nie zawsze godni takiego traktowania. Wiele osób szybko uzna, że to im się należy i gdy tego nie dostaną czują się obrażeni. W takich sytuacjach osoby zatrudnione mogą też obniżyć jakość swojej pracy uznając, ze „szefowa” jest łagodna.

Sięgając do starych podręczników można powiedzieć wprost: służbę można lubić i okazywać to w różny sposób, ale musi ona znać swoje miejsce i zawsze powinna być traktowana jako służba. Jeśli chcemy się z taką osobą zaprzyjaźniać to do tej pracy zatrudnijmy już kogoś innego.

Opublikowano Etykieta biznesu (nstytucji) | 2 komentarzy

Gdy lekarz mówi mi „ty”

Ten problem zgłosiła Pani podpisująca się jako „dasdasd”: Mam 40 lat. Lekarz mówi mi przez „ty”. Jest w wieku 55-65 lat. Nie mogę mu zwrócić uwagi, ale czuję się obrażona. W jaki sposób zwrócić mu uwagę?

Mamy trzy opcje:

Najprostsza: zignorować.

Prosta: zmienić lekarza jeśli nie tak bardzo nam na nim zależy i łatwo można znaleźć lekarza o porównywalnych kompetencjach.

Trzecia – najtrudniejsza: powiedzieć kulturalny i delikatny sposób i z uśmiechem, że nie chcemy być „tykani”. Jest ona dopuszczalna, ale bym jej nie doradzał. Lekarz może poczuć się dotknięty, szczególnie, że ta uwaga pojawia się po dłuższym czasie milczącej zgody na to „tykanie”. Gdy poczuje się dotknięty jego stosunek do pacjenta może się zmienić w taki sposób, że pojawią się pewne negatywne skutki dla pacjenta.

Ja osobiście bym się przyzwyczaił i przyjął to wielkodusznie. Gdyby mnie to bardzo irytowało zmieniłbym lekarza.

Opublikowano Tytułowanie | 1 komentarz

Kto pierwszy podaje rękę, gdy wchodzimy do pomieszczenia

Ten problem zgłosił Pan Kazimierz Krynicki: A co z podawaniem ręki? Jeśli wchodzi osoba stojąca niżej w hierarchii do pomieszczenia, gdzie są osoby wyżej w hierarchii powinna tylko się ukłonić i czekać na podejście/wyciągnięcie ręki przez „wyższych stopniem” czy podchodzić i podawać rękę?

Wchodzimy do pomieszczenia i podchodzimy do osoby najważniejszej (to jest z reguły jego gospodarz). Osoby już obecne są zawsze ważniejsze od osób wchodzących. To one zatem pierwsze podają rękę. Najpierw witamy się z gospodarzem pomieszczenia, potem z pozostałymi.

Opublikowano Precedencja | Otagowano , | 4 komentarzy

Wypowiedź Pani Lucyny, z którą się w pełni zgadzam

To nie Pani Anna wybrała nieodpowiednie miejsce, tylko Panie nieodpowiednio podchodzą do tematu. Temat wychowania jest tu drugoplanowy, tu nie chodzi o porady wychowawcze, ani o to, czy Pani Anna „wychowała syna darmozjada” czy nie, czy ma „wyrzucic go z domu” czy nie. Tu chodzi o to jakie prawa i obowiązki ma dziewczyna syna w takiej sytuacji, jaką zarysowała Pani Anna.

Jestem zdania, że skoro funkcjonuje w tym układzie jako półdomownik, przebywa w domu przez wiele godzin (i np. ogląda samotnie tv – bardzo dziwne), to powinna mieć i poczucie pewnych obowiązków. Doraźne wyprasowanie dwóch czy trzech koszul (najczystsza z prac domowych), popielenie w ogródku, obranie jabłek na kompot czy wypłukanie sałaty na sałatkę to są drobne prace, w których można towarzyszyć domownikom przebywając w ich domu, tak jak to opisała Pani Anna. Niestety, jesteśmy sproletaryzowani, nie mamy służby i nasz czas w ciągu dnia nie może być w całości poświęcony „goszczeniu się”. Jeśli takiej osobie nie odpowiada taki układ, to należałoby się „odpółdomownikować”, przestać mówiąc dobitnie „siedzieć ludziom na karku” i odwiedzać syna jako gość-sympatia, czyli wg starych dobrych wzorców prawie w ogóle.

Opublikowano Przyjmowanie gości, Savoir vivre na co dzień | 4 komentarzy