Ten problem zgłosiła Pani Daria: Niedługo zamieszkam w swoim nowym mieszkaniu i przyjdzie czas poznania sąsiadów. Wszyscy w bloku będą nowi a ja jak przypuszczam będę trochę młodsza niż przeciętni jego mieszkańcy. W jaki sposób powinnam się zachować? Czy wystarczy ‚dzień dobry’ czy należy się przedstawić każdej napotkanej osobie? Dodam, że nie bardzo lubię się spoufalać, ale również nie chciałabym zostać odebrana za niemiłą..

Przy przypadkowych spotkaniach „w przelocie” mówimy „dzień dobry”. Jako pierwszy mówi ten kto pierwszy zobaczy drugiego.
Jeśli pojawi się wymiana zdań (choćby na temat pogody) przedstawimy się, wymieniać numer mieszkania i mówiąc o sobie kilka słów.

Opublikowano Przedstawianie się, Savoir vivre na co dzień | Dodaj komentarz

Tytuły (profesor, senator) w piśmie do Urzędu

Ten problem zgłosiła Pani podpisująca się jako Ola: Czy pisma skierowane np. do Urzędu Skarbowego należy podpisywać tytułami naukowymi (dr. prof.), czy wypada, czy może być to źle odebrane?

Tytułów używamy, gdy są związane z tematem pisma (listu). Ktoś może być np. właścicielem firmy (jej dyrektorem), profesorem, senatorem. W sprawach politycznych, publicznych podpisuje się jako senator, w sprawach naukowych i uczelni jako profesor itd.

Pismo do urzędu jest pismem obywatela.. Nie stosujemy zatem takich tytułów.

Opublikowano Etykieta biznesu (nstytucji) | Dodaj komentarz

Modlitwa przed jedzeniem w miejscach publicznych

Problem ten zasygnalizował Pan podpisujący się jako Miguel: Czy etykieta mówi coś o modlitwie przed jedzeniem i po posiłku ? Czy fakt, że ludzie nie modlą się przed i po jedzeniu w miejscach publicznych ( np. w restauracji ) wynika ze wskazań etykiety?

Jeśli ktoś jest ortodoksyjnym (konsekwentnym) wyznawcą swojej religia, religia ta nakazuje mu określone zachowania w miejscach publicznych. I tak np. ortodoksyjny katolik będzie zawsze modlił się przed jedzeniem i wszystko zaczynał od uczynienia znaku krzyża (przeżegnanie się).
Wiemy, że religia może być najważniejszą kwestią w życiu ludzi i jest najważniejszą rzeczą w życiu wyznawców ortodoksyjnych.

Wyrażenie szacunku dla drugiego człowieka nie polega na tym, że rezygnujemy z naszych największych wartości, ale na tym, że nie reagujemy negatywnie na zachowania innych wyznaczone przez ich największe wartości.

Oczywiście może tu dojść do konfliktu, gdy wartości różnych osób są całkowicie sprzeczne. Gdy jednak dochodzi do takiej sytuacji za jej negatywny skutek odpowiada ten, kto dokonał z premedytacją manifestacji lub prowokacji.

Opublikowano Filozofia savoir vivre, W Kościele | Dodaj komentarz

Ubrania na manifestację i zmiana obuwia podczas gościny

Ten problem poruszyła Pani Agnieszka: Chciałabym ponowić temat stroju. Jeśli to możliwe, proszę o odpowiedź, w miarę możliwości, jak najszybszą.
-Jak powinna wyglądać garderoba kobiety i mężczyzny na uroczystości obchodzenia święta 11 listopada, która odbywa się w ciągu dnia na świeżym powietrzu? Co roku zauważam, iż wiele osób ma z tym problem. Część osób zakłada garnitury uszyte z cienkich materiałów, a druga część jest ubrana w garnitury wykonane z grubszych materiałów. U kobiet problem pogarsza fakt, że niektóre z nich mają na sobie kozaki i ciepłe rajstopy, inne z kolei czółenka i cienkie rajstopy. W efekcie nie wygląda to wszystko tak, jak powinno.
-Proszę mi jeszcze nadmienić, czy nie ma przeciwwskazań, by w okresie zimowym nosić w sytuacjach oficjalnych garnitury, garsonki, sukienki wykonaną z grubszych ubrań i dbać tylko o to, by zmieniać obuwie na lekkie po wejściu do ocieplanych pomieszczeń? Kobiety przebierają kozaki, lub botki na czółenka, ocieplane rajstopy na cienkie cieliste, a z kolei mężczyźni zimowe obuwie na np. oksfordki. Dodam, że moja wątpliwość nie dotyczy oficjalnych spotkań wieczorem, gdy zakładamy stroje wykonane z najwyższej jakości materiałów, które są cienkie, pomimo zimowej pory roku.

Człowiek savoir vivre ubiera się zawsze stosownie do czasu (pory dnia i pory roku) miejsca, okoliczności i bierze pod uwagę ubranie innych (nie powinien być nadebrany a ni niedobrany).
Manifestacja 11 listopada to z założenia manifestacja patriotyczna i podniosła. Powinniśmy się zatem ubierać się na nią odświętnie i „jesiennie”. Innych wskazań nie ma. Nie da się tu dostosować do ubrań innych (jest uch za dużo i nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak się ubiorą).

Co do zmiany obuwia. Poza latem, wczesną jesienią i wiosną powinniśmy zawsze zmieniać bowiem wchodząc do kogoś do domu niezależnie od tego jak uroczyste jest to spotkanie. W innych porach zależy to od okoliczności (czy np. padał deszcz i było błoto) i od innych uwarunkowań (np. idziemy do kogoś prosto z pracy).

Opublikowano Savoir vivre na co dzień, Ubiór | Dodaj komentarz

Savoir vivre i prawdomówność – raz jeszcze

Ten problem poruszyło kilka osób po tym jak zalecałem w jednym z przypadków tzw. szlachetną blagę.
Oto wybrane glosy:

Natalia: A co z ludźmi wierzącymi, dla których kłamstwo, nawet drobne, jest grzechem?
Czy Wiara wyklucza stosowanie się do zasad savoir vivre? Czy nie szlachetniej byłoby po prostu przeprosić jak najmocniej, powiedzieć, że nie ma się nic na swoje usprawiedliwienie i ukryć powód spóźnienia?
Osobiście czułabym się lepiej gdybym usłyszała „Najmocniej przepraszam za kłopot, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, proszę o wybaczenie” niż kłamstwo o lekarzu, co moim zdaniem jest jeszcze bardziej lekceważące niż zaspanie, gdyż zaspanie jest nieplanowane w przeciwieństwie do wizyty u lekarza, którą można było zaplanować na inny termin.

Arek S. Szlachetna blaga jest oczywiście kłamstwem. Czy zatem wypada by stosowana była przez osoby, które ze względu na swoje stanowisku winny stanowić wzór do naśladowania, np. biskupów? Czy nie powinniśmy doceniać szczerości, szczególnie kiedy wiemy że nasz rozmówca mógł w łatwy sposób ukryć przed nami niezręczne dla siebie okoliczności? Czy nie na tym właśnie polega „wspaniałomyślność”, którą Szanowny Autor często przywołuje na tym blogu?

Lucy: Ale czyż prawdomówność nie jest wartością niekwestionowaną?…

Po pierwsze i najważniejsze; savoir vivre to szlachetność, a zatem oczywiste, że nie ma tam miejsca na nic co byłoby nieszlachetne, a wiec np. kłamstwa.

Savoir vivre to zatem również prawdomówność.

Co to jest prawdomówność?

To pewna cnota (sprawność moralna) będąca podcnotą sprawiedliwości, czy, jak kto woli będąca sprawiedliwością w perspektywie słowa.
Sprawiedliwość polega na oddawaniu każdemu tego, co mu się należy. Pożyczyliśmy od pana X 100 zł i sprawiedliwość nakazuje mu je oddać.
Jak wygląda sprawiedliwość w porządku słowa?

Bernard Haring, katolicki moralista dał tu taki przykład. Przychodzi gestapo w czasie II wojny Światowej do klasztoru i pyta się ”czy są tu żydowskie dzieci?”. Katolik ortodoksa, ale niedouczony, powie „zawsze trzeba mówić prawdę”. I co? Zakonnica powie: „Tak tu są żydowskie dzieci”. Gestapo je zabierze i zamorduje. Czy ta zakonnica nie jest współwinna zbrodni? Czy gestapo należała się ta prawda według sprawiedliwości?
Przychodzi do nas przyjaciółka Z i mówi: „Jestem w ciąży, ale nikomu o tym jeszcze nie mów”. Przychodzi przyjaciółka B i pyta: „czy przypadkiem Z nie jest w ciąży?”. Czy ta prawda przyjaciółce B się należy? Czy nie obowiązuje na tajemnica?

Żona pyta nas czy pani X jest ładniejsza ode mnie? Widzimy, że żona jest „w dołku”. Myślimy sobie „Bidula się zestarzała i nawet pani X jest od niej ładniejsza”. Czy mamy je to powiedzieć w imię prawdomówności? Czy prawda o tym, co w tej chwili myślimy jej się należy? Czy w imię jakiejś abstrakcyjne prawdy, w imię źle rozumianej prawdomówności mamy prawo ranić ukochaną żonę?

Szlachetna blaga nie jest kłamstwem.

Kłamstwo to ukrycie prawdy należnej i to w dodatku w celu osiągnięcia czegoś co jest moralnym złem.

Prawda nie jest związana tylko ze sprawiedliwością. Niekiedy nie ma z nią związku, ale zawsze powinna być też (musi być) związana z dobrem).
Idziemy z córką do lekarza i potem lekarz nam mówi: „Podejrzewam raka, ale nie jestem pewny. Trzeba zrobić badania”. Czy mamy to powiedzieć córce? A jeśli się okaże, że raka nie ma, a ona już skoczyła z mostu, albo wpadła w nerwicę?
Profesor zaspał i przyszedł po godzinie na egzamin, Studenci stracili swój ceny czas (ktoś w tym czasie nie zarobił, bo nie był w pracy, ktoś inny miał poważne kłopoty w pracy). Czy prawda, że profesor zaspał należy się tym studentom, prawda, która ich zirytuje, zrani, obrazi, wywoła negatywne emocje? Dlaczego ta prawda miałaby się im należeć? Czy nie lepiej powiedzieć np., nawet nie mijając się z prawdą: „Przepraszam was miałem ważne powody”?. Czy nie lepiej zastosować szlachetną blagę w stylu „Zaciął się zamek w drzwiach i nie mogłem go otworzyć?
Kłamstwo jest czymś nieszlachetnym, ale ono zawsze jest małe, tchórzliwe, egoistyczne, owocujące złem, bo zło, małość są jego przyczyną i celem.

Niekiedy, jak mówią to moraliści pytanie o prawdę jest pytaniem o zupełnie coś innego. Gestapo w tym klasztorze nie pytało się o prawdę ono pytało się zakonnicy: „czy pomożesz nam zabić żydowskie dzieci?.”
Savoir vivre zabrania nam ranić innych bez wyraźnego i uzasadnionego powodu, obrażać ich bez takiego powodu itd.

Jeśli dziewczyna przed przyjęciem pyta się chłopaka: „Jak wyglądam?” i z punktu widzenia etykiety nic jej nie można zarzucić mówimy świetnie (nawet gdy myślimy „tak sobie”). Jeśli jednak ubrała się tak, że jest to całkowicie niezgodne z etykieta i wiemy, że wszyscy będą się z niej śmieli, delikatnie staramy się doprowadzić do tego, by zmieniła strój. Nie musimy koniecznie powiedzieć: „Koszmar”.

Opublikowano Filozofia savoir vivre, Komunikacja | 12 komentarzy

Ubiór kobiety do teatru

Ten problem zgłosiła Pani Agnieszka powołując się na odpowiednią informację na mojej stronie:
Wybieram się do teatru, w którym panuje tzw. luz. Założę prostą, ciemną sukienkę. Czy powinna być długa, czy do kolan? Czy plecy/dekolt/ramiona mogą być odsłonięte?

http://www.savoir-vivre.com.pl/?podstawowe-zachowania-w-teatrze,445

Wskazania etykiety są tu następujące: im później tym dłuższa sukienka i bardziej odsłonięta góra (dekolt lub plecy, ramiona).

Etykieta zaleca, by nie być nadebranym, czyli do teatru, w którym panuje luz wypadałoby założyć krótką do kolan sukienkę i mały dekolt. Ja osobiście ostatnio się radykalizuje: ktoś musi dawać dobry przykład. Proponowałby zatem trochę nadubrabnia: dłuższa sukienka i np. odsłonie te plecy – niech się uczą.

Opublikowano W teatrze | Dodaj komentarz

Jeszcze raz o szlachetnej bladze

Dyskusję wokół tego problemu ożywiła Pani podpisująca się jako Lidka: Panie Doktorze, czy według Pana wypada dorosłym ludziom tłumaczyć swoje spóźnienie „zaspaniem”? Ostatnio przeczytałam o studencie, który poczuł się zlekceważony gdy profesor spóźnił się na obronę jego pracy magisterskiej. Przepraszał co prawda i tłumaczył się, że zaspał, nie słyszał budzika bo wrócił z dalekiej podróży i miał jetlaga. Czy nie lepiej byłoby w tym przypadku użyć „szlachetnej blagi” i powiedzieć, że np. było się u lekarza itp., żeby czekający nie poczuł się zlekceważony?

Powyżej podany został klasyczny przykład sytuacji, w której nie pozostaje nam nic innego jak zastosować szlachetną blagę. Przypomnijmy, że szlachetna blaga powinna zawsze prowadzić do tego, by w sposób w pełni skuteczny ukryć prawdziwe powody nie wywiązania się z czegoś, gdy powód tego nie wywiązania się będzie obraźliwy, upokarzający, lekceważący lub bolesny dla kogoś. Szlachetna blaga musi mieć taki charakter, by nikt nigdy nie wykrył, ze to blaga.
Nie zastosowanie szlachetnej blagi w takich sytuacjach jak wyżej opisana jest nie tylko znakiem braku kultury, ale i sygnałem, że ucząca drugiego (a zatem i sam ten drugi) nic dla danej osoby nie znaczą.

Może to być oczywiście również owoc skrajnej bezmyślności, ale jeżeli owoce naszej bezmyślności ranią w taki czy Iny sposób innych stawia nas to w tym samym rzędzie, co osoby, które są zdolne obrazić świadomie i zranić drugiego bez żadnego powodu.

Opublikowano Komunikacja, Zachowania niewłaściwe | 11 komentarzy