Kogo można zaprosić samego na wesele?

Ten problem wywołała Pani Agata: Dostrzegam pewną nieścisłość: raz pisze Pan, że „pozostałe osoby możemy zaprosić same” a innym razem, że dorosłą córkę należy zaprosić oddzielnie, (nie z rodzicami) wraz z osobą towarzyszącą, bo z kim ma się bawić, „z tatą?”. To jak to właściwie jest? Znalazłam się w sytuacji, że zostałam wraz dwojgiem dorosłych dzieci zaproszona na ślub i wesele. Zaproszenia były wręczone oddzielnie, ale nikt nie został zaproszony z osobą towarzyszącą. Jestem wdową, ale nie zależało mi na zaproszeniu os. tow., gdyż i tak nie miałabym z kim pójść na wesele. Jednak dzieci chciały pójść z osobami towarzyszącymi, przeczuwając, że nie będą miały się z kim bawić. Okazało się, że mieli rację – prawie wszyscy młodzi ludzie byli z kimś do towarzystwa. Dziś są takie czasy, że nikt nie kwapił się do poproszenia do tańca, bawiono się raczej z „własnymi” osobami towarzyszącymi. Dzieci czują się nieco urażone, czy mają rację?

Może napisałem to zbyt skrótowo. Chodziło mi o to, ze jeżeli mamy pewność, że dana osoba jest bezwzględnie samotna (nie chce nikogo do pary – nie chce z nikim przyjść) zapraszamy ją samą. Jeśli zaś mamy jakieś wątpliwości piszemy na zaproszeniu – jak to podkreśliłem – „ewentualnie z osobą towarzyszącą”.

Dzieci Pani Agaty czują się słusznie urażone. Obowiązkiem panów siedzących przy tym samym stole oraz obowiązkiem świadków jest zadbać o to, by wszyscy mieli na weselu partnerów (partnerki) do tańca.

Opublikowano Ślub i wesele | Dodaj komentarz

Czy i kiedy wypada zjeść dekorację talerza?

Takie pytanie zadała Pani Magdalena.

Wszystkie pdoręczniki odpowiadają na nie tak samo: wszystko co znajduje się na talerzu i nadaje się do jedzenia można w każdej chwili zjeść.

Opublikowano Stół | Dodaj komentarz

Czy trzeba zorganizować stypę?

Ten problem zasygnalizowała Pani podpisująca się jako Oczarowana: A czy jest w ogóle obowiązek organizowania stypy (z punktu widzenia sv)?

Stypa to posiłek po pogrzebie. Jesteśmy zobowiązani go zorganizować jeśli na pogrzeb przyjechały osoby z daleka. W innych wypadkach nie jest to konieczne, ale jednak wskazane (służy to również integracji rodziny w chwili smutku, podtrzymuje rodzinne wieży, jest serdecznym gestem i oczywiście trwałym obyczajem).

Opublikowano Pogrzeb i żałoba | 3 komentarzy

Przejście na „ty” ze szwagrem profesorem

Ten problem zasygnalizowała Pani Adelle: Panie Doktorze, ten wpis natchnął mnie trochę do opisania mojej sytuacji, i zapytania, jak Pan to ocenia w kontekście sv. Otóż tak się złożyło, że profesor z jednego z przedmiotów na moich studiach jest jednocześnie narzeczonym mojej przyrodniej siostry. Dodam, że między nami jest różnica ok. 20 lat. Pytanie takie, jak powinniśmy się do siebie zwracać w sytuacjach prywatnych, np. podczas obiadu rodzinnego? Bo na uczelni powiedział mi wprost, że mam do niego mówić „panie profesorze”, natomiast prywatnie on zwraca się do mnie „proszę pani”, a ja do niego „proszę pana” albo „panie profesorze”, na co on nie protestuje. Wszyscy pozostali członkowie rodziny są z nim po imieniu. Jak Pan ocenia tę sytuację z punktu widzenia SV? Niedługo zostaniemy rodziną, czy SV dopuszcza zwracanie się do szwagra per „pan”, lub tytułując go?

Po ślubie „Pan Profesor” powinien z Panią Adelle przejść na „ty”, ale trzeba pamiętać o tym, by następowało to wyłącznie w sytuacjach prywatnych.

Opublikowano Tytułowanie | 6 komentarzy

Charakterystyka stypy

O to zapytała się Pani Anika: Mam kilka pytań odnośnie organizacji i przebiegu stypy:
-jak długo powinna trwać?
-gdzie powinna się odbyć?
-kto powinien organizować stypę i jakie są obowiązki organizatora?
-jakie potrawy powinno się podawać?
-czy można wyjść ze stypy przed jej zakończeniem?

Stypa niczym nie różni się od przeciętnego proszonego obiadu. Jej celem jest nakarmienie tych, którzy przybyli z daleka na pogrzeb.

Oczywiście teoretycznie powinno się… na niej wspominać zmarłego, ale to często jest bardzo trudne emocjonalnie dla rodziny i można to pominąć. Lepiej niech goście sami podejmują ten temat w małych grupach, jeśli czują taka potrzebę.

Można traktować stypę jako stworzenie warunków do tego właśnie.

Organizatorem stypy jest najbliższa rodzina zmarłego.

Można ją opuścić po podaniu ostatniego dania (wcześniej ją opuszczamy, gdy mamy pociąg lub bardzo daleko do domu).

Opublikowano Pogrzeb i żałoba | 1 komentarz

Niesamowity dwór – przepiękna perła w kiepskiej oprawie – część II – zaniedbania obiektu

Plusy Dworu w Zabużu opisałem w części I
http://krajski.wordpress.com/2014/08/05/niesamowity-dwor-przepiekna-perla-w-kiepskiej-oprawie/

W tym wpisie pokażę zaniedbania samego obiektu.

Gdy wkraczamy na jego teren wszystko wydaje się na pierwszy rzut oka zadbane – wszędzie kwiaty, trawniki przystrzyżone, wszystko wydaje się „nowe” i „OK.”

Gdy jednak bliżej się przyjrzymy ujawniają się liczne zaniedbania.

Jednym z największych walorów Dworu w Zabużu jest widok. Niestety widok ten zarasta. Zaczynają go zasłania gałęzie drzew, młode drzewa i krzewy samosiejki. Widok ten powinien zostać odsłonięty przez wycięcie tych samosiejek i przycinanie gałęzi. Powinno się go też bardziej wyeksponować poprzez utworzenie kolejnych tarasów widokowych.

Na terenie obiektu są tylko dwa kosze na śmieci (przy recepcji i wejściu do pałacu).

Na terenie parku i na pozostałym terenie brakuje ławek i stołów (są dwie ławki w parku i kilka stołów z ławkami na całym wielkim terenie).

W wielu hotelach na terenie rozstawia się latem leżaki. Tutaj tego nie ma.

Przy basenie jest kilkanaście (12-14) leżaków, co w tygodniu zupełnie wystarcza (przynajmniej w tym, w którym byliśmy). Jednak w sobotę iw niedzielę, gdy zajęte są wszystkie miejsca (ponad 50) zapobiegliwi goście zajmują te leżaki kładąc na nich swoje rzeczy już o 6,00 rano. Pozostali mogą przyjść wykąpać się i powrócić do swoich pokoi.

Na ganku oficyny, w której jest osiem pokoi jest jedna ława. Goście mieszkający w oficynie siedzą zatem rankami i wieczorami na schodach.

Goście z innych pokoi mogą tylko pospacerować po terenie. Usiąść mogą tylko przy kawie w kawiarence czy lampce wina w restauracji.

W najlepszej sytuacji są goście domku ogrodnika, którzy mają do dyspozycji stół i dwie ławy. Myśmy dodatkowo przywieźli ze sobą własne leżaki.

Teren nie jest systematycznie sprzątany. Trzy przykłady. Na polance poniżej domu ogrodnika jacyś goście zostawili puszkę po piwie i butelkę po piwie. Leżały cały tydzień.

Przy jednej z głównych alei prowadzącej do kortów, oficyny i domku ogrodnika rośnie jabłoń. Jabłoń ta codziennie pluła jabłkami. Nikt ich przez cały tydzień nie sprzątał. Można się było na nich potknąć, gniły. Sprzątnięto je dopiero przed samą sobotą.

Przy tej jabłoni pojawił się pewnego ranka martwy, duży ptak. Leżał w upał 6 godzin. Dopiero po mojej interwencji w recepcji usunięto go.

Przy tej jabłoni jest mały parking, a na nim na widoku śmietnik. Po kilku dniach zaczął śmierdzieć. Śmietnik powinien być ukryty (takich miejsc, w których można by go przed oczami gości ukryć jest na terenie wiele).

Iglaki są pokryte pajęczynami.

Pajęczyny pokrywają też wszystkie zakamarki ścian dworu. Pajęczyny te zatrzymują rożne nieczystości co rzuca się w oczy (na zdjęciu).

Dachy budynków, kolumny dworki, partie jego ścian zaczynają porastać zielonym nalotem, co rzuca się oczu (na zdjęciu).

Trzy oczka wodne zaczynają zarastać glonami, co nie wygląda dobrze.

Basen jest systematycznie czyszczony przez podwodny odkurzacz-robot. Nie daje on sobie jednak rady z rogami basenu, które nie są jednak czyszczone ręcznie, co powoduje, że zarastają glonami (na zdjęciu).

Stanowiska dla wędkarzy są zaniedbane i zarośnięte, a bardzo łatwo można by je tak przygotować, że byłyby idealne (przyciąć gałęzie, położyć kamienie i drewniane podeściki).

DSC00567

DSC00569DSC00586DSC00587

DSC00615DSC00616

Opublikowano Hotel, Recenzje i opisy hoteli, Uncategorized | 1 komentarz

Relacje profesor-student

Ten problem podjął Pan Willy: „Profesor to mistrz-ojciec, a doktorant to uczeń-syn.”
Proszę nie porównywać tych relacji do rodzinnych. Doktorant to ktoś, kto korzysta z uprzejmości, czasu i wiedzy profesora (obcego człowieka). Profesor wyświadcza mu przysługę, że jest jego promotorem. Jeśli już, to ten doktorant powinien zapłacić za obiad profesora, a nie na odwrót. To tak, jakbym komuś coś dał / pomógł, i jeszcze musiał za to zapłacić.

Po pierwsze.

Profesor senacki nie może zostać profesorem faktycznym – nadzwyczajnym bez posiadania doktorantów, która obronią doktoraty.

Profesor nadzwyczajny nie może zostać profesorem zwyczajnym bez posiadania doktorantów, którzy obronią doktoraty.

Profesor zwyczajny, który nie ma doktorantów jest nisko oceniamy.

Podsumowując profesor ma o wiele większy interes w posiadaniu doktoranta niż doktorant w uzyskaniu promotora.

Po drugie.
Właściwa i jedyna relacja pomiędzy profesorem i doktorantem to relacja mistrz-uczeń, ojciec (intelektualny_) – syn (intelektualny). Prawdziwy profesor musi wykształcić swoich zastępców-kontynuatorów.

Po trzecie.

I tutaj May już do czynienia z sytuacją savoir vivre sensu stricte. Profesor jest ważniejszą osoba i osobą i osoba zapraszającą. To on zatem sprawuje opiekę i, w konsekwencji, zaprasza na obiad i za niego płaci. (jeśli ma właściwą klasę)

Opublikowano W szkole i na uniwersytecie | 13 komentarzy