Jeszcze raz o szlachetnej bladze

Dyskusję wokół tego problemu ożywiła Pani podpisująca się jako Lidka: Panie Doktorze, czy według Pana wypada dorosłym ludziom tłumaczyć swoje spóźnienie „zaspaniem”? Ostatnio przeczytałam o studencie, który poczuł się zlekceważony gdy profesor spóźnił się na obronę jego pracy magisterskiej. Przepraszał co prawda i tłumaczył się, że zaspał, nie słyszał budzika bo wrócił z dalekiej podróży i miał jetlaga. Czy nie lepiej byłoby w tym przypadku użyć „szlachetnej blagi” i powiedzieć, że np. było się u lekarza itp., żeby czekający nie poczuł się zlekceważony?

Powyżej podany został klasyczny przykład sytuacji, w której nie pozostaje nam nic innego jak zastosować szlachetną blagę. Przypomnijmy, że szlachetna blaga powinna zawsze prowadzić do tego, by w sposób w pełni skuteczny ukryć prawdziwe powody nie wywiązania się z czegoś, gdy powód tego nie wywiązania się będzie obraźliwy, upokarzający, lekceważący lub bolesny dla kogoś. Szlachetna blaga musi mieć taki charakter, by nikt nigdy nie wykrył, ze to blaga.
Nie zastosowanie szlachetnej blagi w takich sytuacjach jak wyżej opisana jest nie tylko znakiem braku kultury, ale i sygnałem, że ucząca drugiego (a zatem i sam ten drugi) nic dla danej osoby nie znaczą.

Może to być oczywiście również owoc skrajnej bezmyślności, ale jeżeli owoce naszej bezmyślności ranią w taki czy Iny sposób innych stawia nas to w tym samym rzędzie, co osoby, które są zdolne obrazić świadomie i zranić drugiego bez żadnego powodu.

Opublikowano Komunikacja, Zachowania niewłaściwe | Dodaj komentarz

Jak otwierać drzwi… na kongresie?

Byłem wczoraj na dużym Kongresie. Był to XI Kongres Konserwatywny w Zamku Królewskim w Niepołomicach. Konserwatyzm i savoir vivre są jednak jakiejś ścisłej relacji. Wszyscy mężczyźni, z którym rozmawiałem i którzy pojawili się w obrębie mojego wzroku byli w garniturach i pod krawatami. Panie były w sukienkach. Temat kongresu był następujący „Prawda, dobro i piękno w przestrzeni publicznej. Często, w referatach, mówiło się o szlachetności. Nie o tym jednak chciałem napisać. Teraz tylko jedno spostrzeżenie.
Na Kongresach jest z reguły bardzo dużo osób. Pełne są korytarze. Ludzie często się spieszą (by np. zdążyć na kolejne wystąpienie). Nietrudno o specyficzny wypadek – przy otwieraniu drzwi.

Jeśli na Kongresie wychodzimy np. z toalety musimy o tym wszystkim pamiętać i najpierw uchylać drzwi, a potem powali je otwierać. Inaczej jest duże prawdopodobieństwo, ze kogoś tymi drzwiami uderzymy i może się zdarzyć, że zrobimy mu krzywdę.

Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, ze taki sposób otwierania drzwi powinien być stałą dobrą manierą. Wtedy, gdy będziemy na jakimikolwiek licznym zgromadzeniu w pomieszczeniach unikniemy takich przykrych wypadków.

Opublikowano Sympozjum | 2 komentarzy

Savoir vivre i „łajdacy”

Ten problem sygnalizował kilka razy Pan W. Adamczyk. Oto jeden z jego wpisów: Panie Doktorze, pozostaje mi jednak nadal wątpliwość: kogo obiektywnie można nazwać łajdakiem, czyli osobą godną potępienia, pogardy, bo zapewne różni ludzie udzieliliby różnych odpowiedzi na me pytanie, zwłaszcza w kwestii obszarów życia ludzkiego objętych tzw., postępem, gdyż dziś łajdactwo bywa wynoszone do rangi cnoty? (Chodzi mi tu szczególnie o persony dopuszczające się czynów tzw. postępowych lub je promujące w jakiejkolwiek formie z zakresu mnie więcej tych pośrednio wymienionych przeze mnie w poprzednim komentarzu). A poza tym jakie poglądy same w sobie skutkować muszą bezwzględnym umieszczeniem ich reprezentantów na niepodlegającej żadnym wyjątkom „czarnej liście”, bo takie poglądy rzecz jasna istnieją Bezdyskusyjnie takiej sankcji podlegają chyba, na przykład, podnoszący na Zachodzie głowy rzecznicy „dobrej” pedofilii bądź jej legalizacji, aborcji postnatalnej, antykatolickich profanacji, ekstremalnej pornografii, przymusowej sterylizacji, tworzenia hybryd ludzko-zwierzęcych, nie wspominając o apologetach kazirodztwa, zoofilii czy kanibalizmu za obopólna zgodą? Ale co z chociażby ze zwolennikami radykalnie bezpłciowego wychowywania dzieci i pobudzania ich do samodzielnego jej wyboru, najlepiej zaś jakiejś bliżej nieokreślonej „trzeciej płci” czy nawet „zwykłym” adeptem ideologii tzw. homoseksualizmu (u Boziewicza aktywny tzw. homoseksualista był indywiduum niehonorowym)?
I w stosunkach dyplomatycznych może dojść do bojkotu dyplomatycznego, ich zerwania i w końcu wojny. Ponadto stosunki dyplomatyczne są jednak, mimo podobieństw, czymś innym od kontaktów towarzyskich
.

W życiu człowieka savoir vivre, a zatem człowieka, który pod każdym względem pragnie być szlachetny ważnymi kierunkowskazami są prawość i honor. Cnoty te współkształtują sumienie człowieka savoir vivre. Kierując się tak ukształtowanym sumieniem człowiek savoir vivre kształtuje swoje kontakty towarzyskie.

Oczywiście człowiek savoir vivre, tak jak dyplomata, nie do końca ma wpływ na skład swojego środowiska towarzyskiego. Pojawiają się bowiem pewne sytuacje i zobowiązania towarzyskie, które zmuszają do tolerowania osób, które w „normalnych sytuacjach” tolerowane by nie były.
Oczywiście są pewne granice, które musi określić nasze sumienie, których przekroczenie przez pewne osoby zmusza nas do zaprzestania z nimi całkowicie kontaktów towarzyskich
Taki sytuacje, w których powinniśmy zgadzać się na kontakty z osobami, z którymi sami nigdy byśmy kontaktów nie podejmowali mogą pojawić się w ramach np. kontaktów rodzinnych i przyjacielskich (mąż siostry; żona przyjaciela) czy kontaktów towarzyskich innego typu (na przyjęciu u znajomych spotykamy ich znajomych, których nie uznajemy za ludzi niehonorowych i w tym kontekście nie dajemy temu wyrazu).
Podkreślmy podstawowe jest tu nasze poczucie prawości i honoru, nasze sumienie. Trudno ostrzygać coś ogólnie.

Generalnie odrzucamy te osoby, które w „Kodeksie Boziewicza” są wymienione jako osoby pozbawione honoru. Odrzucamy osoby, które w sposób drastyczny łamią normy savoir vivre i moralne, miedzy innymi tych, którzy manifestują w sposób niedopuszczalny swoją seksualność. Dotyczy to nie tylko homoseksualistów ale również heteroseksualistów (ktoś np., napastował naszą znajomą lub wypowiada się bez ogródek w towarzystwie na tematy seksualne.

Jaki powinien być nasz stosunek do osób posiadających poglądy, które uznajemy za skrajnie szkodliwe czy złe (aprobujących np. to, co naszym zdaniem jest wielkim złem). Jeśli nie manifestują swoich poglądów w środowisku towarzyskim, nie obrażają innych czy ich „świętości” nie ma podstaw, by zrywać z nimi stosunki towarzyskie, szczególnie wtedy, gdy są one wieloletnie i „historyczne” (np. reprezentuje je nasz przyjaciel jeszcze z ławy szkolnej, zona naszego kuzyna itp.).

Wszystko tu ma swoje granice i to z dwóch stron. Nie powinniśmy utrzymywać stosunków towarzyskich z osobami, które uznajemy za łajdaków, ale zarazem nasza definicja łajdaka nie może być za szeroka, taka, że eliminujemy z naszego środowiska towarzyskiego wszystkich o odmiennych poglądach. Wypośrodkowanie, przyznaję, nie jest rzeczą łatwą, ale każdy wypadek jest inny i należałoby je oddzielnie, konkretnie rozpatrywać.

Powinniśmy prowadzić życie towarzyskie z bliższą i dalsza rodziną, tymi, którzy w naszym życiu często i długo się pojawiali, sąsiadami (nie myślę o dużych miastach i blokowiskach), współpracownikami, osobami podejmującymi działa w tej samej perspektywie co my.

Opublikowano Życie towarzyskie | 1 komentarz

Niemieckie wpadki premier Kopacz

W piątek pojawił się u mnie dziennikarz z III Programu Polskiego Radia z pytaniami dotyczącym zachowania premier Ewy Kopacz w trakcie powitania na lotnisku w ramach czwartkowej wizyty w Niemczech (9.10.14).
Dziennikarze różnych mediów zauważyli, że Premier się pogubiła. Chciała iść po lewej stronie kanclerz Merkel. Merkel ją ustawiła prawidłowo. Potem Merkel zatrzymała, chwytając za rękę, polską Premier, która w ramach skłonu przed flagą skłoniła się w inna stronę. Następnie Merkel nie udało się prawidłowo ustawić premier Kopacz i ta szła po jej lewej stronie. Kolejny ukłon premier Kopacz, tym razem przed kompanią honorową był za płytki.

Wszystko to rzucało się w oczy i zanotowali to dziennikarze. Nikt chyba jednak nie zwrócił uwagi na mowę ciała premier Kopacz, która była, moim zdaniem, „kluczem” do całego wydarzenia.
Jeśliby ktoś nie zauważył tej mowy ciała mógłby twierdzić, że Premier Kopacz nie zna w ogóle protokołu dyplomatycznego i że nie skonsultowała się ponadto wcześniej z szefem protokołu dyplomatycznego.
Wydaje się jednak, że problem polegał na czymś innym.

Protokół dyplomatyczny (tak jak savoir vivre) podpowiada, że w trakcie przejścia ręce maja zwisać swobodnie, rozluźnione.

Inne ich położenie, przede wszystkim jednak inne położenie dłoni będzie zawsze sygnalizować coś negatywnego.

Premier Kopacz miała cały czas dłonie kurczowo zaciśnięte. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie może być chyba tylko jedna: była w skrajnej panice – już nie myślała i nad niczym w praktyce już nie panowała (wszystko „uciekło” jej z głowy).

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/kopacz-o-wizycie-w-berlinie-nie-pogubilam-sie,476529.html

Opublikowano Mowa ciała i zmiana miejsca, Protokół dypolomatyczny, Uncategorized | 2 komentarzy

W jaki sposób powinien się ubierać sędzia po pracy?

Ten problem zasygnalizowała Pani Mallena: Czy osoba, wykonująca zawód zaufania społecznego, powinna się „po pracy” ubierać „poważniej” niż reszta społeczeństwa? Mam znajomego sędziego. Do pracy oczywiście zawsze chodzi w garniturze, ale po pracy (po domu jak nas zaprasza, jak i w knajpie czy sklepie) widziałam go parę razy ubranego kompletnie na luzie, tzn. dżinsy lub bojówki, obcisłe T-shirty, itp. Wyglądało to dziwnie, mimo że to były markowe ubrania i dobrze dopasowane. Tylko nie za bardzo się odróżniał wtedy od… studentów i uczniów liceum. Bardzo proszę o ocenę takiego „codziennego” ubioru u sędziego, prokuratora, profesora, itp. Czy będąc w miejscach publicznych, lub zapraszając do domu znajomych, powinni oni również ubierać garnitur? Pytam jak to wygląda z punktu widzenia zaleceń SV.

Tzw. elity społeczne (do których zalicza się sędzia) są w Europie, z założenia, ludźmi savoir vivre. Savoir vivre nakazuje zaś elegancki ubiór we wszystkich sytuacjach towarzyskich i publicznych (poza uprawianiem sportów i wykonywanie robót domowych i ogrodniczych).

Pamiętajmy ponadto też, że elegancki ubiór jest integralnym elementem autorytetu i wizerunku, o które powinni dbać ludzie, którzy są osobami publicznymi.

Opublikowano Etykieta biznesu (nstytucji), Klasa średnia | 10 komentarzy

Savoir vivre i złamanie prawa

Ten problem zgłosiła Pani Maryla S.: Nieco ponad osiem lat temu mąż mojej starszej siostry popełnił duże przestępstwo, kilkudziesięciomilionowe wyłudzenie vatu. Zanim organa ścigania go dopadły, zdążył wyjechać do pewnego dalekiego i egzotycznego kraju, gdzie szybko załatwił sobie obywatelstwo uniemożliwiając tym samym ekstradycję. Parę miesięcy później ściągnął do siebie żonę (moją siostrę, wówczas 23-letnią, ja jestem o 7 lat od niej młodsza). Siostra oczywiście była przesłuchiwana, zresztą jak cała nasza rodzina, ale na tym się skończyło – szwagier przestępstwo popełnił sam, nawet wspólnicy w spółce nie wiedzieli… Oczywiście od tamtej pory do Polski nie przyjechał, w ogóle jest bardzo ograniczona liczba krajów, do których może pojechać, ponieważ został wystawiony za nim międzynarodowy list gończy. Siostra też ma obywatelstwo tego kraju, ale nie ciążą na niej żadne zarzuty, więc przynajmniej 2 razy w roku bywa w Polsce, odwiedza rodzinę i znajomych. Szwagier liczy, że za kilkanaście lat sprawa się przedawni. Zawiła sytuacja, ale w sumie i takie rzeczy się zdarzają.
Szwagier jest bardzo majętny, mają z siostrą 3 dzieci, mieszkają w eleganckiej dzielnicy w stolicy tego kraju, mają willę, samochody – po prostu funkcjonują tam bardzo wysoko w hierarchii społecznej. Raz do roku, na Boże Narodzenie zapraszają nas do siebie (mamę, tatę, mnie i najmłodszego brata, oraz jego rodziców) i płacą nam za bilety. W obu rodzinach (mojej i jego) szwagier uchodzi za autorytet, pomimo, że wszyscy wiedzą o tym, jak się dorobił i o jego kryminalnym statusie. Jednak zawsze jest podawany jako przykład zaradnej osoby, chwali się go, jego styl życia, warunki jakie zapewnił rodzinie a jednocześnie „psioczy” na polski wymiar sprawiedliwości, że po tylu latach zawracają głowę człowiekowi itp. No i tu jest właśnie dylemat. Ja studiuję prawo, staram się nazywać rzeczy po imieniu. Lubię bardzo szwagra, kocham swoją siostrę i siostrzeńców, ale uważam szwagra za przestępcę. Mój młodszy brat jest skołowany, bo z jednej strony rodzice chcą go dobrze wychowywać a z drugiej strony w jakiś sposób stawiają mu szwagra za wzór do naśladowania, poprzez częste wychwalanie go na przykład. Jednocześnie zawsze podczas spotkań rodzinnych u nich lub gdy siostra przyjeżdża do Polski, wszyscy krytykują polski wymiar sprawiedliwości i wypowiadają się bardzo dwuznacznie o przestępczości gospodarczej, relatywizując sprawę.
Jak w takiej sytuacji postępować, aby nie urazić uczuć szwagra, siostry i ich dzieci oraz obu naszych rodzin a jednocześnie nie pozwolić na pochwalanie przestępstwa? Unikać tematu? Milczeć? Co w takich sytuacjach podpowiadają zasady dobrego wychowania?

Integralnym elementem savoir vivre jest honor. Zachowania związane z honorem regulowane były zawsze przez kodeks honorowy. W jego świetle (choćby ostatniego: Boziewicza). Ze społeczności ludzi honorowych usunięci są ci, którzy popełnili przestępstwa., co oznacza, że zrywa się z nimi wszelkie kontakty towarzyskie.

Jeśli zatem pani Maryla S. trafiłaby na spotkaniu towarzyskim na taką, nieznana sobie rodzinę (i nie byłaby to jej rodzina) nie komentowałaby tego typu wypowiedzi.

Jeśli taka sytuacja nastąpiłaby w rodzinie zaprzyjaźnionej powinna z nią zerwać wszelkie kontakty.

Tutaj jednak chodzi o własna rodzinę. Co zatem zrobić?

W przeszłości z pewnością nastąpiłoby zerwanie kontaktu.
Jest to jednak bardzo trudne i bolesne.

Może należałoby te kontakty ochłodzić i ograniczyć do minimum?

Może należałoby jasno zaznaczyć (i ponawiać) swoje stanowisko podkreślając, że utrzymuje się kontakty tylko ze względu na więzi rodzinne i miłość, którą darzy się poszczególne osoby.

Savoir vivre podpowiada, by zachować się w sposób ni wywołujący konfliktów i nie raniący innych, ale tylko jednak do pewnej granicy, którą można by nazwać granicą przyzwoitości. Jeśli ktoś ją przekroczy savoir vivre podpowiada zdecydowane działania, nawet takie, które powodują jakiś konflikt.

Drobnym przykładem jest tu zdecydowane reagowanie na słowa wulgarne lub nieodpowiednie zachowanie mężczyzny wobec kobiety (np. poklepanie po pupie).

Opublikowano Zachowania niewłaściwe | 13 komentarzy

Czy nie może być czarna torebka do czarnych butów?

Ten temat wywołała Pani podpisująca się jako Grażynka: Dziewczyny a jakie buty do tej torebki? http://www.czasnabuty.pl/product-pol-15502-KOPERTOWKA-W-PEPITKE-7206B-WH-T4.html białe czy czarne? Bo jakiś czas temu kupiłam sobie taką oto kopertówkę tylko teraz myślę nad butami, bo ostatnio jak byłam na weselu to dobrałam do niej białe klasyczne szpilki a tu taki pech- dziewczyna w identycznej torebce i również w białych czółenkach. Nie chce żeby powtórzyła się taka sama sytuacja wiec jakiego koloru buty – dodam że sukienkę mam czarną.

Apel Pani podpisującej się jako Grażynka nie został skierowany do mnie. Pozwolę sobie jednak do niego się ustosunkować.

Panuje dziś przekonanie wywołane przez media, że nie powinno się nosić torebki w tym samym kolorze co buty. Że ich kolory powinny w sposób przemyślany dobrane, np. przeciwstawione.

Wiele pań wykorzystało zrodzoną przez to sytuację i zaczęło nosić całkowicie przypadkowe zestawy torebka-buty. Inne zaczęła w taki sposób dopierać kolorystycznie buty do torebki, że osiągały efekty przeciwne do zamierzonych.

Kiedyś, gdy miałem szkolenie dla wielkiej firmy, przed moim szkoleniem trenowała biznesmenów znana stylistka. Zapytałem jakie jest jej zdanie w tej mierze. Powiedziała: harmonia, a nie dysharmonia – białe do białego – najwyżej inny ocień.

W pewnym momencie problem ten ktoś rozwiązał polubownie i zarazem w sposób bardzo praktyczny. Zaczęły pojawiać się buty i torebki dwukolorowe. I tak do białej torebki można było dobrać buty białe, biało-czarne lub np. biało-czerwone.
Wspomniana wyżej torebka w pepitkę jest biało czarna, sukienka jest czarna, a zatem może właśnie np. buty biało-czerwone.

Opublikowano Kolory, Ubiór | Dodaj komentarz