Pokój hotelowy dwuosobowy, by można w nim spokojnie, bez problemów, funkcjonować i dobrze się czuć powinien posiadać powierzchnię 30-50 m2.
Najlepiej zaś, gdyby to były dwa pokoje (sypialnia i salon) a jeszcze lepiej, żeby był tam dodatkowo aneks kuchenny (bo room service i to jeszcze całodobowy i zaspokajający wszystkie potrzeby to dzisiaj rzadkość).
Dziś pokoje są małe (wręcz klitki) i to nawet w większości hoteli pięciogwiazdkowych (czyli teoretycznie najwyższy standard), a gdy jest salon to jest to już apartament czy tzw. studio.
Kiedyś hotele posiały pokoje o bardzo dużej powierzchni. Dziś w dobie maksymalizacji zysku i, przede wszystkim, zaniku klasy średniej, właścicielom hoteli chodzi o to, by pokoje były jak najmniejsze. Ceny są wyśrubowane (bo hotel traktowany jest dzisiaj jako usługa superluksusowa), gości indywidualnych, a szczególnie tych, którzy nie liczą się z pieniędzmi mało. Goście ci nie posiadają, po PRL-u, szczególnie wysokich wymagań. Grupy (konferencje, szkolenia) w odniesieniu do pokoi mają małe wymagania.
Właścicielom hoteli opłaca się zatem posiadać pokoje o jak najmniejsze powierzchni.
Właściciele hoteli trzymają się zatem minimalnych standardów związanych z liczbą gwiazdek, by osiągnąć taką ich liczbę jaka pragną posiadać:
Hotel trzygwiazdkowy:
• 1-osobowy: 10 m²,
• 2-osobowy: 14 m²,
• 3-osobowy: 16 m²,
Hotel czterogwiazdkowy:
• 1-osobowy: 12 m²,
• 2-osobowy: 16 m²,
• apartament: min. 30m².
Hotel pięciogwiazdkowy:
• pokój 1-osobowy: 14 m2,
• 2-osobowy: 18 m2,
• apartament: w granicach 50 m2.
Znam hotele, które standard mają bardzo wysoki, właściwy dla przynajmniej czterech gwiazdek, ale posiadają trzy gwiazdki, bo ich pokoje mają powierzchnię „trzygwiazdkową”. To im się bardziej opłaca.
Zauważmy, że nawet pokój o powierzchni 18 m2 ma minimalną powierzchnię po której można się poruszać. Z reguły jest tak, że gdy naprzeciwko siebie jest podwójne łoże (czy dwa łóżka) i biurko (a tak z reguły jest(, to przejście pomiędzy nimi ma 30-40 cm. Odsuniecie krzesła od biurka powoduje, że już nie da się przejść. Pomiędzy łóżkiem a oknem jest miejsce na stół i krzesła (z reguły tylko dwa), ale porządny stół już się tam nie zmieści i jest mały stolik, na którym nie da się zjeść w dwie osoby np. obiadu. Korytarzyk jest tak mały, ze z reguły drzwi od łazienki zahaczają o drzwi wyjściowe, gdy jedne i drugie są otwarte.
Bardzo jest mało hoteli, które mają pokoje o większej powierzchni i z reguły hotele te mają już „kosmiczne” ceny.
Zdarzają się w niektórych hotelach większe, niekiedy dużo większe pokoje, gdy budynek jest adoptowany na hotel lub gdy architektowi coś nie wyszło (a architekcie są wyraźnie coraz słabsi) i musiały się w jego projekcie pojawić nieliczne pokoje o większej powierzchni. Wtedy trzeba taki pokój „upolować”.
I tak np. hotel Jawor pod Bielsko-Białą jest w budynku, w którym za komuny były wczasy FWP i cześć pokoi (trochę droższych i nazywanych LUX) obejmuje dwa stare pokoje (są dwa balkony), co powoduje, że ich standard jest „przedwojenny” – są naprawdę duże.
Można też zastosować taki manewr, że znaleźć tańszy hotel (np. trzygwiazdkowy o podwyższonym standardzie) i wynająć w nim apartament, który będzie z reguły kosztował tyle co pokój dwuosobowy (albo i taniej) w czterogwiazdkowym hotelu.
Ciekawym zjawiskiem są apartamenty. W dobrych hotelach potrafią mieć ponad 100 m kwadratowych (i np. duży taras), ale albo są koszmarnie drogie (np.1000-1400 zł) i, bardzo często, są niedostępne (wciąż zajęte). Jest ich bowiem z reguły 2-4 w hotelu (w którym może być i kilkaset pokoi).
Ciekawym zjawiskiem, tak na marginesie, są też dziś promocje w hotelach, które mogą dochodzić do połowy ceny (albo i do 30%) i występują w soboty-niedziele i okresy wczasowe (ferie i wakacje, a zatem styczeń-luty i lipiec-sierpień), co ujawnia, że hotele żyją głównie z firm (szkolenia).
Te zjawiska występują w całej Europie i obejmują również np. statki rzeczne. Podróże nimi to piękna rzecz. Przemierza się całą Europę bez zmęczenia mając do dyspozycji własny pokój, basen, restaurację, lekarza, itd. i podziwiając wciąż piękne widoki (np. z tarasu, który jest przy kabinie). Wypatrzyłem taki tani rejs przez całe Niemcy i Holandię (Amsterdam, Rotterdam). Na statku były przez całe lato wolne miejsca, ale apartamenty (tylko dwa) już w styczniu były zarezerwowane do października.
Wielkość i standard pokoi w hotelach europejskich i polskich to wyraźny znak jakiej proletaryzacji uległa cała Europa, jak słaba i nieliczna jest klasa średnia, jak „proletariackie” są standardy (zmiany zaszłyby najszybciej, gdyby podwyższono wymogi powierzchni pokoi w hotelach czterogwiazdkowych, a szczególnie pięciogwiazdkowych). Dostęp do warunków „normalnych” jest bardzo utrudniony lub wręcz niemożliwy, a ceny są wtedy niewspółmiernie wysokie do dochodów klasy średniej.
Wyszukanie naprawdę dobrego pokoju w hotelu, w okolicy, która nas interesuje wymaga dociekliwości, wczesnego planowania pobytu i dużego wysiłku.